Fasty - upadek kolosa

    Fasty - upadek kolosa

    Marzena Szwaczko

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Za komuny w białostockich Fastach pracowało 7000 osób. Teraz została tylko wykańczalnia zatrudniająca około 200 osób. Resztę produkcji przejął andrychowski Andropol.
    "Grupa Fasty- Andropol" - komunikuje automatyczna sekretarka telefoniczna na centrali w byłych Fastach. W tej informacji nie ma jednak krztyny prawdy. W Białymstoku po Fastach, szumnie zwanych holdingiem, nie ma śladu. Przynajmniej w nazwie.

    Czas się zatrzymał
    Białostocka Wykańczalnia Tkanin - dawniej jedna z fastowskich spółek. Dziś o jej statusie informuje tablica - "Zakład Zamiejscowy Andrychowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego ANDROPOL SA ". Poza tym - bez zmian. Te same budynki, te same maszyny, nawet ludzie ci sami. Niektórzy.
    - Pamiętam czasy, kiedy w Fastach pracowało siedem tysięcy osób - opowiada pan Andrzej (18 lat pracy w Fastach). - Teraz tu w wykańczalni zostało nas niespełna 200 osób. Ale rotacja jest cały czas. Co miesiąc zwalniają po kilka osób, potem znów zatrudniają. Od lat jest to samo, tyle, że pod innym szyldem. Czas się zatrzymał.
    Pracownicy wykańczalni mówią o swojej pracy bez najmniejszego entuzjazmu, ale i bez strachu. - Kim tu jestem? Robolem - śmieje się pan Roman (10 lat stażu). - Robię co mi każą - przynieś, podaj, pozamiataj. Ja udaję, że pracuję, oni udają, że płacą. To pierwsze to oczywiście żart.
    To drugie nie. Pracownicy od lat dostają wypłatę w dwóch ratach. Z reguły z poślizgiem - ostatnie pieniądze, jakie widzieli, to 500 zł wypłacone w pierwszej połowie września. Z czego żyją?
    - Z dnia na dzień - pada krótka odpowiedź. - To nasz chleb powszedni. Przyzwyczailiśmy się.
    Ludzie nie boją się zwolnień, bo też nie mają wiele do stracenia. Są znużeni i obojętni.
    - Czasem chciałbym, by to wszystko wreszcie padło z kretesem, by mnie zwolnili - nie kryje żalu pan Andrzej.

    Chcą podwyżek
    Gabinet prezesa Białostockiej Wykańczalni Tkanin. Skromne wnętrze, proste czarne meble. Żadnego blichtru. Prezes Jan Derda właśnie wrócił ze spotkania ze związkowcami. Rozmawiali o płacach.
    - Wyniki firmy są dobre, więc związkowcy chcą podwyżek - mówi prezes. - To zresztą tendencja ogólnokrajowa - coraz więcej ludzi wyjeżdża, więc ci co zostają chcą, większych pieniędzy.
    Jak twierdzi prezes, w BWT na produkcji zarabia się średnio 1750 zł brutto (pracownicy mówią o 1000 zł na rękę). Związkowcy chcą 20-procentowej podwyżki.
    - Tyle to chyba się nie wygospodaruje - głowi się prezes. - Ale na pewno jakieś podwyżki będą, myślę, że znajdziemy kompromis.
    Co ciekawe, nasi rozmówcy na produkcji nic o podwyżkach nie słyszeli.
    - Związki coś robią? - pytają nas. - One od wieków się nie zmieniają i niewiele robią. Podwyżki może bywają, ale nas nie dotyczą.

    Córka Andropolu
    BWT powstała rok temu na bazie fastowskiej wykańczalni tkanin. Teraz jest spółką-córką andrychowskiego Andropolu i produkuje tkaniny wyłącznie na jego potrzeby.
    Pracuje na zasadzie usługi - z Andrychowa dostaje tkaninę surową i potem ją wykańcza.
    Mimo paskudnej sytuacji w branży (zalew taniej chińskiej bawełny, bezpardonowa konkurencja krajowych firm) firma radzi sobie na rynku. Jej atutem jest dobry produkt. Postawiła na dobrych projektantów tkanin odzieżowych i pościelowych. Ale jej sztandarowym produktem są wysokojakościowe tkaniny wojskowe, w tym rynkowa nowość - wzory pikselowe (panterkowe tkaniny kamuflujące).
    - Najważniejsze, że jesteśmy na plusie, spodziewamy się kilkuset tysięcy zł zysku za ten rok - mówi Derda. - Inwestujemy w miarę możliwości, kupujemy nowe maszyny.
    - Szkoda, że te dobre wyniki nie przekładają się na nasze zarobki - z przekąsem komentują tę informację pracownicy.

    Jak to z Fastami było...
    W latach 80. białostockie Fasty były bawełnianym potentatem na skalę kraju i największym pracodawcą w regionie. Gwoździem do trumny tego kolosa okazał się rosyjski kryzys. W 1998 roku straty firmy sięgały 18 mln zł przy pikującej w dół sprzedaży i ujemnych kapitałach. Dług wobec ZUS-u i skarbu państwa sięgał 56 mln.
    W takiej sytuacji, pod koniec 1999 roku Fasty kupiło dwóch warszawskich menedżerów, profesjonalnych "naprawiaczy" -Wojciech T. i Grzegorz Ł., płacąc symboliczną cenę - 5 groszy za akcję. W momencie przejęcia w skład grupy wchodziła spółka-matka, czyli Zakłady Przemysłu Bawełnianego Fasty Holding SA i cztery spółki-córki: Zakłady Przędzy, Zakłady Tekstylne, ZUT ( m.in. elektrociepłownia) oraz Nieruchomości sp. z o.o. Holding zatrudniał ponad 900 osób.

    Bankrut kupuje bankruta
    Bankrutująca spółka znalazła swoisty sposób na przetrwanie: za grosze kupowała akcje innych upadających przedsiębiorstw z branży. Na tej zasadzie w styczniu 2001 roku Fasty nabyły za 350 tys. zł jeden z największych łódzkich zakładów włókienniczych Uniontex, zatrudniający wtedy ok