We władzach miast czy gmin w woj. podlaskim na jedną panią przypada aż dziewięciu mężczyzn. Kobieta wójt lub burmistrz to wyjątki.

Kobiety we władzach samorządowych regionu to zaledwie 11,6 proc. To daje dopiero 11. miejsce w kraju. Są nieliczne wyjątki: kobiety rządzą Sokółką czy Łapami, kobieta jest wiceprezydentem Łomży, mamy też panią wicemarszałek, która jednak jest „rodzynkiem” w pięcioosobowym zarządzie województwa. Ale już w Białymstoku i prezydent, i jego czterej zastępcy to mężczyźni.

To dane z rankingu „Kobiety w samorządzie” pisma „Wspólnota”.

Autorzy przeanalizowali skład rad miast, gmin, powiatów i sejmików, a także organy wykonawcze (zarządy powiatów i województw, wójtowie, burmistrzowie, prezydenci) pod kątem płci. Jest lepiej niż w latach 90., gdy odsetek kobiet w gminach wiejskich nie przekraczał 9 proc. Teraz zwiększył się trzykrotnie. Jednak wciąż są gminy, gdzie udział pań we władzach jest znikomy. W Podlaskiem to np. Szumowo, Klukowo, Wiżajny, Szypliszki, Raczki czy Jeleniewo, gdzie kobiety to zaledwie 3,3 proc.

Czytaj też: Kobieta jechała przez miasto 103 km/h. Straciła prawo jazdy

Kobieta wójt, burmistrz czy prezydent to wciąż rzadkość. Choć są wyjątki: wiceprezydentem Łomży jest Agnieszka Muzyk, a wójtem gminy Boćki - Dorota Kędra-Ptaszyńska.

- Bycie wójtem to ciężki kawałek chleba - nie kryje wójt Bociek, która do niedawna była radną sejmiku. - Niewielka obecność kobiet we władzach wynika z głęboko zakorzenionej tradycji. A mężczyźni niechętnie dopuszczają nas do władzy.

Zgadza się z tym Bernadeta Krynicka, posłanka PiS z Łomży. Była pierwszą kobietą na stanowisku przewodniczącego rady miasta, a teraz jest pierwszą posłanką ziemi łomżyńskiej. Uważa, że kobiety są często lepiej wykształcone i zorganizowane. - Kobieta powinna się spełniać także w dziedzinie zawodowej - uważa. - Choć przez lata utarło się, że to mężczyzna jest tym mądrzejszym, który pracuje i zarabia na dom.

Przypuszcza, że kobietom brakuje odwagi i wiary w to, że mogą wygrać z mężczyznami.

Pochodząca z Suwałk Anna Naszkiewicz, jedna z nielicznych kobiet-marszałków w Polsce, przyznaje, że paniom nieraz trudno odnaleźć się w męskim środowisku. M.in. dlatego, że muszą łączyć obowiązki służbowe z rodzinnymi.

Uważa, że kobiety mają tendencje do perfekcjonizmu i gdy coś im nie wychodzi jak powinno, wycofują się. Są też wobec siebie zbyt krytyczne i przejmują się tym, jak są odbierane.

Słaba jest też kobieca reprezentacja w powiatach. Wyjątki to np. Jolanta Den, członek zarządu pow. białostockiego czy Katarzyna Sturgulewska, wicestarosta augustowski. W pow. wysokomazowieckim, przewodniczącą rady jest Dorota Łapiak. Według rankingu, najmniej kobiet jest we władzach pow. siemiatyckiego - 1,76 proc. Ale i Białystok nie ma czym się chwalić. We władzach kobiety stanowią tylko 7,14 proc. W klubie radnych PO kobiet nie ma w ogóle, a w największym klubie PiS są tylko trzy.

Studzianki. Kobieta pobita na śmierć. Mąż zatrzymany