W piątek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie prezydenckiej ustawy o pomocy frankowiczom. Projekt wprowadza ''motywujący'' mechanizm dla banków do dobrowolnego przewalutowania kredytów.Rozszerzona zostanie też pomoc z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. – Ten projekt nie rozwiąże problemu frankowiczów – mówił w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press (AIP) prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu Arkadiusz Szcześniak.

Założenia nowej ustawy przedstawił zastępca szefa w Kancelarii RP Prezydenta Paweł Mucha. – Projekt spowoduje zmiany w funkcjonowaniu Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Do tej pory niewiele osób korzystało z wsparcia z powodu restrykcyjnych warunków – powiedział. Szef sejmowej komisji finansów Jacek Sasin mówił natomiast, że projekt ma pomóc tym kredytobiorcom, którzy najbardziej potrzebują wsparcia.

Prezydencką ustawę skrytykował natomiast poseł PO Marcin Kierwiński. Politykowi nie podobało się to, że z pomocy nie będą mogły skorzystać osoby lepiej sytuowane. Kierwiński przypomniał o tym, że w trakcie kampanii prezydenckiej Andrzej Duda deklarował, że pomocą zostaną objęci wszyscy frankowicze.

W wyniku ustawy o pomocy dla frankowiczów z 2015 roku stworzono Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, który miał świadczyć nieoprocentowane pożyczki dla tych, którzy nie potrafią poradzić sobie ze spłatą zobowiązań zaciągniętych we frankach. Z pomysłem nowelizacji projektu wyszedł Andrzeja Duda. Prezydent zaproponował by rozszerzyć zakres osób, które mogą być objęte pomocą FPK. Obecnie, ze środków funduszu kredytobiorca może korzystać przez okres 18 miesięcy. Rata nie może przekraczać 1,5 tysiąca złotych, a zobowiązanie należy spłacić w ciągu ośmiu lat. Po wejściu ustawy w życie okres ma być wydłużony do 36 miesięcy, miesięczna rata ma być zwiększana do maksymalnie 2 tysięcy złotych, a okres spłaty do nawet 12 lat. Zmieniono ma być też kryterium dochodowe umożliwiające staranie się o pomoc od FPK. Rata kredytu będzie musiała stanowić 60 proc. budżetu domowego (obecnie jest to 50 proc. ). – Z tego funduszu skorzystało mniej niż 50 osób w dwa lata. ''Poluzowanie'' tych kryteriów spowoduje, że być może liczba ta zwiększy się do tysiąca kredytobiorców. Należy jednak pamiętać, że w Polsce jest kilkaset tysięcy osób zadłużonych we frankach – mówił Arkadiusz Szcześniak.

Utworzony ma zostać też tzw. Fundusz Restrukturyzacyjny. Co kwartał każdy bank miałby do niego wpłacać składkę. Po przewalutowaniu kredytu banki będą mogły liczyć na zwrot różnic bilansowych ze swojej składki, między kwotą przed restrukturyzacją i po niej. Jeśli bank nie wykorzysta swojej składki, ta trafi do wspólnego funduszu i wtedy będą mogły skorzystać z niej inne banki. To rozwiązanie spotkało się z krytyką zarówno banków, jak i Frankowiczów. Pierwsi narzekają na zbyt wysokie obciążenie sektora bankowego. Natomiast zadłużeni mówią, że te działania nie są wystarczające. – Do tej chwili żaden bank nie wyszedł do klienta z ofertą przewalutowania. Myślę, że te zachęty również nie poskutkują – mówi Arkadiusz Szcześniak.

To niepierwszy prezydencki projekt ustawy, dotyczący pomocy Frankowiczom. Wcześniejsza to tzw. ustawa spreadowa. Miałaby ona nakładać na banki konieczność oddania spreadów. Finalnie okazało się, że ustawa utknęła w Sejmie. Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Jacek Sasin w rozmowie z agencją IBN News powiedział, że ustawa dotycząca spreadów walutowych wejdzie w życie w późniejszym terminie. Szcześniak, jednak zaznacza, że jest to działanie bardziej na szkodę, niż na korzyść Frankowiczów – Przy średniej wartości kredtu, którego rata w obecnie wynosi 2000 złotych, miesięczne zobowiązanie po wygranej w sądzie spada do około tysiąca złotych. Przy ustawie spreadowej nie można by było liczyć na taki spadek – jedynie o jakieś 50-70 złotych. Dodatkowo ta ustawa mogłaby negatywnie wpłynąć na dochodzenie swoich praw w sadzie – wyjaśnia prezes SBB.