Fabryka Ikei w Orli może negatywnie oddziaływać na grunty jednej z białostockich spółek - uznał wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku, przyznając też spółce prawo do składania wniosków, wygłaszani opinie i uwagi odnośnie budowy fabryki koncernu IKEA w gminie Orla.

Sprawa trafiła do WSA, bo spółka nie zgodziła się z wcześniejszą decyzją władz gminy, a potem Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uznały, że nie miała prawa być stroną w postępowaniu środowiskowym dotyczącym inwestycji.

Wczorajszy nieprawomocny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego jeszcze nie podlega wykonaniu. I fakt, że sąd uznał za stronę postępowania jedną z białostockich spółek, nie wstrzyma prac budowlanych w gminie Orla. A te są prowadzone zgodnie z harmonogramem.

– Jeżeli ten wyrok stanie się prawomocny, będziemy musieli rozpoznać odwołanie tej spółki – tłumaczy prof. Dariusz Kijowski, prezes Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białymstoku. Ale zaznacza, że decyzję o ewentualnym odwołaniu od wczorajszego wyroku SKO podejmie dopiero po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia. Od decyzji sądu może się też odwołać inwestor, czyli IKEA.

A w całej sprawie chodzi o to, że jedna z białostockich spółek jest właścicielem terenów w pobliżu budowanej fabryki. Jej pełnomocnicy uważają, że firma powinna być stroną w postępowaniu środowiskowym dotyczącym tej inwestycji. I chcą mieć prawo składania wniosków i uwag w sprawie budowy fabryki.

Wcześniej SKO nie podzieliło tej opinii. Jednak wczoraj sąd przyznał spółce rację.

– Nie wiem, czemu mają służyć takie skargi – zastanawia się Piotr Selwesiuk, wójt gminy Orla. – Boli mnie to, że inwestorzy, którzy chcą zrobić coś pozytywnego, są traktowani w ten sposób.

Fabryka w Orli będzie produkować płyty do wyrobu mebli. Szwedzi zainwestują tu 340 milionów euro. To największa zagraniczna inwestycja w Polsce. Pracę znajdzie tu około dwóch tysięcy osób.