Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska potwierdziła, że nowe kodeksy pracy 2018 przygotowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy nie trafią na ścieżkę legislacyjną. Natomiast pewne rozwiązania - na początek regulujące czas pracy, trafią pod obrady Sejmu w formie projektu nowelizacji aktualnie obowiązującego kodeksu pracy, przygotowanej przez resort pracy.

Na dzisiejszej - piątek 13 kwietnia konferencji prasowej Elżbiety Rafalskiej i Stanisława Szweda dotyczącej prac Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska jeszcze raz podziękowała Komisji za wykonanie „niezwykle ambitnego i trudnego zadania”. W szczególności prof. Arkadiuszowi Sobczykowi i prof. Jakubowi Stelinie, którzy byli liderami prac. Pani Minister podkreśliła, że Komisja wypracowała cenny i ważny dorobek.

Elżbieta Rafalska z całą mocą podkreśliła, że nie ma mowy, aby dorobek Komisji nie został wykorzystany. Zapowiedziała, że pewne pomysły (np. kwestia czasu pracy, rozwiązywanie sporów zbiorowych) zostaną opracowane, dostosowane i wykorzystane do przygotowania projektów nowelizacji Kodeksu pracy.
Szefowa resortu pracy podkreśliła ponadto, iż żałuje, że spór się zaognił i uniemożliwia debatę merytoryczną nad projektem Komisji. Dodała, że nie wyobraża sobie, aby można było przyjąć nowe przepisy przy sprzeciwie stron, które nad nimi pracowały. Strona rządowa nie może więc kontynuować prac w dotychczasowej formie, przy sprzeciwie strony społecznej. Kodeks pracy wymaga jednak zmian i będą one przeprowadzone, jednak poprzez konsensus wszystkich zainteresowanych.

Z kolei wiceminister Stanisław Szwed zwrócił uwagę, że Kodeks pracy jest dla pracowników i pracodawców, więc powinien zostać opracowany przy zgodzie obu stron. Dodał: „Szukamy rozwiązań, które nie będą wywoływać emocji”. W związku z tym dorobek komisji będzie wykorzystywany etapowo, jako np. nowelizacje Kodeksu pracy i na pewno nie będzie odłożony do szuflady.

Odpowiadając na pytania dziennikarzy Elżbieta Rafalska, wskazała, że obecnie nie można jeszcze powiedzieć, czy dorobek Komisji zostanie wykorzystany jako jeden większy projekt nowelizujący Kodeks pracy, czy też kilka mniejszych projektów, które będą implementowały poszczególne interesujące i wartościowe elementy tego dorobku.

Szefowa MRPiPS dodała, że w najbliższym czasie niezbędne jest opracowanie przez MRPIPS oceny skutków regulacji, co powinno zająć około 3 miesięcy, zaś pod koniec roku możemy spodziewać się już konkretnych rozwiązań.

Taniejący frank szwajcarski z jednej strony cieszy Polaków, a z drugiej straszy po nocach - czy nie są to złego początki? Chcesz wiedzieć więcej, po prostu kliknij w ten tekst!

A tak tutaj przewidywaliśmy rozwój wydarzeń 9 kwietnia br.:

Nim dojdzie do uzgodnienia stanowisk w rządzącej partii i delegowaną przez nią do rządzenia Radą Ministrów z resortem pracy włącznie spekulacjom nie ma końca. Może być faktycznie tak, że PiS - przestraszony spadkami w sondażach, w perspektywie coraz bliższych wyborów - nie zaryzykuje kontrowersyjnej wymiany kodeksów pracy.

Wiceminister pracy Stanisław Szwed w poniedziałkowej - 9 kwietnia, wypowiedzi dla Polskiego Radia Katowice, dał jasno do zrozumienia, że w tej kadencji Sejmu nowy kodeks pracy 2018 na pewno nie zostanie uchwalony. Przypomniał, że decyzję co do losów projektów komisji kodyfikacyjnej minister Elżbieta Rafalska podejmie w ciągu miesiąca, a więc zapewne w połowie kwietnia poznamy oficjalne stanowisko rządu.
O projekt kodeksu pracy był pytany w Polskim Radiu Katowice wiceminister rodziny i pracy.
"Będziemy starali się te rzeczy, które jesteśmy w stanie jeszcze w tej kadencji przy obopólnej zgodzie partnerów społecznych, przeprowadzić. A resztę już w następnej kadencji", potwierdził wiceminister Stanisław Szwed na antenie radia.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że ostro przeciwko nowemu kodeksowi pracy 2018 wypowiedział się szef Solidarności, Piotr Duda. Zapowiedział on wyprowadzenie związkowców spod znaku "S" na ulice, jeśli rząd będzie wprowadzał nowy kodeks pracy 2018.

Jakie zmian, kiedy zmiany z nowego kodeksu pracy 2018

Niemal wszyscy są jednak przekonani, że jeśli nawet formalnie nie dojdzie do zamiany obecnego kodeksu pracy mającego 40-letnia historię na dwa nowe przygotowane przez ekspertów, to z całą pewnością – poprzez nowelizację obecnie obowiązującej ustawy kodeks pracy – wprowadzonych zostanie wiele rozwiązań zaproponowanych przez Komisję Kodyfikacyjną w projekcie nowego kodeksu pracy 2018.

Można więc oczekiwać, że w drugiej połowie kwietnia minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska podsumowując pracę komisji kodyfikacyjnej i jej projekty oficjalnie zakomunikuje wrzucenie projektów nowego kodeksu pracy 2018 głęboko do szuflady. Z pewnością wymieni też te rozwiązania proponowane przez ekspertów komisji kodyfikacyjnej, które rząd będzie chciał wprowadzić do prawa. Odbędzie się to poprzez nowelizację obecnie obowiązującej ustawy Kodeks pracy.
Ma to też dobrą - z punktu widzenia rządu - stronę, że tak uchwalane prawo nie musi zbyt długo czekać na wejście w życie. Z reguły najkrótszy okres vacatio legis to 14 dni, choć obecnie obowiązująca formacja nie ma ceregieli i uchwala prawo(?) z mocą obowiązującą wstecz. Nowy kodeks dla przyzwoitości powinien mieć półroczne a jeszcze lepiej przynajmniej roczne "wakacje" przed wejściem w życie.
Poprzez nowelizację zmiany rozliczania godzin nadliczbowych czy urlopu na żądanie można wprowadzić z nia na dzień i mogą one obowiązywać już w 2018 roku - do czego nowy kodeks pracy 2018 wcale nie jest potrzebny.

Kliknij w ten tekst i polub nas na Facebooku! Będziesz wtedy na bieżąco z aktualnymi i ważnymi informacjami z zakresu prawa, biznesu i finansów. Naprawdę warto!

Spośród zmian, które na pewno wywołają burzę, a które pośrednio wiążą się z wydłużaniem czasu pracy dla palaczy, osób załatwiających prywatne sprawy w godzinach pracy czy pojących kawę, są przepisy dające pracodawcy prawo do wgląda w maile, komunikatory i nagrywanie rozmów. Pracodawca będzie mógł takie rozwiązania wprowadzić do regulaminu pracy lub zakomunikować pracownikom w innym trybie. Następnie po upływie dwóch tygodni będzie mógł pracowników inwigilować, zgodnie z prawem, ile tylko zechce.

Grunt pod blokiem na własność zamiast udziału w użytkowaniu wieszystym. Kiedy w końcu nastąpi obiecane przez rząd uwłaszczenie milionów Polaków? Kliknij w ten tekst, a dowiesz się więcej!

Czy o to chodziło rządowi PiS reformującemu oświatę? O 48 proc. wzrosła liczba uczniów w prywatnych podstawówkach. Chcesz wiedzieć więcej, po prostu kliknij w ten tekst!

Z całą pewnością będą to zmiany dotyczące umów o pracę, w tym wciągnięcia pod przepisy kodeksu pracy 2018 tzw. umów śmieciowych.

Niezależnie od szczegółowych rozwiązań mają one jeden cel – pobrać od każdej zarobionej złotówki, poza podatkiem, przynajmniej kolejne 20 groszy jako daninę na rzecz ZUS.

Przy czym nie na przyszłe emerytury – za lat kilka czy kilkanaście, tym nikt się tak naprawdę teraz nie przejmuje (choć listkiem figowym jest idea Pracowniczych Programów Kapitałowych zaś zasłoną dymną – dyskusja nad ideą, która w praktyce jest ulepszoną wersją OFE z nadzieją, że Polacy dadzą się na to nabrać po raz drugi), ale na uzupełnienie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w którym brakuje pieniędzy na bieżące wypłaty emerytur.

A sytuacja będzie coraz bardziej dramatyczna. Po powrocie od października 2017 r. do niższego wieku emerytalnego (65 lat mężczyźni, 60 lat kobiety) wyglądało, że znaczną część osób, które osiągnęły wiek emerytalny uda się przekonać do pozostania jeszcze w pracy. Przez co zwiększone wypłaty dla emerytów za trzy ostatnie miesiące 2017 r. jeszcze nie doprowadziły do bankructwa ZUS. Tym bardziej, że rządowi PiS sprzyja świetna sytuacja na rynku pracy i związane z nią duże wpływy ze składek ZUS osób, które znalazły pracę oraz dostały podwyżki wynagrodzeń. Do tego doszły składki płacone przez setki tysięcy Ukraińców.
Sytuacja wyglądała na tyle optymistycznie, że rząd lekkomyślnie zrezygnował z zachęt dla pracowników, by jak najdłużej nie przechodzili na emeryturę: dyskutowanych programów 10 tysięcy plus (za dwa lata pracy po przekroczeniu wieku emerytalnego) itp. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Dane z początku 2018 r. pokazują, że Polacy nie czekają już – i po osiągnięciu wieku emerytalnego natychmiast przechodzą na emeryturę.

To, że w końcówce roku odkładali tę decyzję być może wynikało z oczekiwania na ten program plus dla potencjalnych emerytów. Nie ma programu, nie ma złudzeń że coś się zyska na dłuższej pracy, idą od razu na emeryturę. Nawet za cenę niskich świadczeń, które automatycznie zwiększałyby się z każdym dodatkowym miesiącem pracy.

Zakupy w czerwcu, i to bez zakazu handlu w niedziele, najlepiej robić w Turcji. Instanbul Shopping Fest sprawia, że Turcja staje się wtedy zakupowym centrum świata. Chcesz się dowiedzieć więcej, po prostu kliknij w ten tekst!

Polacy już nie czekają i zaraz po ukończeniu wieku emerytalnego składają wnioski o emeryturę. Nie doczekali się bowiem spełnienia obietnic PiS, że kto popracuje dłużej, ten dostanie nawet 10 tysięcy plus. Chcesz się dowiedzieć więcej, po prostu kliknij w ten tekst!

Być może więc nie dojdzie do wydłużenia do sześciu miesięcy umów na okres próbny, niekorzystnych dla pracowników zmian dotyczących rozwiązywania umowy o pracę. Być może bulwersująca kwestia wydłużania czasu pracy dla palaczy i osób pijących kawę pozostanie tylko w sferze emocjonalnych dyskusji. Jednak ZUS od każdej zarobionej złotówki stanie się faktem, niezależnie od sposobu w jaki reguła ta zostanie wprowadzona do pracy. Nawet bez uchwalenia nowego kodeksu pracy 2018.

Z najbardziej kontrowersyjnych nowych rozwiązań kodeksu pracy 2018 raczej rząd nie zrezygnuje ze zmian dotyczących rozliczania godzin nadliczbowych. Idą one bowiem z duchem tego co rekomenduje Unia Europejska. Przypomnijmy, że chodzi o to, by nie wypłacać nalezności za godziny nadliczbowe razem z wynagrodzeniem na koniec miesiąca, ale gromadzić - jako wirtualne pieniądze - na specjalnym koncie pracownika. Pieniądze z tego konta byłyby wypłacane gdyby np. pracodawca chciał wysłać pracownika na bezpłatny urlop albo obnizyć ma na czas przejściowy wynagrodzenie.

Odpuszczą za to może normę, która nakazuje odpracować – poza standardowymi godzinami pracy – czas poświęcany przez pracownika np. na palenie papierosów. Wymiar tego dodatkowego czasu pracy ma być określony ryczałtowo, nie będzie też uznawany za nadgodziny. Kontrowersyjny przepis nowego kodeksu pracy 2018 przy tym miałby odnosić się nie tylko do przerwy na palenie papierosów, ale jego zastosowanie miałoby być poszerzone na wszelkie inne „czynności pozazawodowe” wykonywane podczas pracy. Ponieważ nie ma przy tym definicji tych czynności pozazawodowych, ani ich listy, można się spodziewać, że pracodawcy zechcą takie dodatkowe ryczałty czasu pracy wprowadzać np. w związku z piciem kawy, odbywaniem prywatnych rozmów, a być może nawet zjedzeniem śniadania.

Z komentarzy pracowników wynika, że ten przepis byłby po prostu nieżyciowy i powodowałby nowe konflikty między pracownikami i pracodawcą, które na dodatek trudno jest rozwiązać i które niczego w rzeczywistości nie zmieniają, jak np. sankcje za mobbing czy dyskryminację. Jak pracodawca chce to i tak zmusi pracownika, a ten nic nie powie - przynajmniej do czasu - jeśli zależy mu na pracy. A jak to się zmieni, będzie mu trudno czegokolwiek dowieść. To trochę jak z przemocą w rodzinie...

Poniedziałek 16 kwietnia to ostatni dzień na zlecenie fiskusowi by sam rozliczył za nas podatek za 2017 rok. Jak szybko i bezbłędnie to zrobić? Kliknij po prostu ten tekst!

Pracodawcy pewnie też będą forsowali nowe przepisy związane z modyfikacją umów terminowych. Komisja kodyfikacyjna zaproponowała m.in. wydłużenie umowy na okres próbny (do 6 miesięcy, a nawet do 9 miesięcy, wprowadzenie nowych rodzajów umów terminowych, ale także ograniczenie długości trwania umów na czas określony). "Z zadowoleniem odnotowujemy wyjście naprzeciw potrzebom pracodawców w zakresie prac krótkoterminowych (prace dorywcze, sezonowe). W kontekście zachodzących zmian na rynku, wątpliwości budzi jednak propozycja ograniczenia stosowania umów na czas określony (w szczególności długość umowy 540 dni, uzasadnienie dla ich zawarcia)", komentowali propozycję eksperci Konfederacji Lewiatan.