NASZE
    QUIZY

    Sprawdź swoją wiedzę

    Rozwiń
    NASZE
    Zwiń

    Sprawdź swoją wiedzę

    Jeśli zastanawiałeś się nad zmianą zawodu, ale nie miałeś odwagi podejść do egzaminu, rozwiąż nasz test. Sprawdź swoje predsyspozycje

    Po naukę na Zachód?

    Po naukę na Zachód?

    Marta Gawina, Fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Czy zagraniczne uczelnie mogą zabrać naszym szkołom studentów? Jaka przyszłość czeka w Polsce i za granicą wykształconych absolwentów?
    prof. Bazyli Krupicz - Politechnika Białostocka

    prof. Bazyli Krupicz - Politechnika Białostocka

    Krzysztof Putra – marszałek Senatu

    Krzysztof Putra - marszałek Senatu

    - m.in. na te pytania próbowali odpowiedzieć goście wtorkowej debaty "Porannego".

    Kurier Poranny: Uczelnie zagraniczne coraz śmielej zabiegają o studentów z Polski. Oferują młodym ludziom nie tylko atrakcyjne warunki nauki, ale także pracę po jej ukończeniu. Czy polskie uczelnie stracą studentów na rzecz szkół zagranicznych?

    Karolina Kruszewska: Za studia za granicą wcale nie trzeba płacić. Jeżeli przychody rodziców nie przekraczają 90 tysięcy funtów rocznie, to otrzymuje się dofinansowanie z Unii. To może być jeden z powodów wyboru studiów za granicą.

    Wojciech Strzałkowski – przedsiębiorca

    Wojciech Strzałkowski - przedsiębiorca

    Maciej Tracewicz: Nauka za granicą to dla wielu z nas jedyna droga do przyszłości. Nic więc dziwnego, że studenci, kiedy wyjeżdżają z naszych uczelni na staż za granicę, po prostu tam zostają. Nie ma chęci powrotu, a co się z tym wiąże, Polska traci dobrych studentów. I co z tego, że nasz kraj ma jeden z najwyższych wskaźników studentów, kiedy większość nie może sobie znaleźć pracy, bądź pracuje za marne 800 zł. Dlatego wybiera Zachód.
    Tadeusz Arłukowicz – zastępca prezydenta Białegostoku

    Tadeusz Arłukowicz - zastępca prezydenta Białegostoku

    Krzysztof Putra: Na całe szczęście, my jesteśmy dzisiaj krajem demokratycznym i jesteśmy w Unii Europejskiej. Każdy rozsądny człowiek sam dokonuje wyboru. Chce się tam uczyć, gdzie dostanie najlepsze wykształcenie. Trzeba więc rozmawiać o jakości kształcenia w Polsce, czy rzeczywiście daje młodemu pokoleniu optymalne warunki do zdobycia zawodu potrzebnego na rynku. Z drugiej strony, nie zatrzyma się żadnego młodego człowieka przed wyborem szkoły, bo to jest jego wybór. Jeśli ma na tyle dobre przygotowanie, to może pójść na Oksford albo inną prestiżową uczelnię. Za 4-5 lat wszyscy będą biegali za dobrze wykształconymi ludźmi. I bez względu na to, czy będą to zawody typowo robotnicze, czy specjalistyczne po wyższych studiach.
    Karolina Kruszewska – maturzystka

    Karolina Kruszewska - maturzystka

    K. Z. - Nawet jeżeli za cztery lata pracodawcy będą się ubiegać o pracowników z Polski, to taki pracownik stając przed wyborem, stawka w Polsce i o niebo wyższa stawka za granicą, mimo wszystko wyjedzie. Zanim gospodarka będzie dobrze funkcjonować, to wielu młodych ludzi ucieknie stąd.

    Prof. Bazyli Krupicz: Mam ze sobą wyniki badań o preferencjach studentów i potrzebach rynku. Sto procent absolwentów kierunków mechanicznych otrzymuje pracę. Ale jak popatrzymy na wybory przyszłych studentów, to na pierwszym miejscu mamy: nauki humanistyczne, społeczne, kierunki medyczne, ekonomia i finanse. Młodzi ludzie wybierają takie kierunki jak pedagogika, po których zdecydowana większość nie ma pracy. Jak docierać do młodzieży i do ich rodzin, by to zmienić? Często też spotykamy się z zarzutem: my kształcimy, a potem młodzi uciekają za granicę. Trzeba więc stworzyć na uczelniach takie warunki, by młodzież studiowała i tu, i za granicą, i wracała. I uczelnie takie warunki już tworzą.

    Mówi się, że młodzi wyjeżdżają za granicę. Dla naszego regionu "za granicą" jest już Warszawa, Poznań, Kraków. Ta młodzież, która tam wybiera studia, również nie wraca.
    Maciej Tracewicz – maturzysta

    Maciej Tracewicz - maturzysta

    Czy Białystok jako miasto i ośrodek akademicki może konkurować z uczelniami za granicą?

    B.K. - Porównujemy się z jakością kształcenia z innymi uczelniami w kraju i za granicą. Trzeba o tym przekonywać młode pokolenie. I wtedy oni tu zostaną. Bo jednocześnie dajemy możliwość wyjazdu na studia za granicę, choćby dzięki programowi "Sokrates". Student wyjeżdża i ma porównanie.

    K.K. - Byłam rok w Niemczech w ramach wymiany międzyszkolnej i to stało się bodźcem do wyjazdu z kraju. To jest nieporównywalne, jak człowiek tam żyje i uczy się, a jak to wygląda u nas. Mówi pan, że poziom jest porównywalny, ale ja uważam inaczej. Tam student jest w centrum uwagi i wszystko skupia się na nim.
    Izabela Wojdanowicz – maturzystka

    Izabela Wojdanowicz - maturzystka

    B.K. - Wysyłając studentów za granicę, dana uczelnia bierze pod uwagę postulaty, które oni przywożą ze sobą. Jednak ich realizacja zależy od środków finansowych.

    Tadeusz Arłukowicz: Uważam, że nasze uczelnie jak najbardziej są konkurencyjne. Czas najwyższy skończyć z mitem i spychaniem się do zaściankowości. Wystarczy prześledzić osiągnięcia naszych uczelni. Absolwenci politechniki, czy akademii medycznej zdobywają zatrudnienie na pniu. Wyjeżdżają na stypendia do znanych ośrodków naukowych. Podobnymi osiągnięciami może pochwalić się uniwersytet. Najwyższy czas przestać myśleć, że w Białymstoku jest źle, że uczelnie nie kształcą. Z drugiej strony, jeżeli mamy w wolierze ptaki, które żyją cały czas w zamknięciu i otworzymy na oścież klatkę, to one wyfruną. Ale po zachłyśnięciu się wolnością, po zdobyciu doświadczenia - wracają. To może przewrotne porównanie, ale prawdziwe. Kiedy młodzi ludzie dostali szansę, by kształcić się gdzie indziej, to nie wynika z tego, że tam jest lepiej. Nawet poprzez ciekawość będą wybierali studia w innych miastach czy krajach. Ten proces jest nieunikniony. To dobrze, że młodzież ma możliwość wyboru.

    Izabela Wojdanowicz: Pan mówi, że ludzie wyjeżdżają z ciekawości. Ale główny motyw to jednak zarobek i przyszłość. Według mnie, ludzie wcale nie chcą wracać.

    T.A. - Ale ja znam ludzi, którzy wyjeżdżają i wracają.

