Z prof. Bazylim Poskrobko, kierownikiem Katedry Zrównoważonego Rozwoju i Gospodarki Opartej na Wiedzy Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Białymstoku, rozmawia Magdalena Prus.

Kurier Poranny: Ostatnio coraz częściej można usłyszeć o gospodarce opartej na wiedzy. Czym się GOW charakteryzuje?

Prof. Bazyli Poskrobko: Każda gospodarka, ściślej biorąc gospodarowanie, służy zabezpieczeniu podstawowych potrzeb życiowych i powiększaniu bogactwa pojedynczych osób, rodzin i narodów. Amerykański naukowiec Alvin Toffler zauważył, że główne źródło bogactwa jest czynnikiem wyróżniającym cywilizacje gospodarcze. Wydzielił trzy takie cywilizacje: agrarną, industrialną i postindustrialną. W pierwszej czynnikiem bogactwa była ziemia i praca na roli. W kolejnej – industrialnej wiodącą rolę odgrywał kapitał. Dzięki wykorzystaniu kapitału w gospodarce tempo bogacenia się wzrosło czterokrotnie w porównaniu do tego, co dawała praca i ziemia. W ostatnim ćwierćwieczu XX wieku zaczęto mówić i pisać o cywilizacji postindustrialnej, zwanej także cywilizacją wiedzy. Tutaj wiodącym czynnikiem tworzenia bogactwa stała się wiedza.

Badania Lestera Thurowa dowodzą, że wiedza umożliwia szesnastokrotnie szybsze bogacenie się niż praca na roli w tradycyjnym gospodarstwie rodzinnym. Istotą gospodarki opartej na wiedzy jest więc to, że ludzie sprzedają swoją wiedzę.

Co to znaczy: sprzedawać wiedzę?

– Wiedza przez wiele lat była rozumiana jako coś, czego można się nauczyć poprzez kształcenie i doświadczenie. Taka wiedza była i nadal jest potrzebna, aby dobrze gospodarować na roli albo być dobrym pracownikiem w zakładzie produkcyjnym lub usługowym. W tym przypadku wiedza służy człowiekowi i gospodarce w sposób pośredni.

Bezpośrednio czynnikiem bogactwa jest ta wiedza, która powstaje w umyśle człowieka, te obrazy, koncepcje, projekty, których jeszcze nie ma nigdzie na świecie. Liczą się przede wszystkim takie pomysły, które przynoszą profity pomysłodawcy i przedsiębiorcy. Coraz więcej ludzi żyje nie ze sprzedaży swojej siły roboczej, a ze sprzedaży wiedzy. Według oficjalnych statystyk w 2008 roku w USA już 45 proc. pracujących sprzedawało swoją wiedzę. Byli więc pracownikami wiedzy. Podobne proporcje są Finlandii czy Irlandii. W Polsce nie mamy takich danych, ale jeszcze daleko nam do takiego stanu.

Co zrobić, żeby gospodarka stała się gospodarką opartą na wiedzy?

– Możemy wskazać cztery główne czynniki, które decydują o tym, że w gospodarce wiodące znaczenie zaczyna odgrywać wiedza.

Podstawą są wykształceni ludzie. Co najmniej 25-30 proc. społeczeństwa powinno mieć wyższe wykształcenie. Polska szybko zbliża się do tej granicy. Zaczynaliśmy od 8 proc. w 1989, teraz jest to ponad 20 proc. Bezpośrednio po ukończeniu szkoły średniej na studia idzie już 41 proc. młodych Polaków.

Kolejną sprawą są nakłady na naukę i badania naukowe. Tu nasuwa mi się przykład Finlandii, państwa, które po wojnie było w sytuacji podobnej do Polski. Do lat 90. fińska gospodarka w 60 proc. bazowała na handlu z byłym Związkiem Radzieckim. Po jego rozpadzie nastąpiło więc załamanie gospodarcze podobnie jak w Polsce. Finowie obrali jednak inną drogę wyjścia z kryzysu. W Polsce pieniądze budżetowe skierowano głównie na zabezpieczenie socjalne – odprawy górnikom, hutnikom, obniżony wiek emerytury, w Finlandii zaś na rozwój gospodarki opartej na wiedzy. W 1991 roku aż 4,0 proc. z budżetu przeznaczono na naukę, w Polsce niecałe 0,4 proc. Jaki jest efekt? Finlandia plasuje się na piątym miejscu wśród 27 krajów Unii Europejskiej pod względem dochodu narodowego na mieszkańca, a my znajdujemy się niemal na końcu tej listy.

Takim przykładem zainwestowania w naukę jest choćby znana dziś na całym świecie Nokia.

– Dokładnie. Pieniądze trafiają do tych, którzy mają pomysły. Firma Nokia powstała w połowie XIX wieku. Zaczęło się od tartaku, później był to zespół tartaków, po czym Nokia zaczęła produkować traki, obrabiarki do drewna oraz maszyny papiernicze. Na potrzeby tej produkcji zakład elektroniczny. To właśnie w tym zakładzie pojawił się pomysł uruchomienia produkcji telefonów komórkowych. Rząd wspomógł firmę dużą dotacją na badania i rozwój. Opłaciło się.

Co jeszcze sprawia, że gospodarka opiera się na wiedzy?

– Niezwykle ważny jest rozwój telekomunikacji i informatyzacji. Trzeba zbudować nowoczesne społeczeństwo informacyjne. Nie da się zbudować GOW bez internetu. W tej kwestii Polska też ma problemy. Na przykład, otrzymaliśmy dofinansowanie unijne na inwestycje umożliwiające dostęp do szerokopasmowego Internetu we wszystkich gminach, szczególnie Polski Wschodniej. Niestety, wciąż nie potrafimy tych inwestycji zrealizować. W efekcie utrzymuje się tak zwane wykluczenie informatyczne znacznej części młodzieży wiejskiej.

Kolejną kwestią jest innowacyjność gospodarki. Każdy pomysł, przede wszystkim pracownika lub klienta, może przynieść profity tylko wtedy, gdy zostanie przeanalizowany i wdrożony. Tymczasem badania mojej doktorantki dowodzą, że ponad 60 proc. właścicieli lub menedżerów małych i średnich przedsiębiorstw w woj. podlaskim nie jest zainteresowana żadnymi pomysłami.

Czy u nas model GOW jest możliwy?

– Wciąż hamują nas bariery organizacyjne i mentalne. Jest to problem pokolenia. Jednak nie ma odwrotu od GOW. Nie można powracać do starych modeli gospodarki. Obok przedsiębiorstw tradycyjnych, „industrialnych” już się pojawiają i będą powstawać i rozwijać jednostki oparte na wiedzy. Państwo i władze regionalne mogą przyspieszyć ten proces. Obserwując inne kraje, gdzie już ten nowoczesny model gospodarczy istnieje, możemy uniknąć ich błędów. Dotyczy to także przedsiębiorców. Jak pokazują wspomniane już badania około 40 proc. prezesów małych i średnich firm woj. podlaskiego dostrzega znaczenie wiedzy w ich rozwoju, ale nie potrafią jej wykorzystać.

Najpoważniejszym problemem do przezwyciężenia jest fakt, że w naszych firmach pracodawcy w ogóle nie pytają swoich pracowników o pomysły. W dużych firmach, szczególnie z kapitałem zagranicznym, jest to już standard. Przykładem może być Toyota Motors Polska. Tam każdy pracownik może opisać i złożyć do rozpatrzenia swój pomysł usprawnienia jakiegoś aspektu działalności firmy. Każdy pomysł, nawet najbardziej absurdalny jest analizowany. Wdrożenie pomysłu przynosi profity i pomysłodawcy, i firmie.

Czy nasz region ma potencjał do rozwoju GOW?

– Ten problem można rozpatrywać z dwóch punktów widzenia – przedsiębiorstwa i władz regionalnych. Na Podlasiu już mamy kilkanaście przedsiębiorstw, które wykorzystują wiedzę jako główny czynnik zapewnienia swej przewagi konkurencyjnej na rynku krajowym i zagranicznym. W miarę upływu czasu liczba takich przedsiębiorstw będzie szybko wzrastać. Dla rozwoju gospodarki opartej na wiedzy bardzo duże znaczenie ma zaangażowanie władz lokalnych, regionalnych i krajowych w tworzenie samodzielnych jednostek badawczo-wdrożeniowych, które rozwijałyby się na bazie lokalnych zasobów. Mamy bardzo dobrze przygotowaną kadrę analityków, znajdą się również technolodzy. Przykładów przedsiębiorczości opartej na wiedzy można by mnożyć. Dla jej rozwoju potrzebne jest wsparcie organizacyjne i finansowe w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Zainteresowanie taką działalnością już wyraża kapitał zagraniczny.



Gospodarka oparta na wiedzy (GOW)

 
– według definicji OECD jest to gospodarka oparta wprost na tworzeniu, traktowanym jako produkcja oraz dalszym przekazywaniu, czyli dystrybucji oraz praktycznym wykorzystaniu wiedzy i informacji. Są więc trzy etapy będące podstawą rozwoju gospodarczego – produkcja, dystrybucja, wdrożenie. Wiedza jest określonym produktem (niezależnym bytem), który napędza rozwój. W jednym z głównych programów rozwojowych Unii Europejskiej jakim jest Strategia lizbońska, podstawowe znaczenie ma właśnie gospodarka oparta na wiedzy.