Już ledwie kilka złotych brakuje do tego by przeciętne wynagrodzenie brutto przekroczyło 5 tys. zł. W grudniu wysokość wypłat zaskoczyła nawet największych optymistów. Główny Urząd Statystyczny wyliczył bowiem i podał w środę, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w ostatnim miesiącu minionego roku wyniosło 4 973,73 zł. To historyczny rekord.

Co prawda kwota netto, po potraceniu składek na ZUS i zaliczki na PIT pomniejsza tę kwotę do poziomu ok. 3 530 zł, ale i tak prezentuje się imponująco. - Przełamanie bariery 5 tys. zł brutto nie będzie jednak łatwe - studzi entuzjazm Andrzej Kubisiak, Dyrektor ds. Analiz w Work Service. - W kolejnych miesiącach trudno będzie ustanowić nowy rekord, bo grudniowe wskazania obejmują również dodatki, czy premie związane z zakończeniem roku.

Jednak należy pamiętać, że przełom roku to także czas, gdy firmy cyklicznie przyznają podwyżki dla pracowników wewnętrznych. Ich skala będzie zależna od branży, ale już od 1 stycznia obowiązują nowe stawki minimalne, przewidujące wzrost wynagrodzeń o 5 proc.

Ekspert uważa, że biorąc jednak pod uwagę warunki rynkowe należy się spodziewać, że dynamika wzrostu płac w kolejnych miesiącach będzie szybsza niż w przypadku najniższych wynagrodzeń i należy się spodziewać, że średnio będzie wynosić 6-7 proc.

W grudniu wzrosła też liczba osób zatrudnionych - i w stosunku do listopada (co zdarza się rzadko), i w relacji do grudnia 2016 r. W sektorze przedsiębiorstw pracę miało na koniec ub.r. prawie 6,065 mln osób.

W 2017 roku zatrudnienie w dużych i średnich firmach wzrosło o niemal 266 tys. osób.

- Tak duża poprawia zatrudnienia w 2018 roku będzie raczej trudna do powtórzenia, bo w wielu firmach rosną trudności rekrutacyjne i zaczyna wyraźnie brakować odpowiednich kandydatów. Przykładem takiego zjawiska mogą być sektory: produkcyjny, budowlany czy logistyczny, w których na koniec III kwartału występowała niemal połowa wszystkich nieobsadzonych miejsc pracy w gospodarce. Co więcej w tych branżach na przestrzeni roku pula wakatów wzrosła o 53%, co pokazuje, że wyniki zatrudnienia w tych gałęziach gospodarki mogłyby być znacznie wyższe, gdyby tylko była możliwość znalezienie chętnych do podjęcia pracy - dodaje Andrzej Kubisiak.