NASZE
    QUIZY

    Sprawdź swoją wiedzę

    Rozwiń
    NASZE
    Zwiń

    Sprawdź swoją wiedzę

    Jeśli zastanawiałeś się nad zmianą zawodu, ale nie miałeś odwagi podejść do egzaminu, rozwiąż nasz test. Sprawdź swoje predsyspozycje

    Piotr Tałałaj poluje obiektywem aparatu (zdjęcia)

    Piotr Tałałaj poluje obiektywem aparatu (zdjęcia)

    Julita Januszkiewicz

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Piotr Tałałaj - jego pasją jest fotografia

    Piotr Tałałaj - jego pasją jest fotografia

    Przygotowuje kryjówki, przemierza grząskie bagna, albo wkopuje się w ziemię. Wszystko po to, by zrobić dobre zdjęcie. Piotr Tałałaj z Suraża od lat ukazuje piękno przyrody.
    Piotr Tałałaj - jego pasją jest fotografia

    Piotr Tałałaj - jego pasją jest fotografia

    [galeria_glowna]
    Zamysł był taki: sfotografować małe liski wychodzące z nory. Przez kilka dni o tej samej porze czatowałem przed ich kryjówką. Schowany pod siatką maskującą i gałązkami, spędzałem kilka godzin, wyczekując na odpowiednie ujęcie. W końcu udało mi się je upolować obiektywem aparatu - opowiada Piotr Tałałaj, fotograf z Suraża.

    Biolog z wykształcenia. W Biebrzańskim Parku Narodowym pracuje od sześciu lat. Organizuje wycieczki, konkursy i wystawy. Przygotowuje nowe ścieżki edukacyjne na terenie Parku. Jego pasją jest fotografia.

    Instynkt łowcy

    Przygodę z aparatem zaczął już w dzieciństwie. Był wtedy uczniem szkoły podstawowej. Jednak doskonale pamięta pierwsze wykonane przez siebie zdjęcie. Czarno-białe, zrobione prymitywnym, ale niezawodnym aparatem Smiena. Kiedy już miał lepszy, jak na tamte czasy sprzęt, czyli Zenitha, udało mu się zrobić kilka zdjęć sarnom. Było to w grudniu 1990 roku. Przyczaił się na skraju lasu, a sarenki wyszły wprost przed obiektyw.

    Ale tak naprawdę instynkt przyrodniczego łowcy obudził się w Piotrze po wysłuchaniu myśliwskich opowieści znajomego. To właśnie wtedy złapał bakcyla. Czytał książki przyrodnicze, przeglądał albumy fotograficzne i łowieckie. A czasy ogólniaka to już w ogóle przesiedział w lasach i na bagnach.
    - Bo fotografowanie jest tylko narzędziem do ukazania naszego kontaktu z naturą - mówi Piotr - To przyroda jest największym artystą. Ja tylko skupiam się na odkrywaniu najpiękniejszych lub najciekawszych jej arcydzieł.

    Wiedza plus spryt

    Wychodzi w teren o różnych porach roku. Najlepiej robić zdjęcia wczesnym rankiem lub wieczorem. Cudowna gra świateł, kolorów i chmur na niebie. Uwiecznienie natury wymaga dużo cierpliwości. Przyroda nie spieszy się z pokazywaniem swojego uroku, żyje własnym rytmem. Zmusza, aby to człowiek ją odkrywał. Fotografowanie zwierząt, zwłaszcza w ruchu, to wyzwanie, które wymaga nie tylko wiedzy i doświadczenia, ale i sprytu. Tym bardziej, że Piotr do fotografowania używa solidnego, ważącego siedem kilogramów sprzętu.

    - Trudno na przykład jest sfotografować wydrę - opowiada. - To niezwykle czujne, zwinne i szybkie zwierzę. Kiedy robiłem jej zdjęcia, leżałem na śniegu przykryty prześcieradłem. Przypominało to zabawę w chowanego

    Trafiają się też nietypowe sytuacje. Jak przy fotografowaniu rodziny bobrów. Na przedwiośniu wysoka woda zalała im nory i żeremie. Zwierzęta znalazły się na lodowej krze, a potem zbudowały sobie tratwy.
    Żeby uchwycić dobry kadr, szczególnie fotografując ptaki, Piotr przygotowuje kryjówki na wysokich drzewach, przemierza grząskie bagna, albo wręcz wkopuje się w ziemię. Musi przechytrzyć zwierzynę. Ssaki mają bowiem dobry węch, zaś ptaki to wzrokowce.

    - Kiedyś na mrozie spędziłem kilka dni w ukryciu, wygrzebanym w stogu siana, czatując na drapieżne ptaki - opowiada. - Nieźle wtedy przemarzłem.

    Innym razem kryjówkę zbudował na sośnie w lesie. Przetrwała dłuższy czas, a na dachu w niej zadomowiły się puchacze i myszołowy. W tym roku zamieszkała rodzina kun.

    Własny rezerwat przyrody

    Często robi też wypady w dolinę górnej Narwi. Tam obserwuje przeloty ptaków wodno-błotnych.
    - Kiedyś wieczorem podziwiałem niebo. Nagle nade mną pojawiła się chmura w kształcie wieloryba. Przelatywały tysiące ptaków. Niesamowity widok - opowiada z zachwytem. Innym razem uchwyciłem przelot ptaków na tle suraskiego kościoła.

    Ostatnio coraz częściej fotografuje z okna swojego domu. W Surażu ma bowiem mały rezerwat przyrody. Postanowił z żoną, która również z wykształcenia jest biologiem, nie zmieniać przyrody. Nie koszą trawy, nie walczą ze szkodnikami ani z chwastami. Dlatego płazy i gady chętnie tutaj robią sobie kryjówki. Żyje spokojnie bociania rodzina.

    Piotr nie omieszka się pochwalić, że naliczyli z żoną osiemdziesiąt gatunków ptaków.
    - Dzięki temu, że mieszkam w sąsiedztwie Narwi, mogę prowadzić ekologiczny ogród. Rośliny wabią owady, a te ściągają ptaki.

    Imponująca kolekcja

    Żona też mu nieraz towarzyszy w tych bezkrwawych łowach. Z każdej takiej sesji Piotr przywozi kilkaset zdjęć. Selekcja jest trudna. Ostatnio w jego twórczości pojawił się nowy ciekawy temat, czyli tradycyjne, ale zanikające wątki życia naszej wsi. Orka pługiem konnym, ustawione w dziesiątki snopki zboża, czy też stara, drewniana architektura.

    - Przypadkiem wracając z terenu, tuż przy polnej drodze w Surażu, zauważyłem staruszka pędzącego krowy. Postanowiłem uchwycić tę chwilę. Zrobiłem to tak, by zachować spontaniczność i naturalność, żeby mężczyzna nie czuł się skrępowany - wspomina.

    Zdjęcie to przesłał w ubiegłym roku na konkurs “Złączeni losem". I zajął pierwsze miejsce.
    Na swoim koncie ma wiele wystaw w suraskim domu kultury, w Białymstoku, w Biebrzańskim Parku Narodowym. Jego fotografie można również znaleźć w albumach przyrodniczych.


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo