NASZE
    GALERIE

    Podróże wokół Białegostoku

    Rozwiń
    Polska A i Polska B - granice. Podział się utrwala.

    Polska A i Polska B - granice. Podział się utrwala.

    Kazimierz Niewiadomski

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Województwa objęte programem Rozwój Polski Wschodniej. Ta nazwa często zastępuje Polskę B.

    Województwa objęte programem Rozwój Polski Wschodniej. Ta nazwa często zastępuje Polskę B. ©fot. Portal Funduszy Strukturalnych

    W dającej się przewidzieć przyszłości trudno będzie, jeśli w ogóle to będzie możliwe, nadrobić zaległości rozwojowe województw Regionu Wschodniego i osiągnięcie poziomu rozwoju Polski A. Z całą pewnością nie załatwi tego samoistnie niewidzialna ręka rynku.
    Województwa objęte programem Rozwój Polski Wschodniej. Ta nazwa często zastępuje Polskę B.

    Województwa objęte programem Rozwój Polski Wschodniej. Ta nazwa często zastępuje Polskę B. ©fot. Portal Funduszy Strukturalnych

    Przy okazji wyborów, czy to prezydenckich, parlamentarnych, czy samorządowych, od lat jak bumerang powraca dyskusja nad dychotomicznym podziałem naszego kraju na Polskę A i B. Nie można bowiem zaprzeczyć powtarzalności odpowiednich map wyborczych w kolejnych wyborach. Kształtowana od lat, a jak sądzą niektórzy: nawet od stuleci, rzeczywistość gospodarcza, kulturowa, a także mentalność odcisnęła swoje piętno w różnym postrzeganiu wschodniej i zachodniej części naszego kraju, za którym kryje się zróżnicowany poziom rozwoju ekonomicznego i społecznego. Znajduje to wyraz w kilku hipotezach, które można zaleźć w literaturze przedmiotu, a mianowicie:

    - Hipoteza Wisły i Wisłoki, głosząca, że na wschód od tych rzek występuje wyraźnie niższy poziom rozwoju.
    - Hipoteza trójkąta, który tworzy południowa granica kraju, wierzchołek: Trójmiasto, a poza tym obszarem znajdują się m.in. Białystok, Lublin i Szczecin z przyległymi do nich terenami.
    - Hipoteza skrajnego pasa wschodniego, obejmującego obszar ciągnący się wzdłuż granicy północnej i wschodniej Polski od Elbląga do Krosna.
    - Hipoteza skrajnych pasów wschodniego i zachodniego, jako obszarów nadgranicznych i znacznie biedniejszych, z wyłączeniem Szczecina i okolic (ta koncepcja straciła na znaczeniu - szczególnie pas zachodni - po wejściu naszego kraju do UE).
    - Hipoteza dawnych zaborów, łącząca różny poziom rozwoju kraju z obszarami zajętymi do pierwszej wojny światowej przez ówczesne mocarstwa graniczące z Polską.

    Granica podziału, z grubsza biorąc, przebiega wzdłuż Wisły. Zachód od tej granicy jest bardziej nowoczesny, cywilizowany, otwarty na nowości i postęp, ze strukturą społeczną ludności bardziej zróżnicowaną. Jednym słowem, w kategoriach współczesnej polityki, Zachód jest liberalny. Wschód natomiast konserwatywny, ludność w większym stopniu zasiedziała, kultywująca tradycje rodzinne, religijne i patriotyczne. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Jest to przedmiotem eksploracji w szczególności psychologów i socjologów, których wnioski są istotnym kąskiem polityków o różnej proweniencji.

    Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że wyżej przedstawiony podział ulega stopniowemu procesowi erozji, czego wyrazem jest nie aż tak silna przewaga konkurentów ubiegających się o fotel prezydenta RP w ostatnich wyborach czy też istniejące wyrwy (powiaty, gminy, wsie) na mapie wyborczej z przewagą jednego lub drugiego kandydata oraz zdecydowana większość ludności miejskiej w ostatnich wyborach, zwłaszcza w większych aglomeracjach, opowiadająca się za nowoczesnością i postępem, który bliższy jest - jak by nie patrzeć - opcji liberalnej.

    Terytorium dotychczasowej Polski B jest również coraz bardziej okrajane. Po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej dla celów statystycznych wprowadzono w stosunku do już obowiązującego podziału na pięć poziomów (kraj, województwa, podregiony, powiaty i gminy) również podział regionalny - sześć regionów. Cztery województwa, tj.: lubelskie, podkarpackie, podlaskie i świętokrzyskie, w tej strukturze tworzą jeden region - wschodni, który jest obecnie odzwierciedleniem dawnej Polski B, ze wszystkimi jego cechami, w tym również tymi o zabarwieniu negatywnym.

    W myśl nauki o kształtowaniu świadomości przez byt, istniejąca nadbudowa, w szczególności w sferze tradycji i kultury, będzie ewoluować ku nowocześniejszym wzorcom charakterystycznym dla krajów rozwiniętych gospodarczo, do których Polska i jej mieszkańcy chcą się zaliczać. Czy w związku z tym można oczekiwać w dającej się przewidzieć przyszłości, że zaniknie lub przynajmniej radykalniej się zmniejszy wpływ postaw konserwatywnych w Polsce Wschodniej? Żeby odpowiedzieć choćby w przybliżeniu na tę kwestię, sięgnijmy do oceny sytuacji ekonomicznej i gospodarczej przez pryzmat ważniejszych wskaźników charakteryzujących rozwój tych dwóch części Polski.

    W powszechnym użyciu do tego typu porównań stosuje się syntetyczny wskaźnik, jakim jest produkt krajowy brutto (PKB) per capita. Odpowiednie dane statystyczne za 2008 r. pokazują, że cztery województwa Regionu Wschodniego osiągnęły średnio w tym czasie 21775 zł, co stanowi 72 proc. poziomu osiągniętego w pozostałych 12 województwach (5 regionach). W latach 1999-2008 Region Wschodni rozwijał się wolniej, ponieważ na początku tego okresu (1999 r.) luka dzieląca te dwie części kraju pod tym względem była mniejsza (o 11 p. p.). Lub też inaczej, podczas gdy PKB w przeliczeniu na mieszkańca w skrajnych latach badanego okresu w Regionie Wschodnim wzrósł o 136,5 proc., to w pozostałych województwach o 173,5 proc. Zaistniała sytuacja świadczy nie o odrabianiu zaległości (konwergencji), lecz rozwarstwieniu (dywergencji).

    Mniejsze różnice zarysowały się, jeśli idzie o poziom przeciętnego wynagrodzenia. Region Wschodni z 2563 zł w 2008 r. ustępował pozostałej części kraju tylko o 8 p.p., a w skrajnych latach analizowanego dziewięcioletniego okresu odnotowano niemalże identyczną dynamikę wzrostu.

    Struktura pracujących w Regionie Wschodnim oparta jest w dalszym ciągu na tradycyjnych gałęziach gospodarki. W rolnictwie pracuje 37,1 proc. ogólnej liczby osób pracujących (łącznie z rolnictwem indywidualnym), podczas gdy w pozostałych regionach udział ten jest ponad dwukrotnie mniejszy. W tej części kraju w porównaniu z Regionem Wschodnim większy jest o 40 proc. udział osób pracujących w przemyśle i budownictwie oraz o 30 proc. większy w usługach.

    Część wschodnia jest bardziej wiejska, niecałą połowę (48,1 proc) stanowi udział ludności mieszkającej w miastach, w pozostałej części kraju jest on zdecydowanie większy (63,0 proc).

    W Regionie Wschodnim mniejszy jest przyrost naturalny, a ludność częściej emigruje, skutkiem czego jest m.in. mniejsze o jedną trzecią zagęszczenie ludności na jednostkę powierzchni. Mieszkańcy pozostałej części kraju są bardziej przedsiębiorczy i wykazują się większą aktywnością gospodarczą. Na 1000 ludności przypada tu 103,8 podmiotów gospodarki narodowej (w Regionie Wschodnim - 74,0).
    W Regionie Wschodnim niższy jest poziom również rolnictwa. Wartość globalnej produkcji rolniczej w 2008 r. w przeliczeniu na 1 ha użytków rolnych wyniosła tu 4476 zł i była o 16 proc. mniejsza w porównaniu z pozostałymi regionami. W latach 1999-2008 te dwie części kraju pod względem analizowanej kategorii produkcji rozwijały się jednak w tym samym tempie. Oznacza to, że nie znikły jednak bezwzględne różnice, co wskazuje, że i w sektorze rolnictwa trudno mówić o konwergencji.
    Pewną, aczkolwiek dość nieznaczną przewagę Region Wschodni ma w zakresie udziału upraw ekologicznych (0,2 p. p.), przy czym udział tych upraw w skali naszego kraju jest cały czas niewielki (2,0 proc. w powierzchni użytków rolnych). Przewaga rzędu 5,3 p. p. występuje też w zakresie udziału tzw. powierzchni o szczególnych walorach przyrodniczych, co w połączeniu z mniejszym zanieczyszczeniem środowiska naturalnego substancjami pyłowymi i gazowymi może stanowić pewne atuty do rozwoju turystyki. Walory te są chyba jednak zdecydowanie przewartościowane, a nawet przez niektóre środowiska wręcz gloryfikowane, ponieważ nie znajduje to odbicia w ruchu turystycznym czy też radykalniejszym rozwoju agroturystyki.
    Ruch turystyczny w Regionie Wschodnim mierzony udzielonymi noclegami na 1000 ludności jest dokładnie o połowę mniejszy w porównaniu z pozostałą częścią kraju. W 2008 r. liczba udzielonych noclegów wyniosła 786 na 1000 ludności (w pozostałej części kraju - 1581). Prawie o połowę mniej w tej relacji jest również miejsc noclegowych. Aktywność gospodarstw rolnych w zakresie rozwoju gospodarstw agroturystycznych w Regionie Wschodnim jest mniejsza. Pod koniec 2009 r. na 1 km kwadratowy powierzchni ogólnej przypadało 22,1 gospodarstw agroturystycznych, w pozostałych regionach ich zagęszczenie było większe (27,3). Rozwój agroturystyki jest w większym stopniu powiązany z walorami naturalnymi, a więc morzem, górami, jeziorami, rzekami i lasami, czyli miejscami docelowych podróży turystyki konwencjonalnej, niż z rolnictwem i wypoczynkiem w funkcjonujących gospodarstwach rolnych, który ex definitione jest podstawą tego rodzaju turystyki.

    Z powyższej treści wynika, że w dającej się przewidzieć przyszłości trudno będzie, jeśli w ogóle to będzie możliwe, nadrobić zaległości rozwojowe województw Regionu Wschodniego i osiągnięcie poziomu rozwoju Polski A. Z całą pewnością nie załatwi tego samoistnie niewidzialna ręka rynku. W sposób radykalny nie zmieni się też sytuacja w wyniku wykorzystania środków pomocy z programu Rozwój Polski Wschodniej adresowanego do województw tylko tego regionu. Środki pomocowe Unii Europejskiej przewidziane w bieżącej perspektywie budżetowej w niewielkim stopniu uwzględniają istniejące dysproporcje regionalne pomiędzy województwami, w związku z tym nie będą one miały również istotniejszego wpływu na zmniejszenie luki rozwojowej i istotniejsze zmiany w sferze strukturalnej na tle pozostałych regionów.

    Bez ulokowania na tych obszarach nowoczesnych gałęzi wytwórczości opartych na wysokiej technologii nie może być mowy o doganianiu pociągu, który ucieka przed Regionem Wschodnim. Przy braku nowoczesnych i konkurencyjnych produktów w Regionie Wschodnim mały będzie pożytek również z rozwoju infrastruktury komunikacyjnej, zwłaszcza typu ponadregionalnego, ponieważ jak to już dosyć dawno zauważył Launhardt (1963), "najlepszą ochroną dla zapóźnionego regionu jest słaba droga". Przyniesie ona większe korzyści innym regionom i zagranicy, ponieważ towary nowoczesne będą szybciej i taniej docierać do Regionu Wschodniego. Oby ten scenariusz nam się nie sprawdził.

    Autor jest pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Białymstoku


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj także

      Komentarze (14)

      Wszystkie komentarze (14) forum.poranny.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama