Zmienna i kapryśna. Od lat szokuje swoim zachowaniem i ubiorem. Jest konsekwentna tylko w jednym – mówieniu i robieniu tego, co chce.

Dla jednych „Anioł”, dla innych „Czarownica”. Od lat w świecie muzycznym nie było chyba artystki, która tak bardzo wymykałaby się wszelkim próbom klasyfikowania.

Wciąż czymś zaskakuje, jest nieobliczalna i nigdy nie wiadomo, jak zareaguje, co powie czy stworzy. Charyzmatyczna wokalistka, która pomimo skończonych 50 lat, ma wciąż twarz dziecka. Jedna z najoryginalniejszych postaci na europejskiej scenie muzycznej, o trudnym do wymówienia nazwisku Guđmundsdóttir i nieprzeniknionej, gwałtownej naturze.

Od lat jest jedną z najbardziej ekscentrycznych postaci muzycznego świata. Ikona popkultury, zmieniająca się jak kameleon, nieprzewidywalna artystka łamiąca wszelki granice i zaprzeczająca stereotypom. Uwielbia wszystko to, co kontrowersyjne, nieszablonowe, tajemnicze.

Jak sama mówi, jest wolną kobietą, robi tylko to, na co ma ochotę i nie uważa, że jest do czegokolwiek zobowiązana.

Samotna córka rockmana i hipiski

Już w dzieciństwie uchodziła za odmieńca, zarówno dzięki swojej egzotycznej, eskimoskiej urodzie (dzieci przezywały ją "chinagirl" - "Chinka"), jak i temu, że jej najbliższe otoczenie nie należało do typowych. Ojciec był muzykiem rockowym, mama hipiską z „najdłuższymi włosami w Islandii”. Rodzice rozstali się, gdy miała 1,5 roku. Björk (po islandzku „brzoza”) zamieszkała wraz z matką i jej nowym partnerem w hipisowskiej komunie w Reykjaviku.

To było szalone. Kiedy tylko ktoś się budził, sięgał po skręta, a potem uruchamiał sprzęt grający. Znałam wszystkie ówczesne przeboje. Azylem był dla mnie dom dziadków. Tam, dla odmiany, słuchałam jazzu.

Muzyka otaczała ją od najmłodszych lat. Śpiewała, by odreagować to, co się wokół niej działo. W wieku 6 lat zaczęła uczęszczać do szkoły muzycznej. Uczyła się gry na fortepianie i flecie.

Była samotna, ale nie uważała tego za coś negatywnego. Przeciwnie, samotność dawała jej szczęście, uczyła zaradności i samowystarczalności. „Gdybym miała wybrać najszczęśliwsze momenty swojego życia, dziewięć na dziesięć z nich pewnie przeżywałam w samotności.”

"Mój dziadek sposób na zdobycie szacunku widział w przemocy. Moja mama żyła więc wśród ciągłych zakazów. I chyba dlatego dała mi w dzieciństwie taką swobodę. Mogłam robić, co chciałam, i mam wrażenie, że z czasem w ogóle przestałam ją obchodzić. Kochała mnie i kocha nadal, ale nie byłam ważna w jej życiu. To znaczy: ważniejsza od tysiąca innych spraw".

11-latka z platynową płytą

W 1977 roku, gdy miała 11 lat, zadebiutowała w islandzkim radiu, śpiewając w konkursie młodych talentów. Dzień później otrzymała propozycję nagrania płyty. Album pt. „Björk” sprzedał się w ilości 5000 egzemplarzy, co zapewniło mu status platynowej płyty. Jednak Björk nie odpowiadała nagła popularność.

Kiedy (płyta) się już ukazała chciano nagrać następną ale ja nie chciałam - powiedziałam dosyć! Czułam się dziwnie, udzielałam wywiadów i robiłam inne dziwne rzeczy, ludzie na ulicy i w szkole zaczęli zwracać na mnie uwagę. Wzbudzałam więcej zainteresowania niż chciałam zanim zdecydowałam czy tego właśnie chcę.

