Z prof. Bogusławem Plawgo, autorem komentarza eksperckiego Podlaskiego Obserwatorium Gospodarczego, przygotowywanego co kwartał przez Wojewódzki Urząd Pracy, rozmawia Agata Sawczenko

Kurier Poranny: Wojewódzki Urząd Pracy udostępnił już gospodarcze dane statystyczne za I kwartał 2010 roku. Czy na tej podstawie można stwierdzić, w jakim kierunku podąża podlaska gospodarka?

Prof. Bogusław Plawgo: Dane za jeden kwartał są niewystarczające, by to powiedzieć. Jednak my możemy na to patrzeć w trochę dłuższej perspektywie, bo komentarz do sytuacji gospodarczej ukazuje się już po raz czwarty.

Więc na jakim etapie jest podlaska gospodarka?

– Tendencja jest taka, że produkcja przemysłowa wypada w województwie dosyć dobrze. Również ostatni kwartał pokazał, że przemysł radzi sobie nieźle.

Produkcja sprzedana przemysłu w marcu była wyższa zarówno w odniesieniu do lutego – o 29,5 proc., jak i o 13,3 proc. w stosunku do marca ubiegłego roku. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że nasi przedsiębiorcy dużo sprzedają poza region i korzystają z lepszej koniunktury na świecie. Z drugiej strony od połowy 2009 roku następują spadki sprzedaży w budownictwie. Jednak trudno wyciągać z tego wnioski, bo tu mogły zadziałać na przykład wahania sezonowe, związane ze szczególnie ciężką zimą.

Wynik finansowy przedsiębiorstw był o jedną trzecią niższy niż rok wcześniej. Zwykle podlascy przedsiębiorcy radzą sobie z kryzysem w ten sposób, że redukują etaty i wycofują się z inwestycji. Czy znów może nas to czekać?

– Przedsiębiorstwa weszły w 2009 rok w niekorzystniej sytuacji. Zyski były prawie zerowe – bo na poziomie 28 mln zł w całym województwie, więc prawie jakby ich nie było. I przedsiębiorstwa w 2009 roku rzeczywiście podjęły te działania restrukturyzacyjne, czyli między innymi ograniczenie zatrudnienia i wstrzymanie inwestycji. Jednocześnie dosyć nieźle radziły sobie z utrzymaniem sprzedaży. I te działania spowodowały radykalną poprawę wyników finansowych już od polowy roku 2009. I gdy teraz patrzymy na te wyniki finansowe w pierwszym kwartale bieżącego roku, to możemy o nich powiedzieć, że w sposób imponujący wzrosły – bo o 700 proc. w stosunku do pierwszego kwartału 2009 roku. Oczywiście tych 700 proc. nie można tak dosłownie traktować i uznać, że było tak genialnie i doskonale. Po prostu baza wyjściowa była bardzo niska. Tym niemniej zyski są optymistycznym akcentem w gospodarce, aczkolwiek wynikają głównie z działań redukujących koszty. Skutkiem ubocznym tych działań był wzrost bezrobocia.

Dane statystyczne pokazują, że wzrasta produkcja sprzedana. Na jakich gałęziach bazuje podlaski przemysł? Komu się wiedzie najlepiej?

– Tutaj bardzo interesujące jest, w których gałęziach nastąpił największy wzrost sprzedaży. Okazuje się, że najwięcej sprzedaż wzrosła w dziale produkcja pojazdów samochodowych i naczep – aż o 38 proc. w stosunku do ubiegłego roku. My samochodów co prawda nie produkujemy, ale ciekawie rozwija się sektor produkujący części do samochodów. To, że dana firma zajmuje się tym, przestało być zwykłą ciekawostką. To już widać w statystykach. Ja mogę nawet postawić taką hipotezę, że tworzy się nowa specjalizacja regionu.

Dość dynamicznie rozwija się też produkcja wyrobów z metali – wzrosła o 27 proc. Wielu wydawało się, że ta branża zniknie z naszego regionu, a tymczasem okazuje się, że radzi sobie dobrze. Mieliśmy za to wielkie przywiązanie do turystyki. A w tej branży wcale nie jest najlepiej.

Przedsiębiorstwa z branży metalowej radzą sobie, bo bardzo często produkują na eksport. A czy całe województwo potrafi wykorzystać ten wzrost koniunktury na świecie? Czy troszkę to przegapiliśmy?

– GUS niestety nie publikuje danych o eksporcie na poziomie województw. Za to z innych, wcześniejszych badań wynika, że w ogóle województwo podlaskie ma bardzo niski udział w eksporcie w kraju. Czyli my absolutnie nie wykorzystujemy położenia przygranicznego. Może przyjdzie czas, kiedy w większym stopniu będziemy wykorzystywać rynki zagraniczne. Bardzo prawdopodobne jest, że sektory, które będą się opierały na eksporcie, będą rosły.

Okazuje się, że zmieniają się też wydatki Podlasian. Więcej wydajemy na książki, prasę i paliwa, natomiast oszczędzamy na takich rzeczach jak sprzęt rtv i agd, żywności, napojach, alkoholu, papierosach, odzieży i obuwiu. Z czego to wynika?

– Na to również trzeba spojrzeć z dłuższej perspektywy. Kolejne minione kwartały to wzrost bezrobocia i brak wzrostu płac. Dodatkowo nastrój kryzysu i pesymizmu wstrzymuje wydatki. I w związku z tym konsumpcja, która jeszcze do połowy 2009 roku podtrzymywała regionalną gospodarkę, nie wykazuje już dalszych tendencji wzrostu. Ludzie oszczędzają i wygląda na to, że oszczędzają na tym, na czym zwykle się to robi, czyli na dobrach trwałego użytku.