Z Andrzejem Parafiniukiem, prezesem Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego, rozmawia Wojciech Jarmołowicz

Ostatnie miesiące przyniosły Wam wiele sukcesów: 15-lecie fundacji, tytuł  Krajowego Lidera Innowacji. Można wypinać pierś do orderów...

Andrzej Parafiniuk: Można być zadowolonym z efektów i jestem dumny z pracy, jaką wykonuje cały zespół pracowników Fundacji, ale to nie nam powinno się przypinać ordery. Otrzymać je powinni właściciele, menedżerowie i pracownicy podlaskich firm, którzy przy naszej pomocy podnosili swoje kwalifikacje. Na uznanie zasługują mikroprzedsiębiorcy, którzy podjęli ryzyko założenia własnej firmy i wykorzystali nasz Fundusz Pożyczkowy w kwocie 12 mln złotych. Otwartość na nowe instrumenty finansowe, jaką mieli nasi partnerzy korzystający z 17 mln złotych udostępnionych w formie venture capital, nie może pozostawać bez echa. A współpraca funduszu poręczeniowego z bankami? Gdyby nie jej doskonały poziom, tysiące podlaskich firm nie otrzymałyby blisko 300 mln złotych kredytów. No i wreszcie beneficjenci dotacji unijnych, którzy przy naszej pomocy wykorzystali kilkaset milionów złotych unijnych dotacji. 

 

Zobacz także. Duże firmy nie mają zamiaru w najbliższym czasie zatrudniać ani podnosić wynagrodzeń

Jak Pan ocenia aktywność podlaskich przedsiębiorców w staraniu się o unijne wsparcie?



– Wsparcie, jakie pozyskali nasi przedsiębiorcy dotychczas oraz zrealizowane dzięki niemu projekty inwestycyjne, mają ogromne znaczenie dla gospodarki województwa. Jestem przekonany, że miały wpływ na obecne wychodzenie obronną ręką z fali spowolnienia gospodarczego. Niestety, rosnące wymogi dotyczące innowacyjności powodują drastyczny spadek aktywności podlaskich firm. W poprzednich okresach programowych, gdzie „lizbońska” innowacyjność miała mniejszą wagę, po przełamaniu pierwszych lodów, tzn. niewiary w realność dotacji, wnioski składane były chętniej i znacznie częściej. Byliśmy wręcz powyżej przeciętnej w kraju (np. w działaniu SPO WKP byliśmy na 2. miejscu w kraju pod względem liczby złożonych wniosków w przeliczeniu na 1000 firm). Niestety, w obecnie realizowanym Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka wpłynęło kilkakrotnie mniej wniosków, choć skala dofinansowania przedsięwzięć jest radykalnie większa.

 

Jak – z perspektywy 15 lat istnienia Fundacji – zmienił się podlaski biznes?

– Na początku transformacji ustrojowej i działalności Fundacji podlascy przedsiębiorcy lub częściej ci, którzy nad prowadzeniem własnej firmy tylko myśleli, potrzebowali podstawowych informacji o tym, co trzeba zrobić, żeby prowadzić własny biznes (urzędy, instytucje, pozwolenia, itd.). I nie jest żadną przesadą, że tak jak w większości nasz biznes zaczynał się od przysłowiowego „łóżka polowego”, tak jego potrzeby w stosunku do instytucji takich jak nasza były bardziej polowe – najprostszy biznes plan, pomoc w wypełnieniu wniosku kredytowego, nauka ustawiania towarów na półkach sklepowych itp.

Dzisiejszy nasz biznes to biznes dojrzały, świadomy szans i zagrożeń. Biznes wykorzystujący najnowocześniejsze techniki zarządzania oraz nowoczesne technologie informatyczne. Dziś podlaskie firmy funkcjonują z powodzeniem na rynku europejskim i światowym, bo mają inną kulturę biznesową. Obecnie potrzeby podlaskich przedsiębiorców to możliwość zdobywania nowych rynków zbytu, wprowadzanie najnowocześniejszych technologii, inwestycje prorozwojowe i strategiczne, a nie zakup komputera lub samochodu.


 

Zobacz także. Barter. Urzędnicy przeszkadzają w inwestycjach

Jak przebiega współpraca z urzędem marszałkowskim, głównym dysponentem pieniędzy unijnych, oraz ministerstwami i agendami rządowymi? Czy można ją jeszcze poprawić?

– Uważam, że nie bez powodu nasze województwo należy do czwórki, która najlepiej w Polsce wykorzystuje fundusze w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych (gdyby jeszcze ruszyła budowa lotniska, to moglibyśmy powalczyć o „złoto”). Musi to wynikać z odpowiednio wysokiego poziomu zarządzania tym Programem i dobrej współpracy z beneficjentami, do których zresztą Fundacja należy, realizując niemal bez problemów projekty dofinansowania funduszy poręczeniowego i pożyczkowego.

Z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego współpracujemy w ramach wdrażania Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka i ze względu na ogólność poruszanych problemów trudno raczej o jakąś precyzyjną ocenę. Można powiedzieć, że każdy robi co do niego należy. Konkretniej zaś mogę powiedzieć o współpracy z Ministerstwem Gospodarki, które pośrednio (Enterprise Europe Network) lub bezpośrednio (Innovation bOOT for SMEs) finansuje realizowane przez nas projekty, że jest bardzo dobra.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja współpracy z PARP, gdzie tak namnożono procedury – często wzajemnie się wykluczające – i zbiurokratyzowano system wdrażania – w jednym z działań jest np. 14 różnych wzorów aneksów do umów regulujących to samo zagadnienie – że znajdujemy się często w sytuacji bezradności i niemocy, by ułatwić życie beneficjentów realizujących dotowane projekty. Z punktu widzenia ośmiu lat kooperacji z PARP sądzę, że przyszedł czas, by wspólnie usiąść do prawdziwego uproszczenia i usystematyzowania procesu wdrażania. Ale i w przypadku PARP jest druga strona medalu – tam gdzie Agencja jest partnerem we wspólnym projekcie współpraca układa się znakomicie. 

 

Czy Podlasie to dobre miejsce na inwestowanie?



– Województwo podlaskie, chyba ze względów historycznych i przypinaną łatkę Polski B, omijane było do tej pory przez inwestorów. Ale jestem pewien, że IKEA jest tą pierwszą jaskółką czyniącą wiosnę. Natomiast inwestorzy wewnętrzni wcześniej niż później zauważą, że warto tu inwestować, bo oprócz aspektów biznesowych tu jest ogólna atmosfera inwestycji – w infrastrukturę, obiekty sportowe i kulturalne, że tu się umie wykorzystywać szanse. A przede wszystkim, że tu się wspaniale żyje.