Interwencja państwa w gospodarkę ma na celu działalność strategiczną oraz rynkową. Ten pierwszy zakres obejmuje, m.in. ochronę konsumentów, środowiska, stabilność kluczowych sektorów. Z kolei w drugim przypadku państwo działa jako równorzędny uczestnik rynku.

- To się w historii zmieniało wielokrotnie. Od kryzysu do kryzysu mieliśmy różny poziom interwencji państwa w gospodarkę. W ostatnich latach mamy wrażenie, że to przyzwolenie i społeczne i polityczne na ingerencję państwa w gospodarkę rośnie. W zasadzie mamy do czynienia z dwoma rodzajami interwencji: interwenci o charakterze strategicznym i o charakterze rynkowym- tłumaczy w rozmowie z AIP Artur Tomaszewski, Prezes Zarządu DNB Bank Polska.

Sektory, które charakteryzują się stosunkowo niskimi średnimi udziałami państwa przy jednoczesnym wysokim odsetku firm, w których państwo ma jakikolwiek udział to rynek farmaceutyczny i motoryzacyjny. Z kolei sektor energetyczny jest przykładem branży, w której własnościowe i regulacyjne zaangażowanie państwa jest wyraźne ze względu na jego strategiczny charakter. Największy stopień ingerencji w rynek energetyczny widoczny jest we Francji (39 proc.), a nieco mniejszy w Niemczech i Polsce (36 proc.). Z kolei najmniejszy stopień ingerencji zaobserwowano w USA. W państwach anglosaskich interwencje państwa mają charakter niemal wyłącznie regulacyjny– wynika z raportu „Kierunki 2018. Ingerencja państwa w wybranych sektorach gospodarki – skala i warunki sukcesu”, przygotowanego przez DNB Bank Polska i PwC.

Motywy interwencji państwa oraz jej formy zmieniały się w czasie

Cele interwencji oraz środki stosowane przez państwo ulegają zmianom, co widać na przykładzie rynku telekomunikacyjnego. Kiedyś ingerencja państwa w tej branży podyktowana była koniecznością regulacji naturalnych monopoli, dziś przede wszystkim bezpieczeństwem konsumentów. Wcześniej państwo było znaczącym udziałowcem spółek telekomunikacyjnych. W 1998 roku udział Skarbu Państwa w sektorze telekomunikacyjnym analizowanych krajów wynosił 54,2 proc. Dziś jest to jedynie 18,8 proc., a państwo wpływa na tę branżę głównie poprzez regulacje.

- Interwencja strategiczna ma na celu przede wszystkim ochronę konsumentów, ochronę środowiska, ochronę branż kluczowych dla gospodarki, np. energetyka, gdzie mamy do czynienia z monopolami, albo sektor finansowy, bankowy, bez którego gospodarka sobie nie radzi. Tutaj ingerencja państwa jest nieodzowna. Ale jest też ta ingerencja rynkowa, która powoduje, że państwo działa na równi z innymi uczestnikami rynku. Chodzi o własność państwa w przedsiębiorstwach, które nie są strategiczne, nie mają wpływu na środowisko, nie mają wpływu na konsumenta- tłumaczy ekspert.

Wydaje się, że społeczeństwa, ekonomiści i politycy patrzą na rolę państwa w gospodarce coraz bardziej przychylnym okiem. Zmianę optyki można przypisać kryzysowi finansowemu z roku 2008, którego przyczyny związane są z niedostatecznym poziomem regulacji, przede wszystkim na rynkach finansowych.

Pod tym względem przodują rządy Niemiec i Francji, a z kolei najniższy stopień interwencji odnotowano w Norwegii. Akceptacja czy wręcz oczekiwanie od państwa aktywnej polityki gospodarczej są jednak obserwowane nie tylko na rynkach usług finansowych. Podobna ingerencja państwa w czasie ostatniego kryzysu była widoczna również na rynku motoryzacyjnym, szczególnie w USA, gdzie rząd starał się uchronić przed upadłością dużych producentów samochodów, takich jak Chrysler czy General Motors.

Polski interwencjonizm coraz bardziej odczuwalny

W sferze regulacyjnej najsilniej ingerują państwa Europy kontynentalnej, nieco słabiej Norwegia, a najbardziej liberalne są kraje anglosaskie. Jedynym sektorem, gdzie Norwegia wykazuje najgłębszy stopień restrykcyjności jest farmacja (50 proc.). W branży sprzedaży detalicznej interwencjonizm państwowy we wszystkich analizowanych krajach jest bardzo niewielki i nie przekracza 8 proc.

Jeżeli chodzi o analizowane kraje, to najmniejsza ingerencja państwa widoczna jest w krajach anglosaskich, w tym w szczególności w USA. W sferze regulacyjnej, zdecydowanie najsilniej w działalność analizowanych branż ingerują rządy Francji, Niemiec i Polski.

- Wydaje się, że w niektórych krajach, także w Polsce mamy do czynienia z obecnością państwa, jako uczestnika rynkowego, natomiast nasz raport pokazuje, że taka ingerencja powoduje, że takie przedsiębiorstwa są mniej rentowne i mniej konkurencyjne, więc można powiedzieć, że to nie jest dobra ingerencja państwa. Chodzi o to, żeby ta ingerencja miała charakter strategiczny, a jeśli się pojawia, to była krótkotrwała i skuteczna- podsumowuje Tomaszewski.

System bankowy Polski odznacza się stosunkowo niskim udziałem własnościowym państwa na tle Europy kontynentalnej. Jednak w związku z polityką repolonizacji sektora w ostatnim czasie obserwowano wzrost zainteresowania Skarbu Państwa tymże rynkiem.

Stopień zaangażowania państwa w polską gospodarkę w ostatnim okresie wzrasta, co nie jest tak wyraźnie obserwowane w pozostałych analizowanych państwach. Nie przekłada się to jednak na większą skalę działalności polskich przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej, farmaceutycznej czy handlowej, a w polityce gospodarczej brak jest wyraźnych rozwiązań, które mogłyby to zmienić.

Międzynarodowe regulacje wpływają na lokalne rynki

Bardzo poważną barierą rozwojową dla silnie umiędzynarodowionych sektorów gospodarki jest zróżnicowanie konkretnych wymagań regulacyjnych między najważniejszymi rynkami, nawet gdy poziom ich restrykcyjności jest podobny. Przykładem są różne wymagania co do homologacji aut w USA i Europie. Coraz ważniejsza z punktu widzenia rozwoju gospodarczego staje się więc harmonizacja regulacji. Z drugiej strony, zglobalizowane przepisy muszą być dostosowane również do skali działalności mniejszych firm, operujących w ramach danej branży tylko na krajowym rynku. Wspólne regulacje obowiązujące w kilku państwach ograniczają swobodę kształtowania polityki gospodarczej. Przykładem takiej sytuacji była próba wprowadzenia w Polsce podatku handlowego, uznanego przez Komisję Europejską za niezgodny z prawem wspólnotowym.