Szybko zaczęła zarabiać na siebie. Sprzedawała gazety, książki, śpiewała w chórkach, dorabiała w sklepie z rybami i fabryce coca-coli. Miała dużo swobody i więcej pieniędzy niż jej matka, które wydawała szalejąc w klubach. Buntowała się przeciwko hipisowskiemu stylowi życia. Zafarbowała włosy na pomarańczowo i razem z koleżankami założyła punkowy zespół "Spit and Snot". Kapela szybko się rozpadła. Kolejnym zespołem był „Exodus”, „Tappi Tikarrass” i KUKL.

Niepodziewany sukces

W 1985 roku 19-letnia Björk zaszła w ciążę z gitarzystą zespołu Ţórem Eldonem. Nadal jednak koncertowała wraz z zespołem.

Gdy przyszedł na świat Sindri, Björk – chcąc podreperować budżet – wydała książeczkę ze swoimi wierszami i ilustracjami pt. Um Úrnat frá Björk („Björk o świętach”). Zagrała również w adaptacji baśni braci Grimm pt. "The Juniper Tree".

Po rozpadzie KUKL, powstał kolejny zespół The Sugarcubes, który niespodziewanie przyniósł muzykom międzynarodowy rozgłos.

- Wymyśliliśmy sobie, że założymy klezmerską kapelę, która będzie przygrywała ludziom na weselach i prywatkach. Stosownie do tego uznaliśmy, że musimy ją nazwać najgłupiej jak możemy. Sugarcubes (czyli: kostki cukru) - wspominali członkowie zespołu. - Zachowywaliśmy się jak banda 6 latków, wiele razy nas aresztowano. Pisaliśmy okropne piosenki, mieliśmy własne wystawy i robiliśmy własne filmy. Zajmowaliśmy się specyficznym rodzajem terroryzmu. Sabotowaliśmy wszystko co wydawało nam się kołtuńskie.

Choć zespół miał być z założenia pastiszem wyśmiewającym przeciętność, materializm, ciasnotę umysłową i małomiasteczkowość, media potraktowały ich muzykę poważnie i kapela szybko zyskała ogólnoeuropejski rozgłos. The Sugarcubes podpisali kontrakt ze znaną brytyjską wytwórnią, a Björk została uznana za wielką nadzieję światowej sceny pop i zyskała status gwiazdy.

"Wytwórnie proponowały nam biliony i tryliony. Odpowiadaliśmy im żeby się odpieprzyli bo przecież byliśmy terrorystami!".

Solo w Londynie

W 1992 roku zespół rozpadł się, a Björk zdecydowała się na rozpoczęcie solowej kariery.

Przeniosłam się do Londynu aby nagrać własną płytę. Nadszedł czas abym zaczęła pisać piosenki o sobie. Miałam 27 lat pomyślałam sobie, że jeżeli nie spróbuję czegoś więcej to znaczy, że jestem tchórzem. To była poważna decyzja, głownie ze względu na mojego syna. Jestem osobą bardzo rodzinną.

Syn Sindri towarzyszył jej wszędzie. Od dnia urodzenia nie opuszczała go niemal na krok. Gdy miał dwa miesiące, wsadzała go na plecy i krążyła od drzwi do drzwi, sprzedając islandzkie sagi.

„Brzmi to okropnie, ale to była moja najlepsza robota. Zapraszano mnie do domów, częstowano kawą, z wieloma osobami rozmawiałam. A wieczorami chodziłam na próby mojego zespołu. (…) Inne matki na osiem godzin dziennie oddają dziecko do przedszkola albo zatrudniają opiekunkę. Ja miałam szczęście, nie musiałam tego robić. Syn i ja zawsze byliśmy sobie bliscy.” - opowiadała potem w jednym z wywiadów.

