Michalina Mościcka oraz Helena Modrzejewska. Pierwsza pochodziła z Płocka, druga z Krakowa, ale obie zapisały się złotymi literami w historii Lwowa - pisze Beata Kost.

Pierwsza dama we Lwowie
Ignacy Mościcki nie krył przerażenia, gdy dotarła do niego wiadomość, że Józef Piłsudski widzi go na stanowisku prezydenta Rzeczypospolitej. Premier Kazimierz Bartel, jego kolega z Politechniki Lwowskiej, tracił już cierpliwość i wyczerpał wszystkie argumenty. Chwycił się zatem ostatniego sposobu. „Połączyliśmy go telefonicznie ze Lwowem, żeby rozmówił się z panią Michaliną, znaczy profesorową Mościcką”, wspominał trudną przeprawę Bartla Felicjan Sławoj-Składkowski. Po rozmowie z żoną Mościcki pojechał do Piłsudskiego.

Słychać było głosy, że Piłsudskiemu potrzebny był inny prezydent - Michalina Mościcka.

Marszałek cenił ją ogromnie od chwili poznania. Zresztą niewielu osób nie zdołała przekonać do siebie wielką klasą, bezpretensjonalnością i gościnnością. Miała ujmującą osobowość, potrafiła zjednywać sobie otoczenie. Do tego dochodziło jej wyjątkowe zaangażowanie w działalność społeczną, bo cały swój czar wykorzystywała, aby pomagać innym. Kiedy zmarła, Piłsudski przerwał urlop, aby wziąć udział w jej pogrzebie.

Dzieciństwo i wczesną młodość Michalina Czyżewska, bo tak brzmiało jej nazwisko rodowe, spędziła w Płocku. Tam ukończyła gimnazjum i uzyskała tak zwany patent, czyli uprawnienia do pracy nauczycielskiej. Okres płocki zakończył ślub z kuzynem Ignacym Mościckim, działaczem organizacji konspiracyjnych, który interesował się chemią, a w domu przygotowywał bomby przeznaczone na zaborców. Część tego zadania przejęła świeżo upieczona żona - to ona roznosiła bomby w koszyczku „przytrząśnięte pietruszką i marchewką”.

CZYTAJ TAKŻE: Franciszek, Jędrzej, Maciej, Roman... Giertychowie, czyli rodzina politycznie zakorzeniona

Uciekając przed aresztowaniem, małżonkowie wydostali się za granicę i osiedli w Londynie. Dzięki zaradności Michaliny przetrwali chude londyńskie lata, kiedy Mościcki bezskutecznie szukał pracy. Karta odwróciła się w szwajcarskim Fryburgu, gdzie doceniono jego pomysły i wiedzę. Wkrótce stał się wybitnym wynalazcą i posiadaczem patentu na wysokonapięciowy kondensator elektryczny. Kolejne jego wynalazki przyczyniły się do powstania we Fryburgu fabryki kondensatorów, w Chippis - fabryki syntetycznego kwasu azotowego. Michalina natomiast dalej prowadziła dom, wychowywała piątkę dzieci oraz pomagała emigrantom politycznym z Polski.

W 1912 roku Mościcki został profesorem Politechniki Lwowskiej i rodzina przeprowadziła się do Lwowa. Po przyjeździe Michalina rozwija swoją działalność zapoczątkowaną we Fryburgu - prowadzi gościnny dom, a przede wszystkim angażuje się społecznie. Jako feministka szukała swojego miejsca w ruchu kobiecym we Lwowie. Henryka Michałowska-Pawlewska (cioteczna siostra i przyjaciółka Marii Skłodowskiej-Curie), żona profesora Bronisława Pawlewskiego, zabiera Michalinę na spotkania Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich i Koła Pań Towarzystwa Szkoły Ludowej. Ona przechodzi jednak do bliższego jej ideologicznie Towarzystwa Uniwersytetu Ludowego imienia Adama Mickiewicza (TUL). Co ją interesowało w tej placówce? „Każdego myślącego człowieka uderzała zawsze ta nierówna liczba ludzi, którzy korzystają ze światła wiedzy, i tych, którzy są go pozbawieni. Podczas gdy nikła warstwa inteligencji przechodziła tysiączne fazy rozwoju w sferze myśli, moralności i piękna, gdy w dziedzinie myśli przechodzono od jednego systematu do drugiego [...] grube warstwy ludu stały nieme, głuche i ślepe, stały one albo obojętne na te gorące walki o postęp i prawdę, albo też używane były jako narzędzie do zwalczania przeciwników przez tych, którzy rozporządzają środkami materialnymi lub moralnymi do wprawienia tych mas w ruch i walkę.

Wyrównanie tych różnic, wydobycie ludu z niemocy myśli i wciągnięcie go w wir życia cywilizacyjnego stało się hasłem warstwy inteligentnej naprawdę dopiero z końcem zeszłego stulecia. Z całą pewnością były to przekonania bliskie Michalinie. W TUL-u została czynnym członkiem zarządu.

Nawet jeśli nie od razu poczuła się lwowianką, to I wojna światowa bardzo radykalnie przyspieszyła proces jej zadomowienia się we Lwowie - każda para rąk była potrzebna do pracy. Chwile grozy Michalina przeżyła, kiedy do miasta weszły wojska rosyjskie. Wszak Ignacy, oskarżony o udział w zamachu bombowym, wciąż widniał na liście przestępców politycznych.