Jakie studia wybrać, żeby po ich skończeniu nie zasilać szeregu bezrobotnych? I czy warto już później, mając pracę, poświęcać czas i pieniądze na dodatkowe szkolenia?

Współczesny rynek pracy jest bardzo dynamiczny. Powstają nowe miejsca pracy, nowe zawody, wymagane są coraz to nowe umiejętności. Do tego muszą dostosować się ci, którzy pracują lub poszukują pracy.

Coraz częściej jesteśmy świadomi tego, że w ciągu życia będziemy musieli kilka razy zmieniać miejsce pracy, zamieszkania, a nawet zawód. Dzisiaj w zasadzie mamy wybór między tym, że będziemy mobilni i w ten sposób utrzymamy swoją pozycję na rynku pracy, a nawet ją poprawimy, albo nie i czeka nas życie z zasiłku dla bezrobotnych czy innych świadczeń. 

 

Popyt na specjalistów będzie zawsze

Jednak jak wybrać zawód, szkołę, kierunek studiów, by te kilka lat nauki nie poszło na marne. By mieć pewność, że po skończeniu edukacji będziemy mieli duże szanse na znalezienie pracy.

Zobacz także. Białystok. Pracodawcy szukają przede wszystkim wykwalifikowanych pracowników

Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Białymstoku przeprowadziła w tym celu cykl badań pod hasłem: Badania podlaskiego rynku pracy. Miały one pomóc przewidzieć, w jakich zawodach i w jakich dziedzinach gospodarki w przyszłości łatwiej będzie znaleźć pracę.

– W warunkach współczesnej gospodarki rynek pracy, zwłaszcza od strony popytu, jest bardzo dynamiczny – mówi dr Cecylia Sadowska-Snarska, kierownik projektu. – Zmienia się pod wpływem postępu technicznego, technologicznego, rosnącej konkurencyjności, globalizacji. W ślad za tym muszą podążać zmiany po stronie podaży zasobów pracy, które z przyczyn oczywistych nie dokonują się tak szybko. Bowiem proces kształcenia, reorientacji zawodowej, zdobywania nowych kwalifikacji, umiejętności wymaga czasu. Potrzebna jest odpowiednia wiedza na temat tendencji na rynku pracy, aby racjonalnie podejmować decyzje, dokonywać świadomych wyborów, np. odnośnie kierunków kształcenia.

Z prognozy średniookresowej, na lata 2009-2015, wynika, że należy spodziewać się systematycznego wzrostu pracujących w sektorze pozarolniczym. Jeśli wzrost produkcji będzie utrzymywał się na poziomie ok. 1 proc. kwartalnie, a taki poziom jest najbardziej realistyczny, to skutkować będzie wzrostem liczby pracujących ogółem o 30,7 tys. osób w stosunku do 2009 roku. Przyrost miejsc pracy będzie dotyczył wszystkich pozarolniczych sekcji gospodarki, ale największy przyrost popytu na pracę będzie miał miejsce w przemyśle (przyrost o 7,1 tys. osób), w handlu i naprawach (o ok. 6 tys. osób) oraz edukacji (o ok. 3,4 tys. osób). Z kolei biorąc pod uwagę grupy zawodowe, to największe przyrosty pracujących wystąpią w grupie „specjaliści” (o około 6,7 tys. osób), w grupie „robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy” (o około 4,6 tys. osób) oraz w grupie „technicy i średni personel” (o około 4 tys. osób.

Szkolenia muszą pasować do rynku

– Na początku przeprowadzaliśmy ankietę wśród podlaskich firm – mówi dr Cecylia Sadowska-Snarska. – Pytaliśmy m.in. o potrzeby zatrudnieniowe. Bo jeśli będą je znały instytucje szkoleniowe, uczelnie czy urzędy pracy, to znacznie łatwiej będzie im tak planować szkolenia dla bezrobotnych czy dla pracujących, którzy chcą podnosić kwalifikacje, by odpowiadały one lokalnym przedsiębiorcom. To bardzo ważne, bo to od pracodawców przecież zależy, czy będą tworzyć, a co najmniej utrzymywać, dotychczasowe miejsca pracy.

Zobacz także. Woj. podlaskie. Zaczyna przybywać bezrobotnych

Czym nasz, podlaski rynek pracy różni się od tego na zachodzie czy południu Polski?

– Charakterystyczna dla was jest przede wszystkim zróżnicowana skłonność do migracji zagranicznych – mówi prof. Elżbieta Kryńska z Instytutu Spraw Socjalnych w Łodzi, który też brał udział w badaniach podlaskiego rynku pracy. – Są obszary, gdzie migracje te niemal w ogóle nie występują. A są, gdzie jest ich duże nasilenie. Na Podlasiu jest też mniejsza niż gdzie indziej mobilność zawodowa. Jesteście bardziej stacjonarni w sensie zawodowym. Nie ma na Podlasiu też dużej liczby wielkich firm, które koncentrowałyby bardzo dużą liczbę pracowników. No i niestety macie też niższe wynagrodzenia niż pracownicy w województwie wielkopolskim, mazowieckim, śląskim, dolnośląskim. I dlatego tak chętnie szukacie pracy poza granicami województwa.

Jednak, niestety, nie wystarczy dobrze wybrać szkołę czy kierunek studiów. Rynek pracy cały czas się zmienia. I co jakiś czas pracodawcy potrzebują zatrudnić innych specjalistów. Dlatego trzeba mieć świadomość o konieczności bycia mobilnym. Mobilnym, czyli gotowym do zmian.

z Mobilność przestrzenna to przemieszczenia osób między miejscowościami. Do przeprowadzki ludzi motywuje perspektywa korzystniejszych warunków pracy w nowym miejscu, czyli łatwiejsze uzyskanie miejsca pracy, wyższe wynagrodzenie, większa łatwość uruchomienia firmy.

z Mobilność zawodowa to umiejętność dostosowania się do wymogów rynku pracy poprzez: gotowość do zmiany zawodu, doskonalenie i poszerzanie kwalifikacji oraz dostosowywanie się do wymogów pracodawcy.

z Mobilność edukacyjna, czyli skłonność i gotowość do uczestniczenia w różnych formach kształcenia w ciągu całego życia.

 

Warto uczyć się cały czas

To fakt: mobilność wymaga sporej odwagi, a także nakładu czasu i pieniędzy. Ale dla zapewnienia sobie pracy (często bardziej rozwojowej i lepiej płatnej) warto przecież przeprowadzić się do innego miasta. A szkolenia są niezbędne, żeby nie wypaść z tzw. obiegu.

Naukowcy z WSE sprawdzili, jak z tą mobilnością jest na Podlasiu – na obszarach wiejskich, miejsko-wiejskich i w małych miastach. Wykorzystując dostępne dane statystyczne oraz przeprowadzając ankiety wśród mieszkańców Podlasia, opracowali raport. Zbadali, czy Podlasianie są mobilni zawodowo, co im w tej mobilności najbardziej przeszkadza. Pokazali też, co należałoby zrobić, by tę mobilność podnieść. Wszystko po to, by ustalić skalę rzeczywistej i potencjalnej skali mobilności zawodowej, edukacyjnej i przestrzennej wybranych grup ludności województwa podlaskiego, rozpoznanie struktury demograficznej i społeczno-zawodowej mieszkańców oraz określenie, co powoduje, że są oni albo nie są mobilni zawodowo.

 

Mało mobilni

Ogólna skłonność Podlasian do mobilności jest niezwykle niska. Tylko niewielki odsetek badanych, niezależnie od statusu na rynku pracy, był gotowy na jakiekolwiek działania w zakresie podnoszenia kwalifikacji czy szukania lepszej pracy.

Bardziej skłonni do różnych rodzajów mobilności są ludzie młodzi uczący się oraz osoby pozostające w związkach małżeńskich, zmuszone do zapewnienia określonego poziomu życia rodzinie.

Mobilność zawodowa, edukacyjna i przestrzenna jest również uzależniona od sytuacji materialnej. Znacznie częściej na jakiekolwiek działania decydują się pracujący aniżeli bierni zawodowo, a tym bardziej bezrobotni.

Barierą mobilności zawodowej w woj. podlaskim są też niskie zarobki, które sprawiają, że mieszkańcy nie chcą żadnych zmian w swojej sytuacji zawodowej. Poza tym ważne znaczenie miała utrata pracy lub konieczność jej podjęcia. Najmniej mobilni zawodowo byli bezrobotni, którzy prawie w ogóle nie byli zainteresowani zmianą zawodu.

Są jednak Podlasianie, którzy są skłonni do wysiłku, by zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku pracy. Podstawowym czynnikiem do tego dopingującym jest chęć do wyższych niż wcześniej wynagrodzeń. Zdecydowanie mniejsze znaczenie miała ograniczona dostępność do miejsc pracy w zawodzie wyuczonym lub wykonywanym na poprzednim stanowisku pracy.

 

Opinia

Janina Mironowicz dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy

Bardzo ważne też, by się doszkalać i podnosić kwalifikacje. I myśleć pe spektywicznie. Na przyład jeśli murarz wie, że gdy nauczy się układać glazurę, to pracę będzie miał cały rok, to powinien poświęcić czas na dodatkowe szkolenia i podnoszenie kwalifikacji.