Ze Stanisławem Kalankiewiczem, prezesem Biatelu S.A., rozmawiał Piotr Walczak

Kurier Poranny: Mamy sygnały, iż Biatel ma problemy, m.in. spadła liczba zamówień na usługi firmy, był kłopot z płynnością finansową. To prawda?

Stanisław Kalankiewicz, prezes zarządu: Przez ostatnie lata Biatel realizował projekty głównie w ramach zamówień publicznych dla jednostek sektora publicznego.

W 2009 roku budżety tych jednostek zostały ograniczone. Spowodowało to zmniejszenie sprzedaży przez Biatel w tym obszarze o ponad 50 procent. Musieliśmy więc przestawić się na inne rynki, co nie oznacza, że nie realizujemy usług dla sektora publicznego.


 

Czyli prawdą jest, że mieliście Państwo kłopoty z wypłatą wynagrodzeń na początku roku oraz mieliście zaległości płatności w ZUS.

– Mieliśmy przejściowe trudności finansowe. Wyjątkowo długa zima bardzo opóźniła nam realizację zawartych już kontraktów. W pełnym zakresie prace rozpoczęliśmy dopiero w miesiącu kwietniu, co miało bezpośrednie przełożenie na przychody spółki.

Biatel jest spółką wielobranżową i jako jedna z niewielu zajmuje się takimi gałęziami jak IT i rozwiązania specjalne, telekomunikacja, gazownictwo oraz woda i kanalizacje.

Dla wszystkich tych branż mamy własny departament rozwoju i produkcji. Na rozwój wydajemy dwa-trzy miliony złotych rocznie, co skutkuje nowymi i innowacyjnymi produktami oraz usługami. To z kolei zapewnia nam stabilną pozycję rynkową.

Obecnie jesteśmy na etapie finalizacji rozmów z zagranicznym funduszem inwestycyjnym o dofinansowaniu naszej firmy. Podpisanie umowy inwestycyjnej planujemy na wrzesień bieżącego roku.

Zobacz także. Podlasie. Firmy powstają jedna po drugiej



Dofinansowanie będzie związane z reorganizacją, tj. budową struktury holdingowej z powołaniem czterech niezależnych spółek, które będą zajmowały się każdą z wyżej wymienionych branż.



Kilka lat temu Biatel zatrudniał ponad 300 osób. Były zwolnienia?

– Obecnie zatrudniamy 271 osób, z czego zdecydowaną większość w Białymstoku. W ubiegłym roku, co prawda, zwolniliśmy 75 pracowników, ale przyjęliśmy 45 nowych pracowników. Tak jak wspomniałem, aktualnie prowadzimy reorganizację firmy. Oznacza to, że chcemy i musimy dostosować się do wymagań rynku dla każdej z branż osobno, a skutkiem tego po dofinansowaniu będzie potrzeba zatrudniania kolejnych osób, w szczególności o wysokich kwalifikacjach z danych branż i z pewnością nie przymierzamy się do żadnych zwolnień grupowych.

 

Jak plany macie na przyszłość?

– Chcemy umocnić swoją pozycję w Polsce i na rynkach zagranicznych. Nasze kontakty za granicą umożliwią nam głównie wzrost sprzedaży systemów wodno-kanalizacyjnych na rynkach Bliskiego Wschodu. Jesteśmy w trakcie przetargu na rozwiązania do opomiarowania tychże systemów w Kuwejcie. Swoją drogą, na Bliskim Wschodzie obecni jesteśmy już od pięciu lat.

Rozmowa autoryzowana