Skandalistka

Jej kariera rozwijała się, a prasa brukowa rozpisywała o kolejnych związkach i romansach. Była bohaterką licznych skandali. Björk, znana z wybuchowego temperamentu, gwałtownie reagowała na próby naruszenia swojej prywatności. Na lotnisku w Bangkoku rzuciła się na dziennikarkę, która zaczepiła jej syna. Incydent nagrali kamerzyści i Björk trafiła na pierwsze strony brukowych gazet.

- Pomyślałam wtedy: dotknęłaś mojego syna, już jesteś trupem. Nie jestem dumna z tego co zrobiłam, ale naprawdę ważne jest dla mnie oddzielenie życia prywatnego od zawodowego – wspominała.

Tajski skandal nie zdążył jeszcze wybrzmieć, gdy rozpętał się kolejny. Zakochany w artystce Ricardo Lopez, 21-letni pracownik kontroli epidemiologicznej z Miami, wysłał jej własnoręcznie skonstruowaną bombę. Choć policji udało się przechwycić „prezent”, Lopez wyemitował nagranie z wyznaniami miłości, po czym – filmując własną śmierć - zastrzelił się, słuchając jednej z piosenek Björk pt."I miss you".

Po tym incydencie, Bjork, mająca dość rozgłosu i szumu wokół własnej osoby, postanowiła przeprowadzić się na jakiś czas do Hiszpanii. Rok później została uhonorowana muzyczną nagrodą Rady Krajów Nordyckich.

"Björk jest wierna swym ideom, swej osobowości i prezentuje prawdziwą tożsamość skandynawską" – uzasadniono.

Było to wyjątkowe wyróżnienie, ponieważ nagrodę tę przyznawano najpoważniejszym artystom skandynawskim zazwyczaj po ich śmierci. Björk była również pierwszą artystką pop, która ją otrzymała.

„Tańcząc w ciemnościach"

Mniej więcej w tym samym czasie artystka otrzymała propozycję najpierw stworzenia muzyki do najnowszego filmu słynnego duńskiego reżysera Larsa von Triera, a później zagrania w nim głównej roli.

Praca przy produkcji była długa i przebiegała burzliwie, jednak zakończyła się sukcesem. W 2000 roku za rolę w „Tańcząc w ciemnościach" Björk dostała Złotą Palmę na festiwalu filmowym w Cannes.

- To było straszne. Nikt z nas nie miał ochoty tam jechać, być wśród tych sztucznych, plastikowych gwiazd. A potem, mniej więcej dwa tygodnie przed festiwalem, Lars i ja postanowiliśmy wybrać się razem. Z ciekawości. Zrobiliśmy to w stylu islandzkim - kupiliśmy sobie sztuczne perły, papierowe kapelusiki i inne takie bzdury. Z początku trzymałam się na uboczu, sceptycznie patrzyłam na wszystko. Później jednak zrozumiałam, ile ta nagroda znaczy dla Francuzów. Byłam autentycznie wzruszona. - relacjonowała w jednym z wywiadów.

„Kobieta może robić to, co chce, po prostu to robiąc”

Mimo to Björk pracę na planie wspominała bardzo źle i zapowiadała, że już nigdy nie stanie przed kamerą. Bardzo krytycznie wypowiadała się również na temat traktowania kobiet w branży filmowej.

Nie mogłam uwierzyć, jak wygląda życie aktorki. Są traktowane koszmarnie. Z wiekiem mają coraz mniej do powiedzenia w kwestii swojej kariery i ról, jakie grają. Mężczyźni mogą się starzeć, ale kobiety nie.

Kilka dni temu - na fali skandalu wywołanego przez znanego producenta Harveya Weinsteina - Björk dołączyła do aktorek i celebrytek wyznających, że padły ofiarami molestowania seksualnego. Na swoim profilu facebookowym artystka oskarżyła Larsa von Triera o składanie jej erotycznych propozycji. Napisała, że reżyser miał opinie człowieka, który "dotyka w dowolny sposób i nęka pracujące z nim aktorki", a środowisko filmowe "mu na to pozwala".
Stwierdziła, że gdy go odrzuciła, obraził i ukarał ją, rozpowszechniając opinię, że jest "trudna we współpracy".

Björk już wcześniej niejednokrotnie komentowała seksizm panujący w branży showbiznesu i namawiała do walki z nierównością płciową.

"Pokolenie mojej mamy świetnie radziło sobie w latach siedemdziesiątych z protestami. Moje pokolenie mogło udowodnić, że kobieta może robić to, co chce, po prostu to robiąc. Dla mnie to zawsze była najlepsza droga do tego, aby być silną kobietą."

Jak sama przyznawała, nie jest to jednak łatwe i wielokrotnie trafiała na mur. Krytykowała dziennikarstwo muzyczne, które jest bardzo macho i przypomina stowarzyszenia dla chłopców. „Lubią muzykę, która... cóż, której znaczna część jest skierowana do chłopców".

Podkreślała, że mężczyznom w muzyce pozwala się eksperymentować i tworzyć, co chcą, a dla kobiet zarezerwowane piosenki o złamanym sercu, opłakiwaniu miłości, dzieciach i życiu.

„To, że jestem kobietą i mogę robić to, co robię, jest w pewien sposób wyjątkowe" – podsumowała.

Miłość

W 2005 roku Björk zdecydowała się jeszcze raz stanąć przed kamerą i zagrać w artystycznym filmie wyreżyserowanym przez swojego partnera Matthew Barneya. „Drawing Restraint 9” pokazywał siłę miłości i przekraczania jej granic.

W miłości, tak jak w muzyce, dla Björk liczyła się czysta, żywa natura.

- Lubię książki i filmy erotyczne, ale nie uważam, żeby styl burleski był seksowny. Jest bardzo mierny. Podnieca mnie natura. Sceny rodem z domu publicznego mnie nie kręcą, wolę coś w stylu zwierzęcej pornografii z National Geographic – wyznała.

Choć sama miała obsesję na punkcie miłości, w uczuciach nie potrafiła być stała. „Seks to najlepsza rzecz na świecie i trzeba z niej korzystać”.

Dzisiaj jestem kimś, kim nie będę jutro

Björk to osobowość fascynująca i wyjątkowo złożona. Z jednej strony uwielbia szokować, przekraczać granice i burzyć bariery, tworzyć kreacje skandalizującej artystki, uważana za nieobliczalną złośnicę o niewyparzonym języku, z drugiej strony z poświęceniem wychowuje dwójkę swoich dzieci, marząc o spokojnym domu na odludziu.

Najgorsza jest moja zmienność. W jednej chwili jestem zadowolona i wszystko wydaje mi się piękne, chwile później wpadam w przygnębienie i pamiętam tylko o kłopotach, a za moment robię się wściekła i mam ochotę niszczyć sprzęty dokoła. Ja sama nienawidzę w sobie jedynie tego, że zbyt często się nudzę. Oddałabym wszystko, by nigdy nie zaznać nudy.

Na pytanie, jaka jest naprawdę, Björk odpowiedziała:

- Ja uważam, że nie ma jednej prawdy. Człowiek zmienia się w zależności od tego, z kim rozmawia. Inaczej się zachowuję, kiedy przebywam z moją babcią, inaczej, kiedy jestem z kochankiem, a jeszcze inaczej, kiedy jestem sama. Za każdym razem jestem autentyczna. Nie kłamię i nie oszukuję. Prawda ma wiele odmian i odcieni. Gdybym rozebrała się do naga, niczego bym nie odsłoniła, żadnej prawdy o sobie. Mogę być zapięta po szyję, a jednocześnie - naga emocjonalnie. Dlatego (…) nigdy bym publicznie nie wypowiedziała słów "Kocham cię". Czułabym się zbyt obnażona. (…) Pytanie, kim jest Björk, pozostaje tajemnicą nawet dla mnie samej. Dzisiaj jestem kimś, kim nie będę jutro.

anna.olejniczak@polskapress.pl

źródło: Bjork.pl, i-d.vice.com, chillizet.pl,

Już niedługo Festiwal w Cannes. Jakie były największe skandale ostatnich lat?