W sierpniu stopa bezrobocia w całej Polsce wyniosła 11,3 proc. To oznacza, że w stosunku do lipca bezrobocie nieznacznie spadło – o 0,1 pkt. procentowego – podaje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Sytuacja na rynku pracy wygląda więc nieco lepiej, mimo że w sierpniu ubiegłego roku stopa bezrobocia wyniosła 10,8 proc. Jednak wówczas wskaźnik wzrastał.

Zobacz: Regionalny Program Operacyjny: Te pieniądze pomagają w rozwoju województwa

Jednak na Podlasie – według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku – bezrobocie w lipcu było wyższe niż w całej Polsce i wyniosło 12 proc. Na takim poziomie bezrobocie było też w samym Białymstoku, natomiast w powiecie białostockim wyniosło 15,8 proc.

Najmniej bezrobotnych w lipcu było zarejestrowanych w powiatach: siemiatyckim (6,6 proc.), wysokomazowieckim (6,9 proc.) oraz suwalskim (8 proc.). najwięcej – w sejneńskim (18,1 proc.), grajewskim (18) i białostockim (15,8).

Wśród podlaskich bezrobotnych większość już kiedyś pracowała (74,3 proc.). W lipcu tego roku zanotowano spadek liczby bezrobotnych w tej kategorii – o 179 osób, natomiast w kategorii osób dotychczas niepracujących (15051 osób) liczba bezrobotnych wzrosła – o 196 osób. Natomiast liczba zarejestrowanych absolwentów zwiększyła się w lipcu o 270 osób.

– Tak jest co roku – przyznaje Janina Mironowicz, dyrektor WUP.

Coraz więcej jest też bezrobotnych kobiet. Ich liczba zwiększyła się o 575 osób. Niemal tyle samo mężczyzn wyrejestrowało się z urzędów.

– W połowie lata zazwyczaj kończy się okres prac sezonowych w branżach usługowych, takich jak handel czy turystyka, w których pracę podejmują głównie kobiety. Nadal natomiast trwa sezon w rolnictwie i budownictwie, a tu z kolei częściej zatrudnia się mężczyzn – komentuje Sylwia Sędrowicz z agencji pracy Job Impulse Polska.

Podlascy przedsiębiorcy również zapewniają, że dzięki branży budowlanej pracy w najbliższym czasie nie powinno zabraknąć.

– Bo to przecież dominująca gałąź przemysłu w naszym regionie – przekonuje Lech Pilecki, prezes Podlaskiego Klubu Biznesu, a zarazem właściciel kilku firm. – Przed sezonem grzewczym jest praca głównie przy docieplaniu budynków.

Według Lecha Pileckiego jeszcze nikt z przedsiębiorców nie myśli o zwalnianiu ludzi. Jednak zima to zawsze gorszy okres na rynku pracy.

– Ale z drugiej strony – dobrych specjalistów, dobrych pracowników na rynku pracy zawsze jest za mało – dodaje Lech Pilecki. – My mówimy od lat, że szkolenie pracowników czy to w uczelniach czy szkołach, nie idzie w parze z potrzebami rynku.

Potwierdzają to badania przeprowadzone w sierpniu przez Puls Biznesu. Wynika z nich, że 61 proc. firm na polskim rynku nie jest w stanie znaleźć nowych pracowników spełniających oczekiwania pracodawców – np. handlowców, menedżerów.