Klaudia Sroczyńska to autorka bloga Dusiowa Kuchnia. Specjalistka od ciast i ciasteczek, a biolog z wykształcenia. W kuchni potrafi wyczarować coś słodkiego - to jej specjalność.

Nie lubi wątróbki i buraków, ale przepada za deserami i sushi. Od urodzenia związana z Trójmiastem. Jako wielbicielka kuchni dobrze wie, na jakich kulinarnych wydarzeniach warto się pojawić oraz dokąd iść na pyszne śniadanie.

My rozmawiamy z nią podczas XI Festiwalu Smaków Foodtracków, który odbywał się 24-25.03 w Gdańsku. Ciągle z aparatem i apetytem na pyszności. Jej blog Dusiowa Kuchnia na Facebooku obserwuje 5 tys. osób, można ją znaleźć też na Instagramie.

Zobacz galerię

Od kiedy blogujesz?
Zaczęło się w 2010 roku. Najpierw to były wpisy o treściach „zrób to sam”, czyli drobne rękodzieło. Potem poszłam w kulinarną stronę.

Od czego się zaczęło?
Moja mama dobrze gotowała, więc było mi wygodnie się tym nie zajmować, ale w pewnym momencie i ja postanowiłam się nauczyć i zaczęłam od pieczenia. I stąd blog.

Inspirowałaś się jakimiś stronami czy raczej poszukiwałaś własnego stylu?
Blog, który odwiedzałam, to White Plate. Poza tym chciałam zrobić coś swojego, od początku.

A co Cię zainspirowało, żeby pisać o kuchni?
Tak naprawdę chciałam nauczyć się gotować. Blog miał motywować. W połączeniu z pasją do fotografii blog był dobrym rozwiązaniem.

Co lubisz jeść na szybko, gdy jesteś głodna i chcesz coś pysznego, ale prostego?
Grzanki. Zwłaszcza latem, z truskawkami. Lubię też z pomidorami, mozzarellą i bazylią.

Kulinarna porażka?
Była. Płaska beza.

Dla kogo starasz się przygotowywać wyjątkowe potrawy?
Dla rodziców. I oczywiście, narzeczonego.

Potrawy z której kuchni świata najbardziej Ci smakują?

Najbardziej lubię kuchnię śródziemnomorską, która jest różna w zależności od regionu, ale charakteryzuje się bogactwem owoców morza i ryb, aromatem i wbrew pozorom, prostotą. Uwielbiam krewetki skąpane w maśle i winie, panierowane kalmary, włoskie caprese czy prawdziwą grecką sałatkę. Do tego pyszne pieczywo, dobra oliwa, kieliszek białego wina i jestem w kulinarnym raju.

Dla kogo ze znanych osób chciałabyś gotować?

Dla nikogo! Umarłabym ze stresu! Lubię gotować dla rodziny i znajomych, a i tak zawsze się odrobinę denerwuję czy aby na pewno wszystkim zasmakuje to, co przygotowałam.

Jeśli miałabyś jeść jedną potrawę przez miesiąc i tylko to, co by to było?

Trudne pytanie! Uwielbiam wszelkie kanapki, grzanki tosty, więc chyba postawiłabym na chleb z masłem lub oliwą, pomidory i szynkę prosciutto. Tak sobie myślę, jakie nasze życie było by smutne gdybyśmy byli zmuszeni jeść tylko jedną potrawę przez miesiąc.

Myślisz, że gotowania można się nauczyć czy trzeba mieć to we krwi?

Jeżeli człowiek ma chęć to myślę, że wszystkiego można się nauczyć. Sztuką jest nie poddać się po pierwszych porażkach, ciągle eksperymentować i się samodoskonalić. Osoby, które „mają gotowanie we krwi” mają dużo łatwiej, ale nie zmienia to faktu, że tu też może coś stanąć na przeszkodzie. Gotowanie to rozległa dziedzina, trzeba też znaleźć swoją niszę. Zakładając blog kulinarny postanowiłam, że nauczę się gotować i moje udane dzieła będę publikować. W związku z tym, że moja mama gotowała pyszne obiady, ja postanowiłam zacząć piec ciasta i do dzisiaj to właśnie pieczenie sprawia mi największą przyjemność.

Dlaczego gotowanie stało się modne w ostatnich latach?

Polacy kochają jeść, a to wreszcie coś dla każdego, bo nie każdy przecież może tańczyć czy śpiewać. Myślę, że nastąpił powrót do korzeni. Wracamy do tradycyjnych przepisów sprzed lat, zwracamy większą uwagę na to, co jemy i chcemy być fit. Media uświadomiły nas, że jedzenie tylko przetworzonej żywności prowadzi do wielu chorób, więc zaczęliśmy chętniej sami gotować. Sądzę, że nie bez znaczenia jest też dostępność do wielu sprzętów ułatwiających gotowanie.

Jaka była pierwsza rzecz, którą ugotowałaś?

Prawdopodobnie jajecznica dla rodziców. Potem pamiętam zakalec w cieście zebra, nieudaną drożdżówkę robioną ze znajomymi, aż końcu zrobiłam pyszne pierniczki z przepisu od koleżanki i od tego zaczęła się przygoda z kulinariami i blogowaniem – to właśnie pierwszy wpis na moim blogu z grudnia 2010 r.

Które z ciast/deserów najbardziej Ci smakuje i podzieliłabyś się przepisem z czytelnikami?

Kocham wszystkie desery, zawsze się śmieję, że mam oddzielny żołądek na słodkości. Polecam przepis na ciasto maślankowe z owocami, które zawsze się udaje, a do którego można dać dowolne świeże lub mrożone owoce bez rozmrażania. Dużych i małych na pewno ucieszy domowy kopiec kreta, a na przywołanie wiosny proponuję wszystkim proste muffinki szpinakowe.

Jakie jest Twoje ulubione miejsce w Trójmieście?

Na mojej stronie znajduje się cały spis restauracji z Trójmiasta, które polecam. W związku z tym, że ciągle sprawdzam, co proponują nowe restauracje to w sumie rzadko odwiedzam kilka razy te same miejsca. Jednak mam kilka pewniaków – włoska restauracja Cozzi i grecka Taverna Zante (jak mówiłam kocham śródziemnomorską kuchnię), na pierogi lubię wpadać do Sopockiego Młyna, a na ciacho i świetne lody tuż obok do Cappucino Cafe. Pizzę najbardziej lubię w Czerwonym Piecu, Mące i Kawie i Lipo. Perfekcyjne dania z kuchni polskiej i regionalnej kaszubskiej z widokiem na sopockie molo można zjeść w restauracji Cafe Polskie Smaki. Jeśli chodzi o sushi to mój numer jeden to Hashi Sushi. Na blogu wprowadziłam też niedawno cykl o miejscach na śniadaniach oraz o najlepszych kawiarniach – polecam sprawdzić czy są tam Wasze ulubione miejsca.

POLECAMY NA STRONIE KOBIET: