NASZE
    GALERIE

    Białystok się buduje

    Rozwiń
    Marina Łuczenko nową królową pop. Dla niej Maja Sablewska...

    Marina Łuczenko nową królową pop. Dla niej Maja Sablewska porzuciła Dodę.

    Anna Janik magazyn@nowiny24.pl

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Dla niej najbardziej znana menedżerka polskich gwiazd porzuciła Dodę. Styl Mariny Łuczenko naśladuje tysiące dziewczyn.
    Panterkowe ciuchy, miętowy kolor paznokci i ust - oto styl Mariny.

    Panterkowe ciuchy, miętowy kolor paznokci i ust - oto styl Mariny. ©Fot. oficjalna strona Mariny www.marinam.net

    Debiut roku, nowa królowa pop, następczyni Dody - tak o 20-letniej Marinie Łuczenko od tygodni pisze kolorowa prasa. Jej debiutancki singiel "Glam pop" wspiął się na szczyty list przebojów.

    - To jest niesamowite. Dziewczyny organizują imprezy w stylu glam pop, przesyłają mi przez internet filmiki, na których tańczą do mojego kawałka, załączają zdjęcia. To daje mi strasznego kopa i niesamowicie nakręca, bo wiem, że ktoś czeka na to, co robię - opowiada z uśmiechem wschodząca gwiazda.

    Marina śpiewała od dziecka i od początku czekała na szansę, żeby naprawdę zaistnieć. Z powodzeniem próbowała sił w konkursach i festiwalach muzycznych, w tym przeglądzie piosenki "New Wave" na Łotwie, gdzie otrzymała od Ałły Pugaczowej nagrodę specjalną. Tańczyła, a niedługo później zabłysnęła w serialu "39 i pół" jako Chelsea Amanda, utalentowana wokalnie córka głównego bohatera.


    Zaczęła się wielka kariera

    Mimo że udowodniła wszystkim skalę swojego głosu i osobowość sceniczną, wymarzonego kontraktu z wytwórnią nadal nie było.

    - Miałam przeróżne propozycje od menedżerów i producentów w Polsce i zagranicą, ale żadna z nich nie była satysfakcjonująca - opowiada Marina. - Każdy miał na mnie własny pomysł, a ja nie chciałam zostać produktem. Wyznaję zasadę: jak coś robić, to na sto procent albo w ogóle. Byłam już w dołku i powiedziałam sobie, że jeśli do końca roku coś się nie zmieni, to pakuję się i wyjeżdżam z kraju. Wtedy zadzwoniła Maja.

    Marina nie ukrywa, że spotkanie z najbardziej znaną menedżerką polskich gwiazd okazało się przełomem w jej karierze.

    Maja Sablewska, okrzyknięta swego czasu geniuszem marketingu, dla Mariny zrezygnowała ze współpracy z ikoną polskiego popu, Dodą. Jak zdradziła, gdyby stanęła przed tym wyborem jeszcze raz, zrobiłaby dokładnie to samo.

    - Od początku podpowiadała mi to intuicja, którą się w życiu często kieruję - mówi Maja. - Marina jest niesamowicie pracowita, ma niezwykły talent, dlatego zasługuje na najlepszą i bardzo profesjonalną opiekę menedżerską. Doda to marka, która ma rzesze fanów i na pewno sobie poradzi.


    Miętowe paznokcie

    Obie do pracy nad płytą przystąpiły z ogromnym entuzjazmem. Marina od początku miała wpływ na brzmienie każdego pojedynczego utworu, bo nie uznaje prostego odtwarzania gotowej linii melodycznej.

    - Staram się wkładać w tę płytę serce, dlatego znajdą się na niej również moje kompozycje. Dominować będzie muzyka pozytywna, taneczna, bardzo energetyczna, wprawiająca w dobry humor. Ale nie zabraknie również kawałków na gorszy dzień, tych melancholijnych i łapiących za serce - opowiada artystka.

    Podobnie jak w warstwie muzycznej, również w tej wizerunkowej Marina od początku postanowiła być sobą. Stąd też sesjom zdjęciowym notorycznie towarzyszą jej ulubione panterkowe ciuchy, miętowy kolor i odjechane gadżety.

    Styliści nie zmieniają też charakterystycznych dla jej wizerunku kresek na górnej powiece oraz jasnych, pastelowych kolorów ust.

    - Panterka towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa, bo takie ciuchy nosiła moja mama. Zawsze chciałam być też Azjatką. Podobały mi się Harajuku Girls, komiksy manga i zaczęłam malować sobie kreski, żeby mieć skośne oczy. To wszystko jest prawdziwe i moje - stanowczo stwierdza, ucinając spekulacje na temat popularnego wśród gwiazd kreowania wizerunku.


    Zawładnęła show-biznesem

    Na efekty takiego podejścia nie trzeba było długo czekać. Pełna zapału, energii, świeżości, a do tego utalentowana i obdarzona niecodzienną urodą Marina szybko zjednała sobie zwolenników, w tym w świecie show-biznesu, który jednogłośnie okrzyknął ją debiutem roku i nową królową pop.

    - Byłam zaskoczona, jak szybko zaakceptowało mnie tzw. środowisko. Jak dotąd spotkały mnie tu same przyjemności i dlatego nie boję się tego świata. Zresztą oprócz starości niczego się nie boję - mówi.

    Wydaje się, że na dobre przyjął się również tytułowy "Glam pop", czyli charakterystyczny styl łączący muzykę z tańcem, aktorstwem i modą. W takich klimatach utrzymany jest również klip do debiutanckiego singla Mariny, który już niedługo zobaczymy w najpopularniejszych stacjach muzycznych. Wokalistka pobierała przed nim intensywne lekcje tańca.

    "Glam pop" promuje również bardzo profesjonalna strona internetowa Mariny, która przypomina serwis społecznościowy. Fani mają możliwość tworzenia swoich profili, oceniania i komentowania newsów, filmów i muzyki. Ich ogromna ilość pozwala na bieżąco śledzić poczynania piosenkarki. Marina pisze także swój blog.

    Na tym nie koniec nowości. Wokalistka niedawno ogłosiła casting na muzyków, którzy będą jej towarzyszyć w trasie koncertowej.

    - Sama dostałam szansę, żeby robić to, co kocham, więc chcę dać ją również innym młodym, zdolnym ludziom z mniejszych i większych miast - tłumaczy.
    Szczęśliwi wybrańcy przechodzą właśnie trzeci etap. Sprawdzana jest ich wszechstronność muzyczna, sceniczny feeling i osobowość. Jak wypadną w praktyce, okaże się podczas wakacji, kiedy ruszy trasa promująca debiutancki krążek wokalistki.

    Urodziła się w Stalowej Woli, ale teraz najbliższa rodzina przeprowadziła się razem z nią do Warszawy. Mówi, że w Stalowej Woli zostawiła swoich przyjaciół oraz serce.

    - Staram się ich nie zaniedbywać. Ostatnio byłam tam jakieś trzy miesiące temu, bo zdawałam egzamin na prawo jazdy w Tarnobrzegu. To była druga próba i na szczęście przeszłam przez nią z powodzeniem - śmieje się 20-latka.


    Cel: nagroda Grammy

    Przed Mariną kolejne trudne, ale i przyjemne sprawdziany, bo niedługo zaprezentuje się na prestiżowych galach. Piosenkarka została nominowana do tytułu "Viva najpiękniejsi", a magazyn "Glamour" zaprosił ją do plebiscytu "Wejście w stylu glam".

    Ukoronowaniem ostatnich osiągnięć Mariny jest okładka w kultowym miesięczniku "Cosmopolitan". Jak zdradza wokalistka, sesja dla "Cosmo" to spełnienie marzeń z okresu dojrzewania i wyznacznik bycia kobietą.

    Ideałem piękna i muzycznym wzorem jest dla niej amerykańska megagwiazda Beyonce. Tak jak ona, Marina celuje w nagrodę Grammy. Wierzy, że ciężka praca zaprowadzi ją bardzo wysoko.

    - Marzenia się spełniają, to już wiem. Ale nic nie spada z nieba. Na sukces trzeba sobie zapracować, więc nie mam zamiaru się poddawać - zapowiada.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama