Przyjaciele długo namawiali Joannę Dzienisowicz, żeby zaczęła tworzyć autorską biżuterię i na tym oparła swój sposób na życie. Odwagi dodała pomoc Fundacji.

Trwałość firmie pani Joanny zapewnia jej talent i przedsiębiorczość.

Od grudnia zeszłego roku firma D’Jo Joanna Dzienisowicz ma nową siedzibę. Już nie u pani w domu, ale w lokalu przy ulicy Warszawskiej 79 w Białymstoku. To kolejny etap w rozwoju pani biznesu, jakim jest projektowanie, wykonywanie i naprawa biżuterii. Proszę przypomnieć, jak to było.
- Skończyłam projektowanie biżuterii na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Pracowałam też przez ponad 10 lat w jednej z firm jubilerskich. Tam tak naprawdę wszystko się zaczęło i tan nauczyłam się wielu rzeczy dotyczących pracy w tym zawodzie.

Moi przyjaciele ciągle mnie namawiali, abym otworzyła własny biznes. Brakowało mi jednak odwagi. I nagle w 2010 roku pojawiła się szansa na realizację tych marzeń w postaci projektu „Startuj w biznesie” pilotowanego przez Podlaską Fundację Rozwoju Regionalnego. Co było dla mnie ważne: projekt był skierowany nie tylko do osób bezrobotnych, osoby zatrudnione też mogły wziąć w nim udział. Złożyłam więc wniosek. Opisałam w nim w pomysł, co chcę dalej robić i udało się.

Wsparcie polegało na dotacji?
- Nie tylko. Projekt miał bardzo rozbudowaną część szkoleniową: jak założyć działalność, jak ją prowadzić. Uczyliśmy się też prowadzenia rozmów z klientem, zasad promocji i tajników marketingu. A także jak napisać biznes plan.
Dodatkowym atutem uczestnictwa w tym programie było to, że poznałam wielu bardzo fajnych ludzi, którzy mieli ciekawe pomysły. I zajmowali się bardzo różnorodnymi branżami. O, na przykład mogłam kolegę, który zajmuje się spawaniem, dopytać o parametry i właściwości gazów stosowanych w spawalnictwie, a wiedza ta i informacje pomogły mi w pracy!
Po założeniu swojej firmy w lutym 2011 roku jeszcze przez kilka miesięcy jednocześnie pracowałam w firmie jubilerskiej, a potem zdecydowałam się odejść i pracować już tylko na własny rachunek. Do grudnia 2012 roku, jak wspomniałam, pracowałam w domu. Teraz moja pracownia mieści się w lokalu, który zajmujemy wspólnie z panią zegarmistrz przy ul. Warszawskiej.

Czyli nie tylko wystartowała pani w biznesie, ale nadal w nim trwa. Wystarczy w necie wrzucić nazwę pani marki D’Jo, aby obejrzeć część projektów: naszyjników, zawieszek, obrączek, spinek do mankietów. Długo by wymieniać..
- To są starsze projekty. Pozostałe gromadzę na bieżąco w roboczych katalogach i są one często inspiracją dla klientów, którzy do mnie przychodzą. Jeśli chodzi o pomysły i projekty to widzę też jak bardzo przydatna i potrzeba jest wiedza związana z ochroną własności intelektualnej i przemysłowej.


Dzięki specjalistycznemu doradztwu, jakie oferowała Podlaska Fundacja Rozwoju Regionalnego w ramach programu Enterprise Europe Network mogłam się dowiedzieć, jakie są procedury zgłoszeń wzorów przemysłowych, koszty z tym związane, argumenty za i przeciw zgłaszania takich wzorów- czyli zdobyłam wiedzę, jak chronić i zastrzegać wymyślone przez siebie projekty.

Czy seminaria odbywały się jeszcze w ramach tego projektu „Startuj w biznesie”?
- Nie, to już jedna z późniejszych propozycji, które wykorzystałam, a które ma w swojej ofercie dla firm PFRR. A trafiłam na nie, bo od samego początku kontaktów z Fundacją osoby, które się nami zajmowały, zbierały też informacje, co jeszcze mogłoby się nam przydać. Co uważamy za rzeczy ważne w naszej pracy. Ja wpisałam w jedną z takich ankiet m.in. właśnie ochronę własności intelektualnej, ze względu na charakter działalności, jaką prowadzę. Ale to nie wszystko – jeszcze w trakcie udziału w  projekcie „Startuj w biznesie” zapytano mnie, czy  wyrażam zgodę na utworzenie  profilu mojej firmy w bazie do poszukiwania  międzynarodowych partnerów handlowych. Tzw. bazie Business Cooperation Database.

Wyraziła pani zgodę?
- Oczywiście. Założyłam, że to może dać mi okazję do rozszerzenia kontaktów i doświadczeń. Dzięki tej bazie odezwała się firma poszukująca na polskim rynku biżuterii łączonej ze skórą. Liczę na to, że w przyszłości pojawią się kolejne możliwości współpracy.

Rozumiem, że sięga pani coraz to po nowe techniki i materiały?
- Pracuję najchętniej w srebrze, czasem łączę ten metal z innymi materiałami jak złoto, mosiądz, miedź, skóra naturalna, stal, czy różne kamienie. Generalnie lubię proste formy.  Wykonuję też biżuterię na konkretne zamówienia. Klienci sami często mają wstępną koncepcję, nad którą potem pracuję. Zdarza mi się też robić biżuterię ze złota.
Staram się brać udział w targach branżowych takich jak Warszawskie „Złoto. Srebro. Czas”. Brałam też udział w ubiegłorocznych Targach Rzemiosła Artystycznego. Takie spotkania dają możliwości nawiązania nowych kontaktów i współpracy.
Moja praca sprawia mi przyjemność i często daje dużo satysfakcji. I choć w branży jest teraz dość trudny czas, mam nadzieję, że mi się uda.