Specjalizująca się w obrocie wierzytelnościami, w tym windykacją długów, notowana od lipca 2017 r. na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych spółka GetBack znalazła się w centrum zainteresowania Prokuratury Krajowej oraz Komisji Nadzoru Finansowego. Pojawiły się też porównania jej kłopotów do afery Amber Gold. O co chodzi?

GetBack to firma windykacyjna. Jak każdej tego typu firmy, jej biznes polega na odzyskiwaniu długów, które nie są w terminie spłacane przez dłużników. W dużym uproszczeniu rzecz ujmując, firma kupuje takie wierzytelności za cenę stanowiącą odsetek ich wartości i stara się odzyskać więcej niż zapłaciła. Ta nadwyżka minus koszty egzekucji stanowi jej zysk.

Rynek wierzytelności wymagający windykacji jest w Polsce duży.

Całe pakiety takich długów sprzedaja banki, firmy pożyczkowe, operatorzy kablówek czy telefonii komórkowej itp. Firmy windykacyjne mają odpowiednie techniki i technologie, czas i cierpliwość, której brakuje sprzedającym.

W czym więc problem ze spółką GetBack? By pozyskać kapitał potrzebny na kupno takich pakietów z długami do windykacji spółka wyemitowała obligacje - tzw. obligacje korporacyjne. W ostatnim czasie chętnie kupują je zarówno inwestorzy instytucjonalni jak i drobniejsi ciułacze, których do oszczędzania poprzez bezpieczne lokaty bankowe zniechęca skutecznie ich oprocentowanie.
Kupno obligacji korporacyjnych wiąże się z większym ryzykiem. Dużo większym niż kupno obligacji oszczędnościowych Skarbu Państwa, których bezpieczeństwo zagrożone jest tylko bankructwem państwa. W przypadku obligacji korporacyjnych jest ryzyko, że spółka, która je wyemitowała nie wykupi obligacji w terminie, ale ceną za to ryzyko jest odpowiednio wyższe oprocentowanie takich obligacji.

Niestety, sytuacje, iż obligacje nie są wykupywane w terminie zdarzają się dość często, ale jedyną konsekwencją zazwyczaj jest przedłuzony czas, który upływa do odzyskania kapitału oraz należnych odsetek. Większość firm (a także np. gmin czy powiatów) obsługuje jednak swoje wierzytelności w terminie, dlatego z roku na rok obligacje korporacyjne zyskują na popularności wśród inwestorów.

Poważniejszym zagrożeniem jest upadłość spółki. Wówczas poza ryzykiem uzyskania odsetek za pożyczony w formie obligacji kapitał dochodzi ryzyko utraty także zainwestowanych środków.

Emisja obligacji korporacyjnych musi być poprzedzona wieloma czynnościami formalno-prawnymi i podlega procedurom kontrolnym. Mają one zapewnić bezpieczeństwo obrotu i przeciwdziałać nadużyciom finansowym.

Nie inaczej było w przypadku spółki GetBack.
Według nieoficjalnych informacji suma zobowiązań zaciągniętych przez tę spółkę może wynosić ok. 2 mld zł i przekraczać możliwości ich obsługi finansowej przez spółkę. Świadczyć o tym może obniżka wiarygodności kredytowej spółki dokonana przez agencje ratingowe; wskazują one na zagrożenie utraty płynności finansowej przez GetBack.

Nieoficjalnie wiadomo też, że 85 proc. tych papierów dłużnych spółki GetBack mogli objąć drobni inwestorzy, których prawdopodobnie jest kilkanaście tysięcy - stąd skojarzenie z aferą Amber Gold. Jednak oferowanie lokat przez podmiot nieuprawniony do działalności bankowej i poza jakąkolwiek kontrolą, od strony formalnej nie ma nic wspólnego z emisją obligacji korporacyjnych nadzorowanych przez stosowne instytucje - nawet jeśli zadłużanie miało miejsce na skalę przekraczającą możliwości obsługi. Tym niemniej, uwzględniając do tego kontekst polityczny, nie można wykluczyć, że finalny los inwestorów będzie podobny.

Komunie 2018 to duże wyzwanie, bo w tym roku angażują prawie dwa razy więcej rodzin. Jakie są ceny w tym roku, ile i co warto dać na prezent i jak się w ogóle znaleźć. Wszystkiego dowiesz się klikając po prostu w ten tekst!

W jaki sposób doszło do ewentualnego złamania prawa w przypadku GetBack?

- Z doniesień prasowych wynika, że KNF złożył do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, najprawdopodobniej określonego w art. 100 Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, oraz art. 183 Ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi, przy czym oba te artykuły regulują odpowiedzialność karną za dokonywanie manipulacji informacją i instrumentem finansowym - wyjaśnia adwokat Arkadiusz Szymański z kancelarii KOLS, ekspert w dziedzinie prawa karno-gospodarczego.
- W dużym uproszczeniu złożenie przez KNF zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw, polegających na manipulacji informacją i instrumentem finansowym, jest efektem opublikowanego w poniedziałek rano przez Prezesa Zarządu GetBack S.A. komunikatu, zgodnie z którym ten miałby negocjować finansowanie z Polskim Funduszem Rozwoju i PKO BP.
Co do zasady manipulację na rynku finansowym możemy podzielić na związaną z manipulacją instrumentem finansowym oraz związaną z manipulacją informacją. Zgodnie z założeniami modelu idealnego rynku kapitałowego, aktywny na rynku inwestor, tak jak np. obywatel robiąc zakupy w sklepie spożywczym, każdą ze swych decyzji poprzedza analizą informacji przekazanych mu przez emitenta i na tym opiera swą kalkulacje ryzyka oraz potencjalne oczekiwania co do zysku. Analogicznie powinien postąpić w sytuacji, w której inwestor zdecydował się już zainwestować pieniądze na rynku kapitałowym w instrument finansowy konkretnego podmiotu, który ma – w przypadku GetBack S.A. – lekko mówiąc „problemy finansowe”. To od informacji pozyskanych od właściwych podmiotów zależy, czy zarówno kupujący w sklepie, jak i inwestor na rynku kapitałowym uniknie pewnego rodzaju zatrucia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy informacje na podstawie których emitent opiera swe decyzje okazują się być fałszywe.

Przykład zachowania byłych członków zarządu GetBack S.A., zgodnie z doniesieniami medialnymi, wydaje się być klasyczną – nieszczególnie jednak wyrafinowaną – manipulacją informacją, polegającą na wrzuceniu na rynek tzw. „fałszywki”, gdyż po drugiej stronie mamy PFR i PKO PB, które z całą stanowczością zdementowały doniesienia o rzekomo negocjowanym finansowaniu. Powyższe może stanowić o zasadności zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, złożonego przez KNF do Prokuratury Krajowej.
Jeśli rynek sam nie poradzi sobie z tym problemem, a spółka ogłosi upadłość, to możemy być pewni, że ewentualnie wszczęte postępowanie karne będzie dotyczyło całego wachlarza naruszeń przepisów karnych zarówno ustaw szczególnych, jak i kodeksu karnego, gdyż niezależni eksperci na rynku finansowym, sygnalizowali wątpliwości co do wypłacalności GetBack S. A. już dużo wcześniej.

Co dalej ma lub może zrobić państwo w tej sprawie?

- To na organach ścigania, na czele z zawiadomioną już Prokuraturą Krajową, powinien spoczywać ciężar przeprowadzenia rzetelnego procesu karnego, ukierunkowanego na określenie czy, a jeśli tak - to kto - dopuścił się określonych przestępstw w związku z działalnością GetBack S.A., a następnie określenia grona pokrzywdzonych, którym działalność Prokuratury powinna pomóc w odzyskaniu co najmniej części z zagrożonych utraceniem 2 mld złotych - wyjaśnia adwokat Arkadiusz Szymański z kancelarii KOLS.

Adwokaci wyjaśniają dlaczego afera GetBack jest porównywana do Amber Gold i radzą co powinni robić poszkodowani. Kliknij w ten tekst, a dowiesz się wszystkiego!f