    Wojciech Strzałkowski: Bo tu nie tylko chodzi o to, czy poziom kształcenia na białostockich uczelniach jest wysoki. Bo jest. Ale już teraz powinniśmy się wspólnie: ośrodki akademickie, przedsiębiorcy, politycy - zastanawiać nad tym, co możemy zrobić, by uatrakcyjnić te warunki, warunki rozwoju gospodarczego by ludzie chcieli tu studiować, a ci, którzy wyjechali, by chcieli wracać. Ale nie wrócą, jeżeli mają mizerną ofertę na życie zawodowe, kulturalne, rozrywkowe.
    Daniel Kolicki – student pedagogiki

    Daniel Kolicki - student pedagogiki

    K. P. - Z młodymi ludźmi trzeba rozmawiać konkretnie, bo młody człowiek ucząc się, sięga po najwyższe cele i idzie na najlepsze uczelnie. Nie wolno młodego człowieka z żaden sposób zatrzymywać. A nasze uczelnie nie mają się czego wstydzić. Mogą jeszcze skorzystać z olbrzymich pieniędzy z programu dla Polski wschodniej. Jest pytanie, czy na naszych uczelniach zechcą wykładać najwybitniejsi specjaliści.

    Czy polskie uczelnie zapewnią młodemu człowiekowi dobrą przyszłość? Czy wykształcą go tak, by zdobył pracę?

    K.P. - Teraz młodzi ludzie kończą studia i wyjeżdżają do Anglii. Proszę zobaczyć, jakie wykonują zawody. Czy do tego są potrzebne studia? Ilu z nich wykonuje zawód wyuczony? Po 1989 roku zrobiono dwa podstawowe błędy. Wmówiono każdemu młodemu człowiekowi, że może mieć studia wyższe, a na rynku pracy najbardziej dziś brakuje fachowców. Nie można odmawiać żadnej pracy, nawet tej za 800 czy tysiąc złotych miesięcznie. Ja, jak przyjechałem do Białegostoku, to zarabiałem marne pieniądze. Ale powoli wspinałem się wyżej.

    Daniel Kolicki: Nie chciałbym stąd wyjeżdżać. Mam jednak znajomych, którzy pokończyli studia, mogli robić doktoraty, ale rezygnowali z tego, by wyjechać do Anglii i być magazynierami. Bo potrzebowali pieniędzy. A tutaj tych pieniędzy nie ma. Ja studiuję na pedagogice. Młodzi ludzie, stając przed wyborem studiów, nie są pragmatycznie nastawieni na przyszłość i na pracę. Myślą o tym, w jaki sposób dobrze się pobawić na studiach i mieć z nich przyjemność. Wiele osób nie jest na tyle mądrych, ja nie byłem, żeby myśleć o studiach jako o inwestycji w przyszłość.

    Może czas zacząć jakąś kampanię, jeszcze w liceach, która mówiłaby młodzieży o pragmatycznym studiowaniu.

    B.K. - Skończyły się czasy nakazu, jaki kierunek ma ktoś studiować. Jeżeli wiemy, że tyle i tyle osób chce studiować dany kierunek, to my tworzymy im szansę. Ale z drugiej strony, trzeba uświadamiać młodzieży: pójdziesz na to lub na to, ale co potem? Trzeba uświadamiać całe rodziny.

    D. K. - Ale rzadko w której rodzinie są takie merytoryczne rozmowy, bo nasi rodzice nie są osobami wykształconymi, które mogą nami pokierować.

    K. Z. - Ja wymarzyłam sobie prawo. Za wszelką cenę. Ale biorę pod uwagę taką możliwość, że jednak na to prawo się nie dostanę, bo nie mam żadnych koneksji. I dlatego już na trzecim roku zacznę studia związane z firmą moich rodziców. Może zarządzanie.

    I. W. - Młody człowiek już w wieku 16 lat staje przed wyborem, co chce w życiu robić. Poszłam do klasy humanistycznej i dopiero teraz zdecydowałam się na profil matematyczny, ponieważ chcę studiować budownictwo. Nie można wymagać od 16-latka niepójścia na łatwiznę.

    T. A. - My jesteśmy krajem rozchwianym, który nie ma ustabilizowanej gospodarki. I w tym kotle młody człowiek jest w bardzo trudnym położeniu. Podjęcie świadomego wyboru przekracza jego możliwości.

    K. P. - Myślenie, że będę robił to albo to, jest zabezpieczeniem się na przyszłość. Bo my nie wiemy tak naprawdę, jak gospodarka będzie się rozwijać, jak ona może wyglądać za 10 lat, które kierunki będą najbardziej atrakcyjne.

    Czy politycy i przedsiębiorcy są w stanie porozumieć się i zachęcić młodzież do pozostania w Polsce?

    K. Z. - Szczególnie że teraz państwo wszystko utrudnia. Moi rodzice prowadzą firmę transportową. Zaczynali od zera. I teraz zamiast pomagać takim firmom przy zatrudnianiu nowych osób, państwo utrudnia, nakładając przeróżne opłaty.

    W. S. - Nawiążę do utrudnień w działalności gospodarczej. Ciągle są. I to nie tylko prawne, ale także społeczno-historyczne. Potrzebny jest dialog społeczny. Nie problem w tym, kogo kształcić i na jakich kierunkach, ale problem w tym, jak pobudzić rozwój ekonomiczny, bo od tego zależy rozwój naszego regionu. Politycy mogą się do tego przyczynić. Nie ma inwestorów z zewnątrz, to niech dbają o tych, którzy są tutaj. Nie straszmy ich na okrągło. A związki biznesu z polityką prawie nie istnieją, nie licząc afer. Rządy Europy Zachodniej wożą ze sobą do innych krajów cały samolot przedsiębiorców, żeby robili interesy. U nas nie ma szerokiego poparcia dla rozwoju ekonomicznego regionu, do zmniejszenia bezrobocia przez sfery rządowe i polityczne.

    K. P. - Ja jestem politykiem od lat i tak się składa, że przez 10 lat byłem prezesem niemałej firmy, pracowałem sam przez lat 20 i trochę się w tej sprawie orientuję. To nie jest tak, że nie ma współpracy między politykami a przedsiębiorcami.

    W. S. - Nie ma dobrej współpracy...

    K. P. - Panie prezesie, każda poważna decyzja dotycząca finansów publicznych, systemu podatkowego, jest prowadzona w trójstronnej komisji: przedsiębiorcy, związkowcy i rząd...

    T. A. - Niech każdy mówi o tym, co może zrobić. Trzeba przywrócić szkolnictwo zawodowe. Miasto będzie współpracowało z uczelniami, by umożliwić ich rozwój. Już teraz rozmawiamy z uniwersytetem o kampusie, z politechniką o parku technologicznym. Musimy też stwarzać warunki, by miasto stawało się coraz bardziej atrakcyjne: dobre spędzanie wolnego czasu, oferta usługowa, elastyczne przedszkola.

    K. P. - Poza tym, program dla ściany wschodniej jest już faktem. Płyną z niego naprawdę duże pieniądze, z których będą mogły korzystać nasze uczelnie. I to są właśnie decyzje polityczne, które dają olbrzymie szanse. Robimy też wszystko, by budować infrastrukturę, która ściągnie inwestorów. Z jednej strony, pomoże naszym lokalnym biznesmenom, z drugiej - zachęci innych. By była konkurencja i powstawały nowe miejsca pracy. Zgadzam się, że tylko dialog między wszystkimi stronami jest przyszłością dla młodzieży.

    Osoby, które wyjeżdżają uczyć się i pracować za granicą, spotykają się z zarzutem, że nie są patriotami, bo nie żyją dla swojej ojczyzny

    K. P. - Patriotyzm to przede wszystkim inwestycja w siebie. Każdy rozsądny człowiek szanuje gniazdo, z którego wyszedł. Ale nie wolno przed człowiekiem zamykać drogi. Jeśli ktoś zechce gdzie indziej mieszkać, to w demokracji może się przesiedlić. Polska jest 40-milionowym krajem. Za przyczyną takiej lub innej sytuacji ludzie mogą emigrować na jakiś czas, ale jestem pewny, że wrócą.

    B. K. - Patriotyzm to codzienna postawa dobrego wypełniania swoich obowiązków. A obowiązek młodzieży, to kształcenie się i rzetelne zdobywanie wiedzy. To wszędzie będzie wam procentować. W kraju i za granicą. Bo tam też będziecie ciągle Polakami. A gdy już wrócicie do kraju, bo część wróci, to będzie procentować w was i w waszych rodzinach.

