UWAGA!
    WYPADEK

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Rozwiń
    UWAGA!
    Zwiń

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Do śmiertelnych wypadków w Białymstoku dochodzi rzadko. Przypominamy te najtragiczniejsze

    Rafał Rudnicki: Rynek Kościuszki - centrum piwoszy...

    Rafał Rudnicki: Rynek Kościuszki - centrum piwoszy zagryzających napój z pianą pizzą

    Fot. Archiwum

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Zaproponowałem właśnie miastu zorganizowanie w sezonie letnim happeningów, w których profesjonalni mimowie będą ucharakteryzowani na postaci z epoki

    Zaproponowałem właśnie miastu zorganizowanie w sezonie letnim happeningów, w których profesjonalni mimowie będą ucharakteryzowani na postaci z epoki przełomu wieków, ukazujące przekrój społeczny, który wtedy był w Białymstoku - mówi Andrzej Onchimowicz, artysta plastyk. ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz/Archiwum

    Ten nasz plac ogromnie podniósł rangę śródmieścia. On naprawdę robi wrażenie na przyjezdnych, co niejednokrotnie miałem okazję obserwować - mówi Andrzej Onchimowicz, artysta plastyk.
    Zaproponowałem właśnie miastu zorganizowanie w sezonie letnim happeningów, w których profesjonalni mimowie będą ucharakteryzowani na postaci z epoki

    Zaproponowałem właśnie miastu zorganizowanie w sezonie letnim happeningów, w których profesjonalni mimowie będą ucharakteryzowani na postaci z epoki przełomu wieków, ukazujące przekrój społeczny, który wtedy był w Białymstoku - mówi Andrzej Onchimowicz, artysta plastyk. ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz/Archiwum

    To urzędnicy powinni inicjować działania

    Rafał Rudnicki
    szef klubu miejskich radnych PiS Fot. Archiwum

    Rafał Rudnicki
    szef klubu miejskich radnych PiS
    (fot. Fot. Archiwum)

    Zamknięcie na czas remontu białostockich Delikatesów ma w sobie coś symbolicznego. Oto z przestrzeni śródmiejskiej znika - przynajmniej na jakiś czas - kolejny lokal handlowy.

    Wystarczy przejść się ul. Lipową, Suraską czy Rynkiem Kościuszki, by zauważyć, że w ścisłym centrum Białegostoku takich pustych miejsc, wyrw w substancji miejskiej, jest bardzo wiele. Chociażby dawny Dom Towarowy Nowy, dawny Orbis czy pusty lokal po sklepie przy Rynku Kościuszki 22, straszący swoim wyglądem opustoszały budynek przy ul. Sienkiewicza 3, puste sklepy przy ul. Lipowej vis a vis cerkwi pw. św. Mikołaja, lokal przy ul. Suraskiej 2.

    Handlowo-gastronomiczne centrum miasta jest dziś praktycznie martwe - ożywiają je jedynie nieliczne ogródki piwne i pizzerie (choć warto przy okazji zapytać, czy Rynek Kościuszki ma być centrum piwoszy zagryzających napój z pianą pizzą? A gdzie jest oferta dla rodzin z dziećmi czy turystów?).

    Dzieje się tak, choć od wielu, wielu miesięcy prezydent miasta i jego zastępcy zapowiadają, że już za chwilę, już za momencik otworzy się pierwsza restauracja czy salonik prasowy. Miesiące mijają, a puste wyrwy w śródmiejskiej przestrzeni straszą tak, jak straszyły.

    Białystok ma dziś więc Rynek Kościuszki z prawdziwego zdarzenia, uporządkowane i reprezentacyjne centrum miasta, z którego możemy być dumni jako białostoczanie. Oczywiście można zastanawiać się nad tym, czy jest na nim za mało zieleni, czy nie należałoby go wzbogacić o dodatkowe ławki, stoły do gry w szachy bądź rzeźby.

    Ale ta przestrzeń, jest przestrzenią praktycznie całkowicie martwą. Co z tego, że mamy piękny bruk, latarnie i ławeczki, skoro wokół nich nie toczy się życie miasta. Wielokrotnie zwracałem na to uwagę władzom Białegostoku - niestety, bez rezultatu. Jeśli więc nie ma wokół rynku handlu czy gastronomii (i pewnie nadal długo jeszcze nie będzie), to postarajmy się chociaż ożywić wiosną, latem i jesienią sam Rynek.

    W moim przekonaniu, przynajmniej w początkowym okresie, "życiem" na Rynku Kościuszki trzeba niejako zarządzać, a pewne działania wręcz inicjować. Nie wystarczy tu kreatywność samych białostoczan, bo tej może zabraknąć po kilku nawet superudanych inicjatywach. Oczywiście mogę się mylić, ale takie inspirowanie życia na rynku, choć bynajmniej nie regulowanie ilości i form imprez, jest moim zdaniem niezbędne i może mu tylko wyjść na dobre.

    Mogą się tym zająć np. dziesiątki urzędników z Białostockiego Ośrodka Kultury, którzy bez żadnych dodatkowych kosztów mogliby pokazać, że potrafią zarządzać tą wielką przestrzenią, że potrafią wymyślić coś dla białostoczan, którzy nie chcą tylko spacerować po odnowionym Rynku Kościuszki i pić piwo, zagryzając je pizzą.

    Oddajmy rynek w ręce ludzi

    Andrzej Onchimowicz,
    artysta plastyk Fot. Archiwum

    Andrzej Onchimowicz,
    artysta plastyk
    (fot. Fot. Archiwum)

    Przestrzeń placu jest zrobiona świetnie. Tym niemniej, zwłaszcza jesienią czy zimą, odczuwa się tutaj pustkę. Nasz rynek tak naprawdę żyje w lecie.

    Wielokrotnie siedziałem na tarasie Astorii i to naprawdę budujący widok, gdy ludzie chodzą po Rynku Kościuszki, oglądają kamienne kręgi, przysiadają wokół fontanny. Wtedy to sprawia naprawdę sympatyczne i wielkomiejskie wrażenie. Natomiast w okresie, gdy na rynku zanika życie publiczne, wiele on traci ze swej atrakcyjności.

    Dlatego trzeba tę przestrzeń wypełnić różnymi działaniami. Same koncerty nie wystarczą, bo sceny, które wtedy są ustawiane, są brzydkie i stwarzają wrażenie bałaganu.

    Wydaje mi się, że pomogłoby oddanie bardziej tej przestrzeni inicjatywom ludzi. Jak w jednym miejscu stoi akordeonista, to dlaczego nie ma stać skrzypek w innym rogu placu?

    Oczywiście, to powinno być stymulowane i kierowane w jakiś sposób. Bo sami ludzie się jednak nie zorganizują. Zaproponowałem właśnie miastu zorganizowanie w sezonie letnim happeningów, w których profesjonalni mimowie będą ucharakteryzowani na postaci z epoki przełomu wieków, ukazujące przekrój społeczny, który wtedy był w Białymstoku.

    To przypomni wszystkim historię naszego miasta, ożywi rynek, będzie jakąś atrakcją.

    Przyglądałem się różnym placom w innych miastach. I muszę powiedzieć, że na mnie w tej chwili porażające wręcz wrażenie robi Krakowskie Przedmieście w Warszawie. Co prawda daleko nam jeszcze do tego, ale róbmy coś we własnej skali i na miarę naszych możliwości.

    Ten nasz plac ogromnie podniósł rangę śródmieścia. On naprawdę robi wrażenie na przyjezdnych, co niejednokrotnie miałem okazję obserwować.

    W animowaniu placu widziałbym rolę mediów. To one powinny przypominać władzy od czasu do czasu, że serce miasta powinno tętnić życiem. Być może warto pomyśleć, by urzędnicy od promocji i kultury inicjowali jakieś działania, które będą ożywiać to miejsce. I to nie tylko sporadycznie. Kameralne, niszowe koncerty, występy przedstawicieli subkultur, jakieś offowe wydarzenia - dla każdego może tu być miejsce.

    Pamiętajmy, że bogactwem Białegostoku zawsze była wielość kultur. To u nas zostało i warto dawać temu wyraz także współcześnie.

    Mam nadzieję, że z czasem wyrobią się na naszym rynku jakieś tradycje, które staną się jego znakiem firmowym. Zwiastunami tego mogą być choćby kiermasze bożonarodzeniowe i wielkanocne. Takie pomysły warto kontynuować i wzbogacać o nowe elementy. Pole manewru jest bardzo duże. I tylko od pomysłowości ludzi zależy, co tu się będzie działo.

    Czytaj także

      Komentarze (37)

      Wszystkie komentarze (37) forum.poranny.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama