Zliberalizowana ustawa o upadłości konsumenckiej, obowiązująca od 2015 r., często uznawana za stworzoną idealnie pod potrzeby konsumentów i popieraną społecznie. Jednocześnie Polacy wykazują się bowiem niezwykle konserwatywnym podejściem do obowiązku spłacania długów.

Beneficjentami ustawy o upadłości konsumenckiej są osoby pogrążone w bardzo poważnych, wręcz dramatycznych problemach finansowych. Pomoc takim osobom to obowiązek państwa. Takie podejście zderza się jednak z ujawnioną w badaniach Moralność Finansowa Polaków oceną społeczną co do tego, czy spłata zobowiązań jest co do zasady obowiązkiem moralnym. Tak twierdzi ponad 95 proc. z nas. Ta surowa ocena obowiązków dłużnika wobec wierzyciela wpływa zapewne na stosunek Polaków do upadłości konsumenckiej, który – wbrew obiegowym opiniom i na przekór liberalizowanym przepisom dotyczącym upadłości konsumenckiej – jest bardzo konserwatywny.


- Wyniki badań opinii społecznej na temat możliwości uwolnienia się od długów poprzez ogłoszenie upadłości trzeba odbierać jako ważny sygnał dla ustawodawcy. Niezwykle istotne jest to, by pomoc państwa, a także charakter obowiązujących regulacji, były adekwatne do sytuacji potrzebujących, a także do wyznawanych przez społeczeństwo wartości. Liberalizowanie przepisów dotyczących wywiązywania się ze zobowiązań może być potraktowane przez zdecydowaną większość społeczeństwa, która nie miała lub nie ma żadnych długów, jako przyzwolenie na zachowania nieakceptowane społecznie, niemoralne i nierzetelne –stwierdza Andrzej Roter, Prezes KPF.

Respondenci zaskakująco często (40 proc.) nie mają zdania ani na temat zasadności wdrożenia do polskiego porządku prawa do ogłaszania upadłości częściej niż raz w życiu konsumenta, ani tego, kto powinien mieć prawo do składania wniosku o upadłość konsumencką (45,7 proc.). Jednak duża grupa osób, które mają wyrobione zdanie w zakresie korzystania z możliwości ogłoszenia upadłości konsumenckiej, nie akceptuje regulacji w obecnym kształcie. Aż 27 proc. ogółu respondentów (45 proc. tych, którzy mają wyraźną opinię w tej sprawie) uważa, że taka ustawa nie powinna w ogóle istnieć, bowiem długi zawsze należy spłacać. Prawie co czwarty ankietowany stwierdza ponadto, iż aktualnie obowiązujące przepisy w zakresie prawa do możliwości ogłaszania upadłości raz na 10 lat są zbyt liberalne i powinny zostać ograniczone.


- Z tysięcy rozmów naszych doradców z dłużnikami wyłania się spójny obraz – jako społeczeństwo znajdujemy mnóstwo wymówek, pozwalających nam odsuwać konieczność spłaty zobowiązania w nieokreśloną przyszłość. W ten sposób szkodzimy sobie, bo „wiszący” nad nami dług to stres, konieczność kolejnych rozmów z wierzycielami, a także ograniczenia w codziennym życiu, np. dotyczące zaciągania kredytu na samochód, na wakacje czy nawet brak możliwości podejmowania niektórych prac – mówi Aneta Kamińska-Kocot z firmy BEST S.A.

Opinia o prawie do składania wniosków o upadłość konsumencką przeczy również obiegowej tezie, że to dłużnik jest słabszą stroną, któremu bez względy na okoliczności powstania długu, społeczeństwo jest winne najdalej idącą pomoc. Ponad 40% respondentów dałoby prawo do zgłaszania wniosków o upadłość zarówno dłużnikowi, jak i jego wierzycielowi. Jedynie niespełna 10 proc. Polaków uznaje za prawidłowe przyznanie prawa do zgłaszania wniosków o upadłość wyłącznie dłużnikowi.


- Ważnym wskaźnikiem jest poziom akceptacji dla naruszania norm, odwzorowujący społeczne przyzwolenie dla nadużyć. Tworzy ono sprzyjające środowisko dla tego typu sytuacji, ponieważ osoby je popełniające nie tylko nie muszą obawiać się społecznego ostracyzmu, a czasem nawet mogą wręcz liczyć na swoiste wsparcie ze strony otoczenia – mówi Prof. dr hab. Anna Lewicka-Strzałecka, z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, ekspert komentujący badanie KPF.

Obejrzyj wideo:
W kolejkach po emerytury 1 października stanie ponad 330 tysięcy Polaków