Lider partii rządzącej przekonuje, że pojednanie z Komisja Europejską to tylko kwestia czasu. Zapowiada również nowy super-program, mający być równie spektakularny jak 500 plus. Część ekspertów podchodzi jednak sceptycznie do możliwości szybkiego odbudowania sondażowych spadków PiS.

Groźba marginalizacji Polski na arenie międzynarodowej w związku z podejrzeniem załamania praworządności w naszym kraju, nowa ustawa o IPN i gigantyczne premie dla ministrów rządu Beaty Szydło spowodowały zmniejszenie poparcia dla partii rządzącej o 12 punktów procentowych (sondaż Kantar Millward Brown SA na zlecenie TVN). Nie dziwią więc działania PiS mające zażegnać kryzys wizerunkowy.

Jarosław Kaczyński, podobnie jak wcześniej premier Mateusz Morawiecki, zapowiedział w rozmowie z „Gazetą Polską” kolejne zmiany w prawie, które tym razem mają być konsultowane z Komisją Europejską. Wszystko po to aby - jak sam powiedział - „unormować sytuację”.

Jednocześnie prezes rządzącego ugrupowania zapowiada, że w połowie miesiąca - 14 kwietnia odbywa się kongres partii - przedstawi nowe programy dla społeczeństwa na miarę 500 plus. Czy to pomoże poprawić notowania? Wierzy w to prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Uważa, że uregulowanie stosunków z KE pomoże partii rządzącej, gdyż spowoduje osłabienie opozycji.

- Do tej pory opozycja posiłkowała się unią w myśl hasła „ulica i zagranica”. Jeśli odpadnie „zagranica” to unijne instytucje zostawią polską opozycję samej sobie - mówi. Kaczyński zapowiadając, że PiS planuje „następne rozwiązania, które będą kolejnym wymiernym wsparciem” na miarę 500 plus nie chciał wyjawić na czym owo wsparcie miałoby polegać.

Spekuluje się, że może to być reforma służby zdrowia zapowiedziana w expose premiera Morawieckiego, ewentualnie tańsze leki dla seniorów, czy jakiś innowacyjny program dotyczący wykorzystania środków unijnych przez samorządy. Jednak zdaniem prof. Rafała Chwedoruka politologa z Uniwersytetu Warszawskiego jakakolwiek innowacyjna akcja PiS nie przyniesie spektakularnych skutków, a formacja Jarosława Kaczyńskiego będzie chciała teraz przede wszystkim zatrzymać „potencjał spadku”.

Przeczytaj koniecznie:

Kolejne korzystne zmiany w Karcie Dużej Rodziny. Można dostać nawet 3 tys. zł dofinansowania na... Wszystkiego o kolejnych zmianach na plus w KDR dowiesz się, klikając po prostu w ten tekst!

- Partia ta zaczęła osiągać swoje maksima i nie za bardzo ma skąd czerpać kolejnych wyborców - mówi w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press (AIP) politolog. Jego zdaniem PiS poprzez programy typu 500 plus próbuje zatrzymać „wyborców socjalnych”. - Są to często wyborcy mniej zaangażowani politycznie, a myślący bardziej ekonomicznie. W ich przypadku samo wymienienie nazwy „500 plus”, nawet nie wchodząc w szczegóły ewentualnych zmian, ma być powrotem w stronę tego, co stało się symbolem rządów PiS - wyjaśnia prof. Chwedoruk.

Dodaje, że Jarosław Kaczyński już zaczął walczyć o wyborców tzw. umiarkowanych. - Za pośrednictwem premiera Mateusza Morawieckiego, ministra Jarosława Gowina i kilku innych technokratycznych ministrów chciał zasiać wątpliwości wśród wielkomiejskich liberalnych, zamożnych wyborców z pokolenia, które w najmniejszym stopniu głosowało na Andrzeja Dudę i PiS - czyli 30 - 40-latków.

Chciał żeby oni się zaczęli wahać, czy warto jest głosować przeciwko PiS i ewentualnie otworzyć sobie drogę do nich. To są wyborcy najbardziej anty socjalni, najbardziej rynkowi - mówi. Z kolei dr Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że PiS musi najpierw wyeliminować „błędy które do tej pory popełnił”.

Przeczytaj koniecznie!

Anna Lewandowska promuje zdrowy styl życia. Także poprzez produkty z własnej linii. Jeśli chcesz wiedzieć - jakie i gdzie można je kupić, po prosu kliknij w ten tekst!

- W innym przypadku żadne przykrycia, nawet najszumniej zapowiadane reformy, mogą tworzyć tylko dodatkowe problemy. Tak jak w przypadku nadgorliwości, w skutek której spektakularnie zatrzymano byłego wiceministra finansów Jacka Kapicę. Miał być wielki sukces, a wyszedł blamaż - mówi dr Flis. Politolog dodaje jednak, że opozycja, która krytykuje reformy PiS sama nie przedstawia żadnych zadowalających alternatyw. - Wyborcy odbierają sprawę jak w starym porzekadle: „Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu”. Na razie opozycja zdaje się tego nie rozumieć - kwituje.

PRZECZYTAJ, BO WARTO: