Brak urodzaju spowodowany powodziami a później suszą sprawił, że zatrudnieniu sezonowo robotnicy znów tłumnie zaczęli pukać do drzwi powiatowych urzędów pracy.

Szturmują je również nowo upieczeni absolwenci. Efekt? Po raz pierwszy od kilku miesięcy w województwie podlaskim znów wzrósł poziom bezrobocia.

– Trudno powiedzieć, czy to trwała tendencja – mówi Marzanna Wasilewska z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku. – W lipcu, w porównaniu do czerwca, liczba bezrobotnych wzrosła o 17 osób. Ale w analogicznym okresie roku poprzedniego, w statystykach przybyło aż 1267 osób bez pracy.

Mimo to eksperci dalecy są do twierdzeń, że wszystko wróciło do stanu sprzed tzw. kryzysu. Ludzi nowo rejestrujących się jest mniej więcej tyle samo, ale jednocześnie mniej ubywa ich z dotychczasowych ewidencji. A jeszcze dwa lata temu poziom bezrobocia spadał do jesieni. Październik, a nawet listopad, choć to miesiące o kapryśnej pogodzie, zapewniały zajęcia w branży produkcyjnej i budowlanej.

Zobacz także. Łapy. Powstanie Centrum Aktywizacji Zawodowej

Ta ostatnia nadal trzyma się całkiem nieźle. Produkcja budowlano-montażowa zajmująca się inwestycjami i remontami była w czerwcu br. wyższa o blisko 10 proc. niż przed rokiem i aż o 24,4 proc. w porównaniu z majem br. To ona głównie ciągnie naszą gospodarkę.

Natomiast firmy z innych branż przetrwały zeszły rok głównie dzięki ograniczeniu kosztów zatrudnienia i nakładów inwestycyjnych. Konsekwencją tego jest mała liczba ofert pracy. W czerwcu spadła ona o 1/4 w porównaniu do maja. Jednocześnie w tym samym czasie wzrosła liczba osób, które zniknęły z rejestru bezrobotnych z powodu niepotwierdzenia gotowości do podjęcia pracy. Część nich znalazła źródło dochodu pracując „na czarno”. Ale z danych lipcowych wynika już, że znów wracają po pomoc do biur pośrednictwa pracy.

– Wzrost liczby bezrobotnych zanotowano na terenie działania 6 powiatowych urzędów pracy, największy w Białymstoku – tłumaczy Edyta Dąbrowska z Podlaskiego Obserwatorium Rynku Pracy. – W znacznej mierze spowodowane jest to napływem nowo rejestrujących się ludzi młodych, absolwentów i studentów studiów zaocznych, którzy w czerwcu kończą naukę.

W ostatnim miesiącu do 100 wzrosła też liczba bezrobotnych, którzy utracili etat w ramach zwolnień grupowych (o 13 proc. więcej). W I półroczu br. do urzędów pracy zgłosiły się 692 osoby z tej kategorii, tj. o 8,8 proc. więcej niż w I półroczu ub. r. (636 osoby).

Opinia

Edyta Jurczak-Pejko, Uniwersytet w Białymstoku

Trudno wyciągać wnioski na podstawie danych z jednego miesiąca. Ale wiadomo, że polski rynek pracy z opóźnieniem reaguje na zmiany w gospodarce. A te, zgodnie z prognozami rządowymi, są całkiem optymistyczne. Na bezrobocie ma też wpływ mniejsza chęć wyjazdów zagranicznych oraz trudności na europejskich rynkach pracy i malejące kursy walut.