JUWENALIA
    BIAŁYSTOK

    Juwenalia rozpoczęte!

    Rozwiń
    Galeria WOAK. Walery Stratowicz i Stanisław Kuźmar z...

    Galeria WOAK. Walery Stratowicz i Stanisław Kuźmar z Białorusi przywieźli wyobraźnię, talent i polskie korzenie

    Jerzy Doroszkiewicz

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Walery Stratowicz dobrze zna Białystok. Kiedyś sprzedawał swoje obrazy wprost z ulicy.
    1/15
    przejdź do galerii

    Walery Stratowicz dobrze zna Białystok. Kiedyś sprzedawał swoje obrazy wprost z ulicy. ©Jerzy Doroszkiewicz

    Walery Stratowicz i Stanisław Kuźmar to zamieszkali na Białorusi malarze o polskich korzeniach. Obydwaj mieszają realizm z fantazją. Ich prace można oglądać do 16 lutego w galerii WOAK przy ul. Kilińskiego 8.
    Mocne kolory na pokaźnych rozmiarów płótnach wyczarowują magiczny świat. Nawet niedawno wzniesiony zamek w Tykocinie wygląda jakby stał tam od XVI wieku. Bo tak wyobraźnia kazała namalować ten obiekt Waleremu Stratowiczowi. Malarz przywiózł do Białegostoku swoje najnowsze obrazy na zaproszenie Towarzystwa Plastyków Polskich oraz Związku Polaków na Białorusi.

    Tykociński zamek jest jakby częścią cyklu układającego się w odyseję fantastyczną.
    – Mój styl to mistyczny realizm – mówi Walery Stratowicz. Chociaż studiował na Wydziale Grafiki Artystycznej Witebskiego Instytutu Pedagogicznego, który założył Marc Chagall, twierdzi, że w tej uczelni nie czuł ducha wielkiego malarza. – To rosyjska szkoła malarstwa, kocham takie akademickie malarstwo z jakiego słynęły Petersburg czy Moskwa – wyznaje Stratowicz. Zanim osiadł w Grodnie, musiał służyć w sowieckiej armii w NRD. Pewnie dlatego w stulecie rewolucji październikowej namalował w estetyce fantastycznej cykl martwych natur „Imperium zła”. – To również zapisy podróży do wymyślonej krainy – wyjaśnia Stratowicz. Jego ojciec był Polakiem, pochodził z okolic Witebska, a mama jest Kozaczką. Białystok i Grodno kocha jednakowo. – Moim zdaniem Grodno nie jest białoruskim miastem – to czysto polskie miasto! – mówi malarz.

    Zupełnie inne obrazy pokazuje w WOAK–u Stanisław Kuźmar. – Złamane, pastelowe kolory to mój artystyczny podpis, już dawno jestem na tym szlaku i na tej wystawie na pewno nikt nie poplącze mnie z innym malarzem – mówi z uśmiechem 61–letni malarz. Ma polskie korzenie z dziada pradziada. – Dziadek był wójtem we wsi Kwasewicze w obwodzie brzeskim, 70 km od Grodna – opowiada Kuźmar.

    Teraz w swoich pracach przetwarza i rodzinny Wołkowysk, gdzie mieszka, i całą Białoruś i jakąś część Polski. – Nie maluję z natury, przyroda mnie bardzo inspiruje, ale tworzę w pracowni – tłumaczy malarz. Stąd wypracowany przez lata własny język sztuki. – Moje malarstwo jest realistyczne, czerpiące z natury, ale przepracowane w głowie, w mojej manierze – wyjaśnia. Bo każdy obraz powinien zawierać w sobie jakąś duchowość, powinien być wypełniony sensem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.poranny.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Poranny.pl poleca

    Białystok w 1999 roku - część 2. Zobacz, jakie zmiany zaszły w mieście

    Białystok w 1999 roku - część 2. Zobacz, jakie zmiany zaszły w mieście

    Prognoza ludności 2050. W którym powiecie będzie najmniej mieszkańców? [ZESTAWIENIE]

    Prognoza ludności 2050. W którym powiecie będzie najmniej mieszkańców? [ZESTAWIENIE]

    Mundial w 4K dla klientów Orange

    Mundial w 4K dla klientów Orange

    Dar Młodzieży wypłynął w rejs dookoła świata.

    Dar Młodzieży wypłynął w rejs dookoła świata.