UWAGA!
    WYPADEK

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Rozwiń
    UWAGA!
    Zwiń

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Do śmiertelnych wypadków w Białymstoku dochodzi rzadko. Przypominamy te najtragiczniejsze

    Między dworcami PKP a PKS wykoleiła się cysterna z gazem....

    Między dworcami PKP a PKS wykoleiła się cysterna z gazem. Zawiodła zwrotnica. (zdjęcia, wideo)

    Fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Przez kilkanaście godzin na miejscu wypadku pracował sztab kryzysowy. Fachowcy starali się w najmniej ryzykowny sposób przestawić wagon na właściwy

    Przez kilkanaście godzin na miejscu wypadku pracował sztab kryzysowy. Fachowcy starali się w najmniej ryzykowny sposób przestawić wagon na właściwy tor. ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Czterdziestotonowa cysterna z gazem propan-butan wypadła z toru w samym centrum miasta. Policja i straż na kilkanaście godzin zamknęły ruch między dworcami PKP i PKS. Ewakuowali okoliczne budynki i zwołali sztab kryzysowy.
    Przez kilkanaście godzin na miejscu wypadku pracował sztab kryzysowy. Fachowcy starali się w najmniej ryzykowny sposób przestawić wagon na właściwy

    Przez kilkanaście godzin na miejscu wypadku pracował sztab kryzysowy. Fachowcy starali się w najmniej ryzykowny sposób przestawić wagon na właściwy tor. ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz

    [galeria_glowna]



    Trudno przewidzieć, jak tragiczne skutki mógłby mieć wybuch - przyznaje kpt. Paweł Ostrowski, rzecznik prasowy białostockich strażaków.

    Boże, jak to wybuchnie, zmiecie chyba z pół miasta. Lepiej stąd iść - mówi Krystyna Sadowska, mieszkanka Białegostoku.

    W piątek, kilka minut po godz. 3 przez białostocki dworzec PKP przejeżdżał towarowy skład z Sokółki. Ciągnął kilkanaście wagonów. Między innymi cztery cysterny z niebezpiecznym gazem, propanem-butanem.

    W pewnym momencie, tuż za zwrotnicą, w środkowej cysternie rozjechały się koła. Jedna oś wjechała na prawy tor, druga na równoległy - lewy. Siła była tak duża, że jadące za nią wagony wygięły i przesunęły tory razem z podkładami o kilkadziesiąt centymetrów. Dopiero wtedy pociąg się zatrzymał. Kolejarze natychmiast zadzwonili po pomoc.

    - Cysterna wypadła z torów między dworcem PKP i PKS. Obok jest kładka dla pieszych. Na razie zamknęliśmy cały teren i planujemy ewakuację. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że cysterna jest szczelna - relacjonował kpt. Paweł Ostrowski, rzecznik białostockich strażaków.

    O godz. 5 niepotrzebne wagony odczepiono. Na miejscu wypadku zostały tylko trzy - z gazem.

    Przesuniętą cysternę przestawimy na właściwy tor - postanowili kolejarze. Chcieli sprowadzić dźwig i podnieść wagon. Ale godzinę później zapadła inna decyzja: najpierw trzeba wypompować niebezpieczny gaz do drugiej cysterny. Podnoszenie jest zbyt ryzykowne, bo wagon zaklinował się tuż pod trakcją elektryczną.

    Mijały godziny. Dopiero po 10 przyjechały z Sokółki trzy samochody, do których miał trafić propan-butan. Zebrał się sztab kryzysowy. Straż, policja, straż miejska, kolejarze i urzędnicy przygotowali plan działania.

    - Przywiozłem dla dowódców mapy i plany okolic. Trzeba być gotowym na każdą ewentualność - mówił Marian Maciejewski, dyrektor miejskiego biura zarządzania kryzysowego.

    Został wznowiony ruch pociągów. Składy przyjeżdżały i odjeżdżały z dworca. Kursowały też autobusy PKS, tyle, że z odległych stanowisk.

    - Ewakuują wszystkich. Zamykamy dziś sklep - mówił pan Janek, który pracuje w pobliżu dworca.

    Kilkudziesięciu policjantów i strażników miejskich zabezpieczało teren wokół dworca. Około 13 wszystko było gotowe do przepompowywania. Ale pojawił się problem. Nad miasto nadciągała burza. Trzeba było czekać, bo każde wyładowanie groziło wybuchem. Dopiero po godz. 14 można było zacząć operację. Strażacy ustawili specjalne kurtyny wodne, które miały zabezpieczać przed wybuchem gazu. Wyłączyli prąd i wstrzymali ruch.

    - Kiedy upewnimy się, że jest bezpiecznie, pociągi będą mogły znowu odjechać - tłumaczył kpt. Ostrowski.

    Gaz powoli zaczął płynąć z wykolejonej cysterny do podstawionej. Napełnienie jednej ciężarówki trwało prawie dwie godziny. A czekało jeszcze drugie auto.
    Po godz. 20 kolejarze odczepili w końcu dwie zewnętrzne cysterny. Środkową, już pustą, przy pomocy pneumatycznych podnośników próbowali ustawić na torach. Liczyli, że uda się to jeszcze piątkowej nocy.

    Przyczyny wypadku bada specjalna kolejowa komisja. - Ustalamy, dlaczego zawiodła zwrotnica. 99 procent takich rozjazdów przestawia się ręcznie, ale akurat ten jest sterowany mechanicznie - mówił Andrzej Kierman, naczelnik działu eksploatacji Polskich Linii Kolejowych w Białymstoku, które są odpowiedzialne za trakcje.

    Czytaj także

      Komentarze (14)

      Wszystkie komentarze (14) forum.poranny.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Poranny.pl poleca

      Gwara młodzieżowa lat 70. Czy rozpoznasz te słowa? [QUIZ]

      Gwara młodzieżowa lat 70. Czy rozpoznasz te słowa? [QUIZ]

      Oto najpiękniejsze dziewczyny z Woodstocku! [ZOBACZ ZDJĘCIA]

      Oto najpiękniejsze dziewczyny z Woodstocku! [ZOBACZ ZDJĘCIA]

      Pilnie zatrudnię. Sprawdź, kto aktualnie oferuje pracę

      Pilnie zatrudnię. Sprawdź, kto aktualnie oferuje pracę

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Gry On Line - Zagraj Reklama