O tym, dlaczego Eurocash tak się spieszy do fuzji z Emperią i o przyszłości tego "związku" opowiada Luis Amaral, prezes Eurocash w rozmowie z Marylą Pawlak-Żalikowską.

Strefa Biznesu: Między 15-23 listopada planujecie zapisy na akcje w związku z chęcią przejęcia Emperii. Wiem, że motorem tych działań jest chęć konsolidacji rynku dla dobra niezależnego handlu detalicznego. Ale skąd tak silny nacisk, aby dokonać tego właśnie teraz?

Luis Amaral, prezes Eurocash:
Naszą propozycję ogłosiliśmy w połowie września. Ale nasze przygotowania do transakcji trwały znacznie dłużej. W kwietniu tego roku rozmawialiśmy na ten temat z zarządem Emperii. Ponieważ Prezes Kawa nie wykazał zainteresowania w kontynuowaniu rozmów, zdecydowaliśmy się na upublicznienie naszej propozycji i skierowanie jej bezpośrednio do akcjonariuszy Emperii.

Bardziej chodzi mi o, to, czy zaistniały warunki rynkowe, że właśnie ten rok, ta jesień, powinny być momentem na konsolidację tych ważnych w Polsce firm?

- Tak. Obydwie firmy są zbyt małe, aby efektywnie konkurować z dużymi sieciami detalicznymi. Dzięki połączeniu będziemy mieli obroty na poziomie zbliżonym do największych detalistów, a jednocześnie zaledwie kilkunastoprocentowy udział w bardzo rozdrobnionym rynku hurtowym.

Zobacz: Tradis: trwa ekspansja podlaskiej hurtowni

Czyli właśnie teraz widać szczególną inwazję tych sieci?

W zeszłym tygodniu Biedronka ogłosiła, że będą mieli sklepy nawet w miejscowościach liczących 7 tysięcy mieszkańców. Tym samym nie możemy tracić więcej czasu. Jeżeli chcemy, aby tradycyjny handel detaliczny, czyli klienci obu naszych firm był konkurencyjny, to musimy go wyposażyć w odpowiednie narzędzia właśnie teraz. Nie możemy czekać.

Jako Eurocash jesteśmy tylko hurtownikiem, nie mamy własnych sklepów detalicznych. Naszą misją jest ochrona tradycyjnych sklepów - jak najlepsza i najbardziej kompleksowa.

Założyciele Emperii nie negują konieczności konsolidacji, tylko uważają, że Eurocash nie docenia części detalicznej w ich firmie. Nie jest nią zainteresowany. Dlatego zaniża jej wartość. Gdyby Eurocashowi jednak się udało, mimo obrony, jaką podejmuje Emperia, przejąć zarówno część dystrybucyjną, jaką jest Tradis, jak i część detaliczną Stokrotek, to co się stanie potem z owym detalem w strukturach wyłącznie dystrybucyjnego Eurocashu?

- Od wielu lat powtarzamy, że nie chcemy być detalistą, bo nie chcemy konkurować z własnymi klientami. Dlatego sprzedalibyśmy Stokrotkę albo zamienili w sieć franczyzową. Sama wartość Stokrotki to wartość sieci, która ma 160 placówek. Czyli jest to sieć stosunkowo mała, bez wartości strategicznej. Według zarządu Emperii wycena Stokrotki to ok. 900 mln zł.

Jeśli porównać to z wyceną rynkową Jeronimo Martins, którego 75 proc. biznesu to polskie Biedronki, to wycena Stokrotki w opinii zarządu Emperii jest ok. dwa razy wyższa. A Biedronka jest największa na rynku i ma ok. 1.600 placówek. Niezależnie od tego, naszą wycenę Emperii oparliśmy na wycenie giełdowej, która jest ciągle aktualna. Wg obecnych kursów oferujemy 95.9 zł w naszych akcjach w porównaniu do ok. 101 zł kursu akcji Emperii na giełdzie. Ponieważ oferujemy akcje - posiadają one znaczny potencjał wzrostu wartości.



Gdyby jednak obrona Emperii okazała się skuteczna i teraz nie zdołalibyście jej przejąć, czy będziecie gotowi powrócić do tematu w marcu? Gdy Tradis, zajmujący się wyłącznie dystrybucją, będzie samodzielną spółką giełdową?

-
Nie planujemy takiego rozwiązania. Będzie to na tyle mała firma, o stosunkowo małej płynności akcji w obrocie giełdowym, że jej wycena giełdowa nie musi odzwierciedlać realnej wartości. A co ważniejsze, jeżeli do tej transakcji nie dojdzie teraz, to będziemy realizować inne plany. Nie możemy czekać do marca. Tym bardziej, że do końca nie wiadomo, czy debiut Tradis nastąpi w marcu czy znacznie się opóźni.

Była to jeszcze jedna przyczyna, dla której zaproponowaliśmy połączenie właśnie teraz Uważamy, że Emperia jest ważnym partnerem i działanie obu spółek w ramach jednej grupy przyniosłoby wiele korzyści zarówno klientom, jak i akcjonariuszom obu firm. Jak wspominałem parytet wymiany akcji, który proponujemy – przy dzisiejszych wycenach giełdowych daje on cenę na poziomie blisko 96 zł. Pamiętajmy, że połączenie powinno przynieść dodatkowe oszczędności i korzyści wynikające z efektu skali, a to automatycznie przekłada się na lepszą ofertę dla klientów i większe zyski dla akcjonariuszy obu firm