UWAGA!
    WYPADEK

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Rozwiń
    UWAGA!
    Zwiń

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Do śmiertelnych wypadków w Białymstoku dochodzi rzadko. Przypominamy te najtragiczniejsze

    Rynek Sienny i jego tajemnice. Zapadała się ziemia, ludzie...

    Rynek Sienny i jego tajemnice. Zapadała się ziemia, ludzie wpadali do grobów.

    Tomasz Mikulicz

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Teren dawnego cmentarza był dwa tygodnie temu zbadany georadarem. To nowoczesne urządzenie wysyła krótkie impulsy elektromagnetyczne. Jeżeli antena odbierze

    Teren dawnego cmentarza był dwa tygodnie temu zbadany georadarem. To nowoczesne urządzenie wysyła krótkie impulsy elektromagnetyczne. Jeżeli antena odbierze sygnał oznacza to, że w ziemi znajduje się jakiś obiekt. Mapa rozkładu tych obiektów ma być znana już wkrótce. ©fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Cmentarz istniał jeszcze przed wojną. Chodziłem tam z ojcem - mówi 80-letni Tadeusz Jokisz, emerytowany lekarz medycyny sądowej. Źródła historyczne mówią jednak, że nekropolia przestała istnieć dużo wcześniej, a przed wojną działał już tam Rynek Sienny.
    Teren dawnego cmentarza był dwa tygodnie temu zbadany georadarem. To nowoczesne urządzenie wysyła krótkie impulsy elektromagnetyczne. Jeżeli antena odbierze

    Teren dawnego cmentarza był dwa tygodnie temu zbadany georadarem. To nowoczesne urządzenie wysyła krótkie impulsy elektromagnetyczne. Jeżeli antena odbierze sygnał oznacza to, że w ziemi znajduje się jakiś obiekt. Mapa rozkładu tych obiektów ma być znana już wkrótce. ©fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Zaraz po wojnie widziałem tu ludzkie kości. Sprzedawca papierosów wpadł w pustą przestrzeń, która istniała kiedyś między poszczególnymi grobami. Obaj zobaczyliśmy fragment szkieletu pani ubranej w białą suknię – twierdzi Tadeusz Jokisz. Przestrzeń, o której mówi znajduje się tuż za nim (na zdjęciu zagłębienie po prawej stronie). fot. Wojciech Oksztol

    Zaraz po wojnie widziałem tu ludzkie kości. Sprzedawca papierosów wpadł w pustą przestrzeń, która istniała kiedyś między poszczególnymi grobami. Obaj zobaczyliśmy fragment szkieletu pani ubranej w białą suknię - twierdzi Tadeusz Jokisz. Przestrzeń, o której mówi znajduje się tuż za nim (na zdjęciu zagłębienie po prawej stronie).
    (fot. fot. Wojciech Oksztol)

    Pan Tadeusz może mieć sporo racji.
    Chociaż na przedwojennych mapach nie ma zaznaczonego cmentarza, to rzeczywiście w 1938 roku mogło tam jeszcze być sporo mogił - mówi Jolanta Szczygieł-Rogowska, dyrektorka Galerii im. Sleńdzińskich.

    Dodaje, że temat nie jest przez historyków gruntownie zbadany.

    - Wiadomo, że pod koniec XVIII lub na początku XIX wieku przy rozwidleniu dzisiejszej ulicy Suraskiej i Młynowej powstał niewielki, trójkątny cmentarz. Chowano tu zmarłych wyznania luterańskiego do czasu, kiedy - prawdopodobnie w 1885 roku - na Wygodzie stworzono nowy cmentarz ewangelicki. Wtedy zaczęto przenosić tam dawne groby. Faktem jest jednak, że nie robiono tego zbyt dokładnie - tłumaczy Jolanta Szczygieł-Rogowska.

    Tadeusz Jokisz, emerytowany lekarz medycyny sądowej, który w latach 30. ubiegłego wieku mieszkał przy ulicy Grunwaldzkiej twierdzi, że przed wojną przy rozwidleniu Młynowej i Suraskiej wciąż było mnóstwo grobów.

    - Kiedy miałem osiem lat, przychodziłem tu z ojcem, który był zatrudniony do sprzątania cmentarnych alejek z liści - mówi.

    Dodaje, że groby były ułożone w równoległych rzędach wzdłuż dzisiejszej ulicy Młynowej i Suraskiej.

    - Nie różniły się zbytnio od siebie i można powiedzieć, że były raczej skromne. Na pewno nie było tam wielkich i wystawnych grobowców. Teren cmentarza otaczał drewniany płot. Niedaleko dzisiejszej restauracji Camelot był niewielki domek grabarza. Tu biegła też granica cmentarza. Wchodziło się od strony wodopojki. Co ciekawe na nekropolii nie było żadnego dużego krzyża, który stałby w jej centralnej części - wspomina emerytowany lekarz.

    Dziwi się dlaczego teren dawnego cmentarza nazywa się dziś Rynkiem Siennym.

    - Rynek Sienny był kilka metrów dalej. Handlowano tam gdzie stoi dziś Centrum Handlowe Rynek Sienny, na terenie gdzie biegnie ulica Legionowa i po drugiej jej stronie. W miejscu dawnego cmentarza zaczęto handlować dopiero po II wojnie światowej. Można powiedzieć, że to był taki przyszywany Rynek Sienny - podkreśla Jokisz.

    Twierdzi, że cmentarz był sukcesywnie niszczony podczas okupacji sowieckiej i zaraz po wojnie.

    - Okoliczni mieszkańcy rozebrali drewniany płot, a kamieniarze wywieźli stamtąd granitowe części nagrobków. Wiadomo, że cmentarz ewangelicki kojarzył się z Niemcami, a Niemcy to byli przecież wrogowie. Takim oto sposobem nekropolia przestała istnieć. Później położono kamienie, które leżą tam do dzisiaj - mówi Tadeusz Jokisz.
    Co innego twierdzi Maciej Karczewski, kierownik nadzoru archeologicznego nad pracami budowlanymi prowadzonymi na Rynku Siennym.

    - Temu panu cmentarz ewangelicki pomylił się pewnie z żydowskim. Przed wojną przy ulicy Młynowej działał Rynek Sienny i nie było już żadnych mogił - tłumaczy archeolog.

    Podobnie uważa Andrzej Lechowski, historyk i dyrektor Muzeum Podlaskiego.

    - Pamięć często płata figle. Przedwojenne źródła historyczne dotyczące tych terenów mówią jedynie o cmentarzu na wzgórzu św. Magdaleny i na terenie dzisiejszego Parku Centralnego. Może były tam jakieś pozostałości po dawnym cmentarzu, ale całej nekropolii - na pewno nie - mówi Lechowski.

    Już niedługo powinniśmy poznać układ grobów, które wciąż jeszcze mogą leżeć w ziemi. 17 lipca cały teren zbadano georadarem. Badania zlecono po tym, jak robotnicy pracujący przy poszerzeniu ulicy Młynowej natrafili na kryptę. Możliwe, że będą tam prowadzone wykopaliska archeologiczne.

    - Jestem pewien, że w ziemi są setki grobów, cmentarz był przepełniony. Chowano tu warstwami, jedna na drugą, nieraz bardzo płytko. Nie potrzebuję georadaru, by o tym wiedzieć - mówi Tadeusz Jokisz.

    Dodaje, że zaraz po wojnie, kiedy już na dawnym cmentarzu zaczęto handlować, ludzie czasami wpadali w puste przestrzenie, które istniały między poszczególnymi grobami i trafiali na ludzkie kości.

    - Kiedyś jeden ze sprzedawców papierosów mocniej przystanął w jednym miejscu i jego noga zapadła się pod ziemię. Kiedy ją wyjął, zobaczyliśmy obaj czaszkę i część korpusu jakiejś pani. Była ubrana w białą szatę. Czym prędzej przysypaliśmy to ziemią - opowiada Jokisz.

    Proponuje, by niezależnie jaki będzie wynik badania, postawić tablicę informującą o tym, że kiedyś był tu cmentarz.

    - Można by się nad tym zastanowić - mówi Anna Pieciul z biura kultury i ochrony zabytków w magistracie.


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Wszystkie komentarze (1) forum.poranny.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama