Choć trzech na czterech bogatych Polaków posiada przynajmniej jedną nieruchomość, to tylko 2 proc. z nich ma mieszkanie za granicą, wynika z danych KPMG. Zamożni rodacy kupują nieruchomości za granicą dla prestiżu i komfortu, a nie w celach inwestycyjnych. W praktyce decydują się na to osoby dysponujące dużym kapitałem i świetnie zorientowane w realiach lokalnego rynku.

Częstą barierą są wysokie ceny nieruchomości za granicą, choć można znaleźć lokale o wartości w zasięgu zamożnych rodaków (np. od kilkuset tysięcy do miliona złotych). Przeważnie nie będą to jednak nieruchomości w centrach dużych europejskich miast, gdzie ceny mogą być zbyt wygórowane nawet dla lokalnej klasy średniej czy wyższej. Tym samym, inwestora, który w Polsce mógłby operować w segmencie klasy premium, za granicą stać będzie raczej tylko na mniej atrakcyjne nieruchomości. Rozpiętość cen między Warszawą, a stolicami nawet pobliskich krajów, takich jak Praga czy Moskwa, nie mówiąc o Paryżu, Berlinie czy Londynie, jest bowiem bardzo duża.

Warto pamiętać, że rentowność inwestycji w wynajem to pochodna nie tylko wysokości czynszów, które liczone w euro czy dolarach mogą wydawać się atrakcyjne dla właściciela, ale także właśnie ceny nieruchomości, z reguły wielokrotnie wyższej niż w kraju. Istnieje zatem duże ryzyko, że uzyskamy rentowność poniżej oczekiwań. Okazje oczywiście się zdarzają, ale szansa, że w ich poszukiwaniu obcokrajowiec wygra konkurencję z lokalnymi inwestorami, jest naprawdę niewielka. Do tego dochodzą wysokie koszty zarządzania nieruchomością, problemy prawno-podatkowe oraz ryzyko rynkowe, które trudno jest oceniać i niełatwo się przed nim ochronić, nie będąc rezydentem danego kraju.

Przeczytaj koniecznie!

Nowy kodeks pracy 2018: ta zmiana przebija wszystkie. Nie odmówisz pracy w godzinach nadliczbowych, ale nie dostaniesz za nie pieniędzy z pensją. Chcesz poznać wszystkie szczegóły tego bijącego pracownika po kieszeni rozwiązania, kliknij po prostu w ten tekst

O skali ryzyka rynkowego można wnioskować na podstawie dynamiki zmian cen zagranicznych nieruchomości. W czasie globalnego kryzysu finansowego, z bardzo wysokiego pułapu spadły one nawet o kilkadziesiąt procent. Po kilkuletniej zapaści, ponownie zaczęły iść w górę, ostatnio w tempie wskazującym na poważne zagrożenia.

Według Eurostatu, w 2017 r. ceny mieszkań w Unii Europejskiej rosły średnio o 4,6 proc., ale w wielu krajach wzrost był znacznie szybszy. Przykładowo, na Islandii przekroczył 22 proc. w Czechach i Irlandii 12, powyżej 10 proc. wyniósł także w Holandii, Portugalii i na Węgrzech.

W ciągu kilku lat nieruchomości na Islandii zdrożały o prawie 90 proc., w Estonii o prawie 80 proc., w Szwecji o ponad 60 proc., w Austrii o 555 proc. Jednocześnie nadal są kraje, w których ceny mieszkań są o kilkanaście procent niższe niż kilka lat wcześniej (np. Cypr, Hiszpania, Włochy).

Na zakup nieruchomości za granicą w celach inwestycyjnych decydują się jedynie nieliczni zamożni Polacy. Barierą są większe niż na rodzimym rynku ceny i ryzyko niepowodzenia inwestycji, a także konieczność doskonałej znajomości lokalnego rynku. Trudności może też przysporzyć zarządzanie zagraniczną nieruchomością, a zyski mogą być rozczarowujące. Dlatego warto najpierw poszukać ciekawych możliwości inwestycyjnych w kraju.

Oczywiście można pomyśleć, że tak duże zmiany to okazja do osiągania zysków, ale także bardzo duże ryzyko. Przed bańką spekulacyjną ostrzegały ostatnio krajowe i międzynarodowe instytucje finansowe. Według niemieckiego banku centralnego, ceny nieruchomości w największych miastach (np. Berlin, Frankfurt nad Menem) są przeszacowane o ponad jedną trzecią. Wcześniej Europejska Rada do spraw Ryzyka Systemowego uznała, że sytuacja na rynkach mieszkaniowych jedenastu państw europejskich zagraża stabilności makroekonomicznej, szczególnie zwracając uwagę na rekordowo wysokie ceny mieszkań w Szwecji, Austrii i Wielkiej Brytanii, ale także w Belgii i Luksemburgu. Wcześniej podobne ostrzeżenia wydała Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), zwracając uwagę na sytuację w m.in. Kanadzie, Nowej Zelandii, Australii.

Na tym tle należy docenić stabilność i atrakcyjność polskiego rynku nieruchomości. Coraz więcej możliwości inwestycyjnych oferuje zwłaszcza dynamicznie rozwijający się segment nieruchomości luksusowych. Przykładowo, zakup apartamentu w kamienicy albo w condohotelu może być lepszą i bezpieczniejszą formą pomnażania kapitału niż inwestycja za granicą. W końcu na własnym podwórku znacznie łatwiej o zyski niż w mniej znanym otoczeniu.

Jakub Nieckarz, prezes PVI - Property Value Investments

KLIKNIJ I PRZECZYTAJ BO WARTO