Niemal połowa z nas przyznaje, że nie widzi nic złego w robieniu zakupów na raty, kredyt lub za pożyczone pieniądze. W tym zestawieniu wyprzedza nas jedynie Łotwa. Pierwszą piątkę najchętniej kupujących na kredyt zamykają mieszkańcy Słowacji, Finlandii i Niemiec.

Chętnie kupujemy dobra trwałe (np. sprzęt RTV) na raty, kredyt lub za pożyczone pieniądze. Chętnie też zapożyczamy się, by opłacić wakacyjny wyjazd – dodatkowe zobowiązania na letni wypoczynek jest w stanie zaciągnąć 28 proc. rodzimych respondentów. Wyprzedza nas jedynie Irlandia, gdzie 29 proc. ankietowanych przyznało, że nie widzi nic złego w opłaceniu wyjazdu wakacyjnego kredytem lub za pożyczone pieniądze – wynika z Raportu Płatności Konsumenckich Intrum Justitia.

Rodzina, znajomi, a może bank… Gdzie się zapożyczamy?

Polacy pieniądze najczęściej pożyczają od rodziny. Po pomoc do najbliższych zgłosiło się 39 proc. ankietowanych. Na takie rozwiązanie chętniej od nas decydują się m.in. mieszkańcy Grecji, Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii.


- Rodzinne pożyczki są bardzo popularne. Łatwiej jest nam negocjować ewentualne wydłużenie terminu zwrotu takiego zobowiązania. Co jest równie ważnie, od takiej pożyczki nie są naliczone odsetki, dzięki czemu nie nadwyrężamy dodatkowo swojego domowego budżetu. Musimy jednak pamiętać, że taki kredyt, jak każdy inny, powinniśmy spłacić w umówionym terminie – komentuje Katarzyna Płusa, ekspert Intrum Justitia.

Wśród rodzimych, jak i pozostałych respondentów popularne są także tradycyjne, bankowe pożyczki i pomoc od znajomych. Warto zauważyć, że potrafimy dostrzec zagrożenia związane z łatwym dostępem do pożyczek.


– Respondenci zwracają uwagę, że łatwy dostęp do pożyczek on-line przyczynia się do tego, że kredyty mogą zaciągnąć osoby, które nie powinny tego robić. Takiego zdania jest 60 proc. Polaków. Możliwość zaciągnięcia zobowiązania przez smartfon bardziej martwi tylko mieszkańców Estonii, Finlandii i Norwegii. W tych krajach ponad 70 proc. ankietowanych uważa, że w ten sposób pożyczki mogą zaciągnąć osoby, które nie powinny tego robić – dodaje ekspert.

Szkoła powinna stawiać na edukację finansową

Ponad połowa (53 proc.) ankietowanych Polaków żałuje, że w szkole nie nauczyła się więcej o domowych finansach. Jest to wynik zbliżony do średniej europejskiej, która wynosi 51 proc. Nie dziwi więc fakt, że 73 proc. rodzimych respondentów przyznało, że w szkole dzieci powinny uczyć się więcej na temat zarządzania domowym budżetem.

– Analizując wyniki naszego najnowszego badania zauważyliśmy, że coraz więcej osób zwraca uwagę na edukowanie dzieci w zakresie finansów. Jeśli chodzi o nasz kraj – dokładnie 85 proc. Polaków przyznało, że uczy swoje pociechy jak należy obchodzić się z pieniędzmi. Jest to wzrost o trzy punkty procentowe w porównaniu do poprzedniej edycji raportu – mówi ekspert Płusa. Takie dane mogą napawać optymizmem i są dobrym prognostykiem dla młodych Polaków. – Młodzi ludzie już od najmłodszych lat powinni być zapoznawani z wartością pieniądza i zasadami dotyczącymi zarządzania finansami. To sprawi, że w przyszłości nie będą musieli korzystać z pomocy banków, rodziny czy znajomych, ponieważ będą odpowiednio i racjonalnie planować swój domowy budżet – podsumowuje.