O zmianach na Bazarze Włókniarz przy Wierzbowej, zdobywaniu nowych najemców i planach na przyszłość z Emilem Manikowskim, nowym prezesem Bazaru Włókniarz rozmawia Magdalena Szymańska-Smarżewska.

Od trzech miesięcy jest Pan nowym właścicielem i prezesem Bazaru Włókniarz. Co to oznacza dla kupców i przyszłych najemców?

Emil Manikowski, prezes zarządu Bazaru Włókniarz: Oznacza to zmiany. Ale z pewnością zmiany na lepsze. Po pierwsze i najważniejsze - obniżyliśmy czynsze: jeden metr kwadratowy kosztuje 30 złotych. Na bazarze mamy trzysta lokali, część z nich jest jeszcze do wynajęcia. Standardowy lokal ma 10,5 m kw., ale też dostępne są lokale w różnych metrażach.

Po drugie zaczęliśmy się bardziej reklamować. Zatrudniliśmy profesjonalną agencję reklamową, która przygotuje nam spoty do telewizji. Zainwestowaliśmy też w reklamę radiową i prasową. Planujemy również przygotować bilboardy w języku rosyjskim, bo spora część klientów przyjeżdża zza wschodniej granicy.

Zainwestowaliśmy też w radiowęzeł, który uprzyjemnia zakupy i sprzedaż. Niedawno wydaliśmy też własną gazetkę.

Pana zdaniem warto otworzyć tu swój biznes?

- Tak. Bo to jeden z nielicznych bazarów, gdzie doprowadzone są wszystkie media, a także mamy tu plac zabaw dla dzieci i darmowy parking. Alejki są zadaszone, teren rynku jest stale monitorowany, jest też ochrona. Warto zauważyć, że jest zróżnicowanie towaru: od spożywki i warzyw, po ubrania i sprzęt gospodarstwa domowego. Są też usługi: np. przeróbki krawieckie czy punkty gastronomiczne.

Mamy też stoły handlowe, które, do momentu pełnego rozkwitu rynku, są darmowe. Dlatego też mile widziani są tu ludzie, którzy handlują warzywami z samochodu. Od ulicy Antoniukowskiej można spokojnie wjechać, zająć stół i sprzedawać.

Bazar Włókniarz jest usytuowany bardzo blisko Galerii Antoniuk, a w mieście jest też klika innych galerii handlowych. Czy nie odbierają one wam klientów?

- Obecność Galerii Antoniuk nam nie przeszkadza,wręcz przeciwnie uzupełniamy się. To, czego klient nie kupi tu, to kupi w Galerii Antoniuk. My mamy swoich klientów, galeria swoich.

Bazar Włóknarz to poważny rynek. On jest, był i będzie. A z czasem stanie się największym rynkiem w Białymstoku. Ludzie na rynki chodzili i chodzić będą. Galerie handlowe nam nie zaszkodzą. Na naszym bazarze mamy też wiele lokali, których właściciele mają butiki również w galeriach. Są te same ubrania, ale w niższych cenach. Mamy też wiele znanych sklepów, które cieszą się dużym powodzeniem i wyrobiły swoją markę np. odzież Euphforia, wędliny JBB, wędliny Podlasie, wędliny LUX, pieczywo Kraska. Ludzie mają tu możliwość kupienia dobrych produktów, a kupcy zarobienia pieniędzy.

A jakie plany na przyszłość do do Bazaru Włókniarz ma nowy zarząd?

- Tak jak wspomniałem, na razie najbardziej zależy nam na tym, aby wszystkie pawilony były zajęte. Jeśli rynek zapełni się towarami w dobrej cenie, to bazar będzie bardzo dobrze funkcjonował. My ze swojej strony na pewno zadbamy o klienta, jesteśmy otwarci na propozycje kupców, planujemy też organizowanie festynów i imprez. Ostatnia impreza - pierwsze urodziny bazaru - pokazały, że takie działania się sprawdzają.