Wielu pracodawców protestuje, gdy jest mowa o podwyższeniu płacy minimalnej. Dlaczego jej poziom jest tak ważny dla firm? - na pytania Piotra Walczaka odpowiada dr Edyta Jurczak-Pejko z Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Białymstoku.

Dr Edyta Jurczak-Pejko, Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Białymstoku: Pracodawca – Poza kosztem jakim jest wynagrodzenie wypłacane pracownikowi – ponosi tak zwane pozapłacowe koszty pracy. Musi odprowadzić składki na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne i na fundusz pracy. W skali całego przedsiębiorstwa są to duże kwoty. Im wyższa płaca minimalna, tym większe wysokości tych składek (ma ona też wpływ m.in. na wysokość dodatku za pracę w nocy, odpraw dla pracowników objętych zwolnieniem grupowym i minimalną wartość odszkodowań za mobbing i dyskryminację – red.).

Ogłoszenie [b]wysokości płacy minimalnej na przyszły rok zawsze wzbudza duże emocje: i pracowników, i pracodawców. Dlaczego?[/b]

– To dlatego, że płaca minimalna wpływa na kształtowanie się wysokości innych dochodów. Możemy spodziewać się wzrostu świadczeń emerytalnych, rentowych i różnego rodzaju zasiłków finansowanych z budżetu państwa, co przy dzisiejszym, złym stanie finansów publicznych, jest kolejnym obciążeniem. Poza tym inni pracownicy, zarówno w sektorze publicznym jak i prywatnym, zaczną się również domagać podwyżki.

Premier Donald Tusk ogłosił, że płaca minimalna w przyszłym roku wyniesie 1386 złotych. To mniej niż ustaliła Komisja Trójstronna. Ale oznacza to wzrost o 69 zł w porównaniu do bieżącego roku. Kto na tym zyska, a kto straci?

– Bezpośrednio zyskają pracownicy, przedsiębiorcom wzrosną koszty działalności. Może to skutkować inflacją, która jest niekorzystna dla wszystkich. Płaca minimalna zawsze budzi kontrowersje wśród pracodawców. Uważają oni, że pewne, niewymagające kwalifikacji prace, powinny być wynagradzane poniżej jej poziomu. Natomiast pracownicy oczekują, że jej wysokość pozwoli na utrzymanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb rodziny.

Czy zatem wzrost płacy minimalnej może być teraz, w kryzysie, zagrożeniem dla przedsiębiorstw, które i tak starają się ograniczać koszty?

– Można spodziewać się, że szczególnie małe firmy – o trudnej sytuacji ekonomicznej – będą miały pokusę ucieczki od wzrostu kosztów i na przykład zaczną zatrudniać formalnie w niepełnym wymiarze czasu.