Trzeba być ostrożnym, jeśli nie mamy pewności co do pochodzenia tych elementów. Lepiej jest unikać bazarów. – Tam często sprzedaje się towar tani, co oznacza, że nie zawsze dobry – uważa Zbigniew Kowalski, zastępca dyrektora białostockiego Motozbytu. – W przypadku chińskich produktów nikt nie daje gwarancji, że odlew jest czysty i nie ma żadnych mikrouszkodzeń.

Niedrogie alufelgi, dostępne na targach, często sprowadzane są z zagranicy. O ile mogą wyglądać ładnie, to jest ryzyko, iż pochodzą z powypadkowych aut. Ich trwałość pozostawia wiele do życzenia: łatwo o pęknięcia ramion przy pozornie lekkim uderzeniu w krawężnik lub po najechaniu na dziurę w jezdni.

– Inna sprawa to rozmiar – mówi Zbigniew Kowalski. – Jeśli nie mamy pewności co do niego, dajmy sobie spokój z zakupem felg aluminiowych, bo akurat nadarzyła się okazja. Może się okazać, że nie pasują one do kół albo jest problem z przykręceniem piasty.

Alufelgi to często jeszcze opcja w przypadku zakupu nowego samochodu.

Większość pojazdów opuszcza fabryki z zamontowanymi felgami stalowymi. Rozpiętość cenowa aluminiowych jest dość duża. Przykładowo, produkt markowy o rozmiarze 14 czy 15 cali to koszt około 300-350 zł za sztukę. Cena większych dochodzi do tysiąca złotych.

O każdej porze roku

Panuje przekonanie, że alufelgi nie nadają się do użytkowania zimą. Dlatego też wielu kierowców zmienia je wtedy na stalowe. Technologia poszła jednak na tyle do przodu, że w sklepach możemy już znaleźć alufelgi, które są odporne na działanie soli i niskich temperatur. Pokrywane są one specjalnymi powłokami ochronnymi, dzięki którym możliwe jest używanie ich przez cały rok.

Ważne jest regularne czyszczenie

– Felgi aluminiowe, szczególnie wielożebrowe, wymagają regularnej kosmetyki – przypomina Zbigniew Kowalski. – Podczas hamowania osadzają się na nich opiłki metalu z klocków czy tarcz hamulcowych, przez co po pewnym czasie pojawia się na nich ciemny nalot. Drobiny asfaltu również potrafią się w nie wżerać, a nie jest to łatwe do usunięcia.

W sklepach z akcesoriami motoryzacyjnymi znajdziemy dużo preparatów do czyszczenia alufelg. Są to spreje i atomizery. Opakowanie kosztuje przeciętnie w granicach 30 zł. Jak ostrzega ekspert z Motozbytu, przy zakupie takich środków trzeba uważać. Niektóre z detergentów oparte są na bazie kwasów. Felgi po umyciu należy wtedy szybko spłukać, by nie powstały na nich, niewidoczne gołym okiem, mikropęknięcia lub uszkodzenia powłoki lakieru.

Uważajmy podczas wizyty w myjni ręcznej. Specjaliści radzą, żeby nie zbliżać zbyt blisko strumienia wody pod dużym ciśnieniem. Może to spowodować odpryski i ubytki lakieru.

Uwaga: środki do czyszczenia alufelg nie działają tak, jak wosk na karoserii, więc nie zabezpieczają przed osadzaniem się brudu.

Innym, dużo tańszym rozwiązaniem na poprawienie wyglądu pojazdu, są kołpaki.

Jako że wykonane są z plastiku, łatwo je czyścić. Wystarczy zwykły szampon do mycia samochodu. Co więcej, wiele z nich jest tak podobnych do felg aluminiowych, że z daleka, na pierwszy rzut oka, trudno je od nich odróżnić. Zwykłe kołpaki o najmniejszych rozmiarach kosztują od 40 złotych. Ich ceny dochodzą do około 70 zł przy średnicach 16-17 cali za komplet. Na rynku są też kołpaki niklowane, które od zwykłych droższe są o ok. 20 proc. Elementy nylonowe to już najwyższa półka. Za komplet zapłacimy nawet ponad 100 zł.

Ich trwałość pozostawia wiele do życzenia

Pamiętajmy, że jeśli kupimy kołpaki kiepskiej jakości i o słabych zapięciach, to po najechaniu na większą dziurę w jezdni lub na ogranicznik prędkości, możemy je zgubić. Ale jest na to sposób. Można przymocować je dodatkowo specjalną przezroczystą opaską. Jednak o otarcia kołpaków nie jest trudno i nie da się ich usunąć.