Największym problemem naukowców jest ich ego. A tego nie może mieć przedsiębiorca. Bo w biznesie trzeba słuchać ludzi – taka między innymi teza padła podczas panelu dyskusyjnego na spotkaniu z cyklu innoShare 2018 Meetup w Białymstoku. Na imprezie zorganizowanej przez Fundację Technotalenty we współpracy z Fundacją Polska Innowacyjna w kampusie Uniwersytetu w Białymstoku szukano m.in. odpowiedzi na pytanie: Czy uczelnie potrzebują przedsiębiorczych naukowców?

– Na razie tego nie widzę – oceniała prowadząca dyskusję dr Jolanta Koszelew, prezes Fundacji Technotalenty, ale też właścicielka firmy UpLogic realizującej nowatorski projekt AVAL związany z nawigację autonomicznych statków morskich.

- Są nam potrzebni ludzie kreatywni i przedsiębiorczy, którzy w jakiejś perspektywie zagwarantują uczelniom dostęp do kapitału, który pozwoli prowadzić kolejne badania – argumentował z przekonaniem Robert Ciborowski, ekonomista, profesor UwB i rektor uczelni. - Ale dzisiejszy system i stworzony kiedyś model kariery naukowej na to nie pozwalają.

Zobacz galerię

Czytaj też: Konferencja z cyklu innoShare 2018 tym razem także w Białymstoku. Czyli spotkanie nauki z biznesem w innym stylu niż zwykle.

Uczelnie potrzebują elastyczności,
nie centralizacji

- Chciałbym móc jako rektor wpływać na to, co wykonuje pracownik: gdy ktoś ma pomysł na komercjalizację badań, które odbywają się na mojej uczelni, to chciałbym mu powiedzieć, że nie ma pensum naukowego, nie musi prowadzić zajęć ani walczyć o punkty publikacjami. Ale nie mogę tego zrobić. Pensum dydaktyczne mogę obniżyć tylko o połowę – tłumaczył rektor. - W Polsce mamy dychotomię: z jednej strony chcemy, żeby uczelnie działały na zasadach podobnych jak w krajach anglosaskich, czyli były ustawione na cele i sukces, a z drugiej mamy system, który temu nie służy... Szkolnictwo wyższe jest bardzo scentralizowane, tymczasem jeśli chcemy, żeby przedsiębiorczość kwitła, to musimy dać władzom uczelni większą swobodę zarządzania. Póki tego nie będzie, to nie liczyłbym na większe komercjalizacje na uczelni i wychodzenie ich na rynek.

Profesor Ciborowski przypomniał, jak miesiąc temu UwB przyznawał tytuł doktora honoris causa goszczącemu w Białymstoku sir profesorowi Leszkowi Borysiewiczowi, byłemu rektorowi Uniwersytetu w Cambridge w Wielkiej Brytanii (który jest z pochodzenia Podlasianinem). Zapytali wtedy gościa, jak oni to robią, że pracownicy skupiają się na badaniach i potem ktoś dostaje Nobla.

Profesor Borysiewicz przyznał, że u nich w ogóle nie ma systemu oceny pracownika. Jest natomiast założenie fundamentalne, że pracownik wkłada sto procent swoich umiejętności w to, co robi. I że pracownik potrzebuje spokoju i czasu, żeby wykreować i „upraktycznić” to, co robi. Podał też przykład jednego z naukowców z dziedziny medycyny, który prowadził badania, mające zdaniem uczelni, szanse na ciekawy rezultat. Trwało to… 14 lat. Ale faktycznie – skończyło się Noblem.

- U nas od dziesięciu lat by już nie pracował – ironizował Robert Ciborowski - bo ani publikacji w tym czasie nie miał, ani dydaktyki. – Czyli warto obdarzyć kogoś zaufaniem i wierzyć że jego badania przyniosą sukces. My prowadzimy dużo ciekawych badań z dziedziny fizyki, mikrobiologii, chemii. Są pomysły – kontynuował rektor - ale na etapie „skomercjalizuj i idź dalej” brakuje naukowcom czasu i chęci, bo muszą artykuły publikować i punkty zbierać. No i pojawia się bariera kapitałowa.

Potwierdził te ograniczenia systemowe dr Maciej Kopczyński z PB, współtwórca Photona (skomercjalizowanego pomysłu na robota programującego dla dzieci). Ale opierając się m.in. na swoim doświadczeniu przekonywał, że danie swobody działania przedsiębiorczym naukowcom procentuje także tym, że mogą oni swoje doświadczenie przekucia projektu w komercyjny pomysł dzielić ze studentami.

Czytaj też: Świat zabiega o Photona. Ludzie rzucają pracę dla wywodzącego się z Białegostoku robota

- Potrzebna jest elastyczność – potwierdzał opinię Roberta Ciborowskiego. - Żeby takie osoby nie musiały wybierać praca w biznesie czy na uczelni.

Wracając do tego wątku, profesor Ciborowski zwrócił uwagę, że takie przykłady jak np. Jolanty Koszelew, która może prowadzić swoje działania zwolniona przez rektora PB z obowiązków dydaktycznych, są możliwe, ale już objęcie taką regułą większej liczby naukowców na uczelni, się nie uda.

Ego naukowca
jest barierą w biznesie

– Od wielu lat słyszę o modzie w Polsce, że naukowiec powinien zostać przedsiębiorcą, a w moim odbiorze tam powinny tworzyć się zaczyny na bazie nauk podstawowych, z których wyrastają technologie, a z nich produkty – włączył się w dyskusję Jacek Kubrak, przedsiębiorca technologiczny. - Tymczasem spotkałem się z chałturzeniem naukowców, którzy są wykorzystywani jako zewnętrzne działy R&D (od ang. research and development – przyp. red.) dla przedsiębiorstw. Czyli jakiś chłopek roztropek ma firemkę i zamiast inwestować w R&D u siebie, mówi, zrób mi pan coś, żeby działało. I zamiast budować kanwę technologii, naukowiec chałturzy.

Przedsiębiorca wyrażał swoje przekonanie, że omnibusy, potrafiący tworzyć naukowy zaczyn oraz technologie i produkt, to geniusze, których jest niewielki procent wśród naukowców i których powinno się nosić na rękach. Generalnie natomiast nie da się pogodzić metod i osobowości specyficznych dla nauki i biznesu. - Naukowcy poruszają się w przestrzeni metody naukowej. To, co robią musi być powtarzalne w warunkach laboratoryjnych. A biznes jest niepowtarzalny. Naukowiec chce znanego i przewidywalnego. W biznesie tak nie ma. W fazie budowania startupu kompetencje naukowca są różne od kompetencji biznesmena – argumentował Jacek Kubrak. Jego zdaniem kolejnym problemem jest ego naukowców. - Im wyżej są w piramidce na uczelni, tym bardziej końca tego ego nie widzą. A jak chce się zarządzać firmą, nie można mieć takiego ego. Bo w firmie ludzie lubią swobodę. Kreatywność. Jak profesor zwyczajny może słuchać ludzi?

- Z mojego doświadczenia potrzebna jest bardzo silna separacja między części naukową a biznesową w firmie – uzupełniał. – Najlepiej jest zakupić od uczelni licencję, która jest potem rozwijana w dziale R&D firmy w oparciu o informacje rynkowe. Google np. pracuje na licencji uczelni - licencja na ich wyszukiwarkę nie jest ich własnością.

Michał Charkiewicz, prezes białostockiej firmy ChM, specjalizującej się w produkcji supernowoczesnych implantów ortopedycznych, potwierdził, że taki model, gdy uczelnia buduje podwaliny naukowe a firma je u siebie rozwija, sprawdza się u niego. Był czas, że nie znajdowali na uczelni technologii, które mogli u siebie „przygarnąć”, ale to się zmienia. Na lepsze. Teraz wspólnie z uniwersytetem medycznym starają się rozwijać pewne projekty do momentu, gdy uczelnia będzie mogła je przekazać ChM.

Czytaj też: Politechnika Białostocka. Naukowcy dostaną 9 mln zł. Na rewolucyjny projekt morski AVAL

Białystok nie Cambridge
– potrzebuje czasu

W dyskusję włączył się też Tomasz Stypułkowski, prezes Instytutu Innowacji i Technologii PB, czyli miejsca, które z definicji ma łączyć świat nauki i biznesu. I stwierdził jasno, że generalnie, z punktu widzenia uczelni państwowej, przedsiębiorczy naukowiec nic jej obecnie nie daje. - Dopóki mamy system finansowania oparty na punktach, aspekt przedsiębiorczości w tej ocenie stanowi ułamek albo zero – mówił. – Ale gdy zaczniemy ten system zmieniać, przejdziemy na model amerykański, finansowania uczelni środkami pozyskanymi z przemysłu, to przedsiębiorczy naukowcy będą pożądani.

Odwracając problem: czy z punktu widzenia biznesu potrzebny jest naukowiec przedsiębiorczy, prezes IIiT zdecydowanie uznał, że jest potrzebny.

- Bo ja takich „chałtur”, o jakich pan wspomniał - nawiązał do wypowiedzi Jacka Kubraka - robię ponad setkę rocznie i mam ponad 5 milionów zł przychodu z tego tytułu jako spółka celowa uczelni wyższej. Płacę i naukowcom, i uczelni za wykorzystanie aparatury badawczej, generuję zysk i przekazuję go uczelni, czyli właścicielowi spółki.

- Mamy garść sukcesów, w tym prace przedwdrożeniowe naukowców, które bez tego finansowania byłyby schowane do szuflady. Mamy już pięć spółek portfelowych, a w tym roku powstaną kolejne trzy.

Podczas panelu pojawiło się m.in. pytanie, jak to się więc dzieje, że kupujemy licencje za granicą a nie u nas? Że nie powstają w Polsce ciekawe rozwiązania technologie o znaczeniu globalnym.
- Problem oczywiście nie leży tylko po stronie nauki, która faktycznie nie umie jeszcze tworzyć rzeczy potrzebnych dla przemysłu. Jest też po stronie przemysłu, który nie jest jeszcze gotowy na taką współpracę – ocenił Tomasz Stypułkowski. – Przykładowo, jako spółka celowa zostaliśmy zaangażowani do stworzenia prototypu urządzenia. Innowacyjnego w skali świta. Zadowoleni przekazujemy to zamawiającemu, a on mówi: Ale przecież to jest brzydkie… Argumentuję: ale to jest prototyp, nie rozmawiamy o poziomie gotowości technologicznej umożliwiającej wyjście z nim na rynek. Biznesmen: Ale ja tego nie sprzedam. Brzydkie. Proszę zrobić ładne.

Prezes instytutu przyznał, że i naukowcom zdarza się wycofać z projektu komercyjnego dzień przed zakończeniem. Przyznał też, że wiele polskich patentów jest kiepskiej jakości, ale właśnie dlatego – tu dyskusja wróciła do znanego już wątku - że są one tworzone nie po to, aby je komercjalizować, tylko żeby dostać punkty, według których w obecnym systemie ocenia się uczelnie.

Ale to nieprawda, że nic się nie dzieje, oceniał Tomasz Stypułkowski, przypominając, że – pod wpływem wymogów unijnych, wiążących przepływ funduszy europejskich na uczelnie z koniecznością ich współpracy z biznesem - jesteśmy w tym procesie od zaledwie czterech lat. – A mamy oczekiwania Oksfordu, który działa tak o 50 lat dłużej! Spokojnie. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze – kwitował prezes IIiT. A dyskutanci śmieli się, że: - Jeszcze cztery lata temu nie byłoby nawet takiego panelu!

-------------------------------------------------------------------------------------------
„innoSHARE’2018 on the road”
spotkanie odbyło się 15 marca 2018 r. w Uniwersyteckim Centrum Kultury na kampusie Uniwersytetu w Białymstoku. Wydarzenie wspólnie z Fundacją Polska Innowacyjna zorganizowała Fundacja Technotalenty. innoSHARE to ogólnopolski kongres mający na celu integrację środowisk, które przyczyniają się do rozwoju i komercjalizacji polskich technologii powstających na uczelniach i w firmach. innoSHARE integruje też polskich naukowców i wybitnych polskich przedsiębiorców działających za granicą, którzy chcą promować i wspierać polskie technologie na świecie. „innoSHARE’2018 on the road” to seria wydarzeń towarzyszących ogólnopolskiego kongresu, które odbywają się w wybranych miastach, w tym w Białymstoku.
W spotkaniu uczestniczyli m.in. Maciej Żywno, Wicemarszałek Województwa Podlaskiego, prof. dr hab. Robert Ciborowski, rektor Uniwersytetu w Białymstoku oraz wielu przedstawicieli świata nauki i biznesu.
Podczas innoSHARE’18 zostały poruszone różne tematy w formie paneli dyskusyjnych, wywiadów oraz krótkich prezentacji:
- Jakie są bariery systemowe, które utrudniają środowisku akademickiemu współpracę z biznesem?
- Jak skutecznie tworzyć startupy i spin-offy z nauki oraz badań?
- Jak naukowiec i inwestor mogą wspólnie skomercjalizować oraz internacjonalizować projekty badawczo-rozwojowe?
- Jak globalnie i nie wydając pieniędzy można promować swoje badania, startup i technologie?
Podczas pierwszego panelu ekspertów została podkreślona potrzeba wprowadzenia na uczelniach nowego, dodatkowego modelu kariery dla naukowców, którzy chcą realizować projekty badawczo-rozwojowe z przemysłem. W tej chwili takiej ścieżki rozwoju pracownika uczelni nie ma. Jest ścieżka dydaktyczna lub naukowa, ale ta druga jako wskaźnik sukcesu bierze pod uwagę punkty za publikacje i to czy naukowiec zdobywa w założonym czasie stopnie i tytuły naukowe.
Drugi panel ekspertów skupiał się głównie na tematach dotyczących pozyskiwania środków na realizację projektów B+R. Uczestnikami tego panelu byli przedstawiciele funduszy inwestycyjnych, Urzędu Marszałkowskiego oraz NCBiR.
Został zaprezentowany przykład skutecznej współpracy nauki z biznesem w postaci projektu AVAL (ang. Autonomous Vessel witch an Air Look), który jest realizowany w konsorcjum naukowo-przemysłowym przez Polietchniką Białostocką i trzy firmy (www.aval-project.pl).
W czasie spotkania miała również miejsce prezentacja studenckiego projektu ANIMA, który konsekwentnie rozwija produkt z obszaru urządzań orz informatyki (https://www.facebook.com/AnimaBesos/).
Dodatkowo uczestnicy spotkania mogli poznać zasady działania platformy interne.st, która pomaga niekomercyjnie promować badania, projekty, startupy oraz kontaktować twórców z firmami, które potrzebują wyników badań.
Przed całym spotkaniem na Wydziale Fizyki Uniwersytetu w Białymstoku zostały zorganizowane warsztaty prowadzone przez AskWhy.pl. pt. "Czy warto myśleć, jak projektant? Rzecz o kreatywności i Design Thinking", na którym uczestnicy dowiedzieli się:
- jak codziennie dbać o swoją kreatywność,
- na czym polega proces Design Thinking, kiedy go stosować i kiedy go nie stosować,
- jak skutecznie wykorzystywać empatię i burzę mózgów do generowania kreatywnych pomysłów,
- jak kreatywne pomysły przekształcać w skuteczne rozwiązania.
Partnerami wydarzenia byli m.in.: Województwo Podlaskie, Uniwersytet w Białymstoku, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, Politechnika Białostocka, Regionalny Punkt Kontaktowy Programów Badawczych UE, Instytut Innowacji i Technologii Politechniki Białostockiej oraz AskWhy.pl.