To dobra strategia i najważniejsze jest teraz, jak przenieść ją na poziom polityki lokalnej

– oceniał dr Dan Wołkowycki z Politechniki Białostockiej podczas spotkania (środa, 24 kwietnia) ekspertów Strategii Rozwoju Województwa Podlaskiego z przedstawicielami uczelni, administracji państwowej, organizacji ekologicznych, turystycznych, lasów państwowych, urzędów zajmujących się drogami i ochroną środowiska, przedsiębiorcami. Łącznie kilkudziesięcioma osobami zainteresowanymi sposobem wykorzystania atutów Podlaskiego do rozwijania zielonych, ekologicznych specjalizacji.
Spotkanie było jednym z wielu w ramach społecznych konsultacji Strategii wyznaczającej wizje naszego regionu aż do roku 2030.

Przypomnijmy, że jest ona zbudowana wokół czterech przymiotników, które mają określać województwo: zielone, otwarte, dostępne i przedsiębiorcze.

Środowa dyskusja poświęcona była pierwszej z tych cech, czyli zieloności. Prowadzący spotkanie Daniel Górski, dyr. departamentu zarządzania Regionalnym Programem Operacyjnym w urzędzie marszałkowskim podkreślał, że chodzi tu nie tyle o samą ochronę środowiska, co o rozwój różnych dziedzin gospodarki w oparciu o walory przyrody, jakie mamy.

– Zieloność jest atrakcyjna dla zewnętrznych odbiorców naszych usług i produktów – podkreślał dyrektor. – I ma być wreszcie źródłem dobrobytu mieszkańców regionu, a nie „skaraniem boskim”.

Dr Przemysław Nawrocki, ekolog i Piotr Banaszuk, prof. Politechniki Białostockiej – eksperci współtworzący Strategię – prawie przez dwie godziny dyskutowali z zebranymi o tym, jak mądrze i z korzyścią dla ludzi chronić i wykorzystać walory środowiska naturalnego Podlaskiego.

Prof. Banaszuk zwrócił uwagę, że mamy niezłe warunki do rozwoju przedsiębiorczości opartej o środowisko. Mimo słabych gleb, deficytu wody czy krótkiego okresu wegetacyjnego udało się nam zbudować mocną pozycję w hodowki bydła czy produkcji mleka i jego przetworów. Ale np. pod względem wielkości obszaru zgłoszonego pod uprawy ekologiczne wyprzedzają nas watmińsko-mazurskie czy zachodniopomorskie. Mimo walorów przyrodniczych, liczba turystów odwiedzajacych region spada, a pod wzgledem liczby obiektów turystycznych zajmujemy 14 miejsce w kraju. Wreszcie - choć mamy warunki i do rozwoju energetyki wiatrowej i słonecznej - prakrycznie nie liczymy się jako jej wytwórca w kraju. Na dobitkę - tylko 1/4 odpadów zbieramy selektywnie.

Z kolei dr Nawrocki zwrócił uwagę, że "zieloność" jest sprawą niezwykle konfliktogenną od poziomu lokalnego po Komisję Europejską i trzeba będzie się nam zmierzyć z wieloma problemami. Przekonywał, też, że


lepiej jednak tę naszą "zieloność" zakceptować niż negować.

Ale sugerował, że warto zabiegać o dopłaty dla mieszkańców terenów cennych przyrodniczo i występować o subwencje ekologiczne dla gmin. Skąd miałyby być na to pieniądze?
- Moża należałoby zaostrzyć kryteria uznawania terenów za obszary o niekorzystnych warunkach gospodarowania,żeby pieniędzy z tego tytułu nie dostawała połowa Polski, tylko więcej było dla takich regionów jak u nas - sugerował dr Nawrocki.   

W dyskusji powtarzały się kilkakrotnie spostrzeżenia, że bez zwiększenia dostępności komunikacyjnej regionu nawet najlepsze nasze rozwiązania i pomysły nie zostaną zauważone i nie przyniosą dobrobytu mieszkańcom regionu. Powtarzały się uwagi, że turyści, goście uzdrowisk, SPA czy ośrodków służących opiece medycznej nad osobami starszymi, jakie mogłyby u nas powstać, ani tu nie dolecą, ani nie dojadą. W tym kontekście dostało się naszym parlamentarzystom jako wyjątkowo nieudolnym w lobbowaniu na rzecz regionu. - Zamiast przeczekiwać kolejny remont na PKP, może trzeba przeczołgać naszych bardzo mało skutecznych parlamentarzystów. I tych z Warszawy, i z Brukseli - podsumował jeden z uczestników rozmowy.
Kilkakrotnie wracał też wątek trudności, jakie mogą się pojawić w przekładaniu Strategii na grunt gmin, w których brakuje planów zagospodarowania przestrzennego, rozwój jest chaotyczny, zadań do realizacji coraz więcej, a pieniędzy na nie mało. - Gminy mają problemy z zaspokajaniem swoich podstawowych potrzeb, stąd i pokusa stawiana wiatraków, kiedy idą za nimi wielkie pieniądze od inwestorów - rozważał np. dr Wołkowycki.  

Mówiono też, że wzajemnie wykluczające się podejścia do czerpania z natury (choćby między zwolennikami farm wiatrowych a obrońcami walorów krajobrazu) nie będą do pogodzenia bez edukacji na temat mądrej ochrony środowiska. Edukacji obejmującej młode pokolenie, ale i szeregi urzędników odpowiedzialnych za wydawania decyzji na szczeblu lokalnym.

Całe spotkanie było nagrywane, aby można było po zakończeniu konsultacji uwględnić sugestie, jakie podczas niego padały.

Zobacz więcej: Ruszyły konsultacje w sprawie Strategii Rozwoju Województwa Podlaskiego

strat

strat