Byliśmy za Unią i nie zawiedliśmy się - mówi Wiktor Siemieniuk z Hajnówki. W referendum aż 81 procent mieszkańców tego miasta głosowało za wejściem Polski do wspólnoty europejskiej. W Kuleszach Kościelnych było prawie tyle samo głosów. Ale na "nie". Czy dziś mieszkańcy tych miejscowości myślą tak samo?
Halina i Aneta Ostapkiewicz cieszą się, że mieszkają właśnie w Hajnówce. I z tego, że są w Unii. – Teraz głosowałybyśmy na „tak” – nie mają wątpliwości. Fot. Wojciech Wojtkielewicz Halina i Aneta Ostapkiewicz cieszą się, że mieszkają właśnie w Hajnówce. I z tego, że są w Unii. - Teraz głosowałybyśmy na "tak" - nie mają wątpliwości. (fot. Fot. Wojciech Wojtkielewicz)
Kasy trochę dali, drogi wyasfaltowali, chodniki zrobili... Pływalnię wybudowali, będzie teraz wykańczana - wymienia Wiktor Siemieniuk, mieszkaniec Hajnówki. Dla Unii zdecydowane "tak"!
Siedem lat temu w referendum powiedział Unii "tak". I zdania nie zmienił. - Owszem, szło się w ciemno. Do końca człowiek nie wiedział, jak będzie. Ale nie zawiedliśmy się!
Podobnie uważa większość mieszkańców Hajnówki. A w 2003 roku w referendum aż 81 procent opowiedziało się tu za wejściem do Unii.
- Przez dwa lata mieszkałam w Anglii. Po powrocie widzę, że bardzo dużo się zmieniło. Hajnówka stała się oknem na świat - zachwyca się Halina Ostapkiewicz.
- Dzięki unijnym programom mniejszość białoruska zyskała więcej możliwości. Już niedługo będziemy mieli dwujęzyczne nazwy ulic: polskie i białoruskie - dodaje jej córka Aneta. W referendum nie mogła wziąć udziału. Była za młoda. Ale teraz na pewno zagłosowałaby na "tak".
- Bardzo dużo korzystam z unijnej pomocy. Jestem samotną matką z dwójką dzieci. Wcześniej nie było takich dofinansowań - mówi z kolei Danuta Zabrocka.
Rolnicy mają pod górkę
Inne nastroje panowały i wciąż panują w Kuleszach Kościelnych. Pesymistyczne, jak je określił Józef Grochowski, wójt gminy. - Ludzie bali się utraty suwerenności. Są przywiązani do ziemi - mówi. Wieś biednieje. Sytuacja ekonomiczna przygnębia ludzi
W gminie Kulesze Kościelne przeciw Unii było aż 79 procent ludzi.
- Wtedy, gdy było referendum, jeszcze nie mogłem głosować. Dziś głosowałbym na "nie". Bo wszystko podrożało - mówi Marcin Wnorowski. Pomaga ojcu prowadzić gospodarstwo. Hodują bydło mleczne. Ale ceny mleka spadły i rolnicy dużo tracą.
Podobne problemy ma też inny producent mleka z Kulesz Kościelnych. Nie chce podać nazwiska. - Nie mogę korzystać ze zwrotów z funduszy unijnych. Ojciec zainwestował w oborę 30 lat temu. I ona teraz nie spełnia unijnych norm, bo np. stanowisko jest o 5 cm za krótkie - rozkłada ręce.
Znalazła się jednak w Kuleszach osoba, która siedem lat temu była na "nie", a teraz zmieniła zdanie. - Byłem eurosceptykiem, ale teraz widzę, że Unia dużo zmieniła na lepsze. Praca wre! Drogi powstają! - podkreśla Sławomir Kulesza.