    W. S. - Nie oskarżajmy ludzi, którzy wyjechali, o brak patriotyzmu.

    Mieszkają w wolnym kraju, mają prawo mieszkać i uczyć się, gdzie tylko chcą.

    B. K. - U progu studiów nie warto podejmować decyzji: wyjeżdżać czy nie wyjeżdżać. Najpierw trzeba wybrać dobry kierunek, rozpocząć naukę i dopiero wtedy wyjeżdżać za granicę, korzystać z programów międzyuczelnianych. Dopiero kiedy poznacie warunki tu i tam, możecie decydować. Faktycznie, jest werbowanie na studia zagraniczne, ale trzeba pamiętać, że nauka jest bezpłatna, ale koszty utrzymania to już wydatek z kieszeni studenta. My tutaj często spotykamy się z zarzutem, że kształcimy nie tych fachowców, którzy są potrzebni na rynku. No to my pytamy: a ilu z danej specjalności zatrudnicie? A trzech...- odpowiadają. To jest ten problem. Musi być większe porozumienie między uczelniami a przedsiębiorstwami.

    W. S. - Apeluję do pana rektora o powołanie wydziału kształcenia ludzi dobrej woli.

    T. A. - Ja się pod nią podpisuję, bo większość problemów, z którymi my się borykamy, wynika z braku dobrej woli. Wystarczyłoby zapomnieć o ideologizacji państwa, a myśleć o ludziach. Bo każdy rząd, który mamy, jest rządem ideologicznym, a nie społecznym. I trudno się dziwić opiniom: ja stąd uciekam, ja mam tego dość. I nie można pytać, czy ktoś jest patriotą, czy nie.

    Młodzi po studiach wrócą do Polski?

    K. Z.: Gdybym miała mieszkać w Białymstoku, to oczekiwałabym chociażby budowy centrum handlowego.

    Zostając w tym mieście, człowiek patrzy na pryzmat studiowania jako pierwszy punkt. Ale na takiej liście jest też rozrywka, kształcenie kulturalne i centra handlowe. Ja teraz wyjeżdżam do Warszawy, żeby zrobić sobie zakupy. U nas w Białymstoku wszyscy wiemy, jak z tym jest.

    K. K. - To wszystko zależy od tego, jak nam się ułoży życie. Jeżeli tam dostaniemy dobrą pracę, a znając statystyki, że w Anglii jest pięć procent wykształconego społeczeństwa, w tym trzy procent to Polacy, to chyba raczej nie.

    D. K. - Nie powiedzieliśmy raczej, że dopiero od jakiegoś czasu mamy możliwość wyjazdu na Zachód. I to jest nie tyle zachłyśnięcie się wyjazdem, ale pewna szansa i coś innego. Więc wyjeżdżamy. Poziom wyjeżdżania na Zachód powinien maleć, ale to już zależy od polityków i biznesu. Mój znajomy, który jest po prawie i socjologii, przyjedzie z Londynu do Białegostoku. Bo chce przyjechać. Ale wtedy, jak będzie tu miał szansę na dobrą pracę

    W.S. - Trzeba wziąć swój los w swoje ręce i poczuć, że to my decydujemy o tym mieście, a nie tylko kilka osób. To my decydujemy, głosując na normalnych ludzi, którzy chcą rozwoju tego miasta i regionu.

    B. K. - Białystok jako metropolia przegrał w ostatnich latach. Kiedy robiliśmy badania, kto do nas przyjeżdża studiować, okazało się, że tylko młodzież z naszego regionu. Nie ściągamy młodzieży z innych części Polski. Trzeba robić wszystko, żeby Białystok był postrzegany jako ośrodek prężny, w którym można się uczyć, zrobić dobre zakupy, ale iść też do teatru. Nie ma lotniska. A więc biznesmen czy wybitny profesor powie: a jak do was tam dojechać? Wozem drabiniastym? Ale tego już uczelnie nie pokonają. To leży w sferze zainteresowań miasta, polityków.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo