Żołnierze Powstania Warszawskiego w labiryncie podziemnego miasta

W 1. odcinku "Tajemnic Państwa Podziemnego" rekonstruujemy koszmarny świat warszawskich kanałów oraz badamy techniki, których używali powstańcy, by przetrwać pod ziemią. Obejrzyj go lub przejdź do pełnego wydania Powstania Warszawskiego.

Obejrzyj wszystkie odcinki
Zwiń
Obejrzyj wideo
Monitoring w Białymstoku. Gdzie są kamery i co widzą.

Monitoring w Białymstoku. Gdzie są kamery i co widzą.

Fot. Wojciech Wojtkielewicz

Kurier Poranny

Aktualizacja:

Kurier Poranny

Michał Antoniuk obserwuje na monitorach Białystok

Michał Antoniuk obserwuje na monitorach Białystok ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz

Kamery są wszędzie, w sklepach, szkołach, na stacjach benzynowych i w telefonach. Najwięcej jest ich na ulicach. System monitoringu ciągle się rozwija. Jego pracownicy codziennie obserwują mieszkańców. Widzą i pijane nastolatki, i pary uprawiające seks w parku, ale też uwieczniają na gorącym uczynku przestępców, wandali i chuliganów.
Michał Antoniuk obserwuje na monitorach Białystok

Michał Antoniuk obserwuje na monitorach Białystok ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz

To był piątek jak każdy inny. O godzinie 22. Białystok, mimo mrozu tętni życiem. Miejska kamera obserwuje, jak z klubu Kontakt wychodzą trzy nastolatki. Chociaż to styczeń, ubrane są w krótkie spódniczki i szpilki. Ciągle się przewracają.

- Bardzo śliska ta droga - uśmiecha się jeden z pracowników monitoringu.Widać, że dziewczyny są mocno pijane. Trudno im dojść nawet do taksówki. Co chwila padają i z trudem się podnoszą.

Miejska kamera widzi wszystko. Kilkadziesiąt obiektywów przez 24 godziny na dobę obserwuje mieszkańców Białegostoku. Kolejnych kilkaset, a nawet kilka tysięcy kamer jest w sklepach, bankach, na stacjach benzynowych czy w szkołach.

Ale to ciągle nie wszystko. Dziś prawie każdy telefon komórkowy jest wyposażony w mobilną kamerę. Nieustanie ktoś nas podgląda, nagrywa i obserwuje.

- Już chyba wszyscy przyzwyczailiśmy się do życia, jak w Big Brother - mówi Anna Zalewska, mieszkanka Białegostoku. - Ale to cena bezpieczeństwa. Kamery mają nas chronić. Za to oddajemy im część swojej prywatności.

Rzeczywiście. Miejski monitoring jest największym sprzymierzeńcem policji i straży miejskiej.

Miejski Big Brother

Tak było też w grudniu zeszłego roku. Uwagę pracowników monitoringu miejskiego zwrócił mężczyzna, który początkowo bez celu kręcił się po Rynku Kościuszki.

- W pewnym momencie zauważyłem błysk na monitorze. Mężczyzna wyciągnął nóż - opowiada Michał Antoniuk, który od trzech miesięcy pracuje w monitoringu.

To przykuło uwagę operatorów kamer. Kiedy chwilę później mężczyzna wsiadał do taksówki, na miejsce jechała już policja. Dzięki monitoringowi śledzącemu taksówkę, mundurowi dokładnie wiedzieli, który pojazd trzeba zatrzymać.

- Być może zapobiegli tragedii. Nie wiadomo, jakie ten człowiek miał zamiary - komentuje obsługujący kamery.

Miejskim monitoringiem zajmuje się straż miejska, chociaż cała aparatura mieści się w komendzie miejskiej policji. W dużym pomieszczeniu, obok siebie pracują policyjni dyżurni, którzy odbierają zgłoszenia telefoniczne i przedstawiciele straży miejskiej, którzy na monitorach podglądają miasto. Szafę wyposażoną w szesnaście ekranów jednocześnie obserwuje dwóch ludzi. Kamer jest dużo więcej, więc to, co widzą, jest też ciągle zapisywane w pamięci komputera. Dzięki temu nawet to, co przeoczą strażnicy, można później odtworzyć z nagrania.

- Na pamięć wiemy, jak są rozmieszczone kamery - mówi pan Michał.

Najwięcej jest ich naturalnie w centrum Białegostoku. Ulice Białówny, Lipowa, Rynek Kościuszki, Malmeda są nieustannie pod obstrzałem obiektywów.

- To tak zwany trójkąt bermudzki. Tu jest skupionych najwięcej dyskotek w mieście, i w związku z tym najwięcej się dzieje - dodaje inny pracownik monitoringu.

Co widzi kamera?

Szczególną uwagę kamery zwracają na pomniki, rzeźby i ozdoby w mieście. Od kilku tygodni pilnują, na przykład nowej instalacji Kinooko. To tablica mająca upamiętniać twórczość Dżigi Wiertowa, jednego z najwybitniejszych reżyserów w dziejach kina. Rzeźba stanęła na skrzyżowaniu ulic Legionowej i Skłodowskiej, i już podczas odsłonięcia pojawiła się grupa kobiet protestujących. Kamera obserwuje, czy nikt nie próbuje jej zniszczyć.

- Wandale często próbują ukraść świąteczne dekoracje, zabierają bombki z choinki, czy wchodzą do fontanny. Dzięki kamerom możemy szybko zareagować - wylicza Jacek Pietraszewski, rzecznik straży miejskiej.

Nie zawsze się udaje. Tak jak w sierpniu 2009 roku, gdy ktoś obrzucił farbą mural przy ulicy Zamenhofa. Nie zarejestrowała tego kamera, bo była w tym momencie odwrócona w inną stronę. Na nagraniu z monitoringu tylko przez sekundę widać uciekającą postać. Wandala nie da się rozpoznać. Do dziś go nie złapano.

- Sprawca był przygotowany - tłumaczy Pietraszewski. - Mężczyzna ubrał się na czarno, chował się za samochodami, momentami nawet szedł tyłem. Wiedział, że tam jest kamera.

Inaczej było w kwietniu ubiegłego roku. Przed kościołem św. Rocha miała wtedy przejść manifestacja grupy anarchistów. Miał to być protest przeciwko obrażaniu i biciu obcokrajowców w Białymstoku. Kiedy naprzeciw nich wyszli skini, doszło do bójki. Musiała interweniować policja. Tego dnia ponad 130 osób trafiło do białostockich komisariatów.

To właśnie monitoring pomógł ustalić przebieg zdarzenia. Wynika z niego jasno, że to anarchiści wszczęli bójkę.

Na tej podstawie wskazano też osoby, które później usłyszały prokuratorskie zarzuty. W sierpniu przeciwko siedmiu mężczyznom trafił do sądu akt oskarżenia. Grozi im do trzech lat więzienia.

- Kamery pozwalają nam odtworzyć dokładny przebieg zdarzenia i dostrzec szczegóły, których już chwilę potem może nie być widać na miejscu - tłumaczy podinsp. Andrzej Baranowski, rzecznik prasowy podlaskiej policji.
Dowody nagrane na taśmie

Kamery sprawdzają się też przy ustalaniu sprawców wypadków drogowych. Na ekranie monitora dokładnie widać, w jakiej kolejności samochody wjechały na skrzyżowanie i jakie paliło się wtedy światło.

Coraz częściej po zapis z miejskiego monitoringu zgłaszają się osoby prywatne. Wiedzą, że wiele skrzyżowań w mieście jest obserwowanych i że nagranie może potwierdzić ich rację, w przypadku wypadku czy kolizji. Może być też dowodem w sądzie lub dla ubezpieczyciela.

- Jednak zapis z monitoringu możemy udostępnić tylko na wniosek sądu - mówi Pietraszewski.

Będzie więcej

Tylko w tym roku miasto wyda na nowe kamery ponad 400 tysięcy złotych.

- W Białymstoku funkcjonuje już 91 aparatów monitoringu wizyjnego. Do końca czerwca 2011 roku system zostanie rozbudowany o kolejnych 12 - mówi Karol Świetlicki z biura prasowego magistratu.
Nowe aparaty zostaną zainstalowane m.in. nad Skate Parkiem przy ul. Poleskiej, z obu stron tunelu im. Augusta Fieldorfa Nila, przy placu zabaw na ulicy Zachodniej na ulicy św. Mikołaja.


Czytaj e-wydanie »

Komentarze (20)

Wszystkie komentarze (20) forum.poranny.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Poranny.pl poleca

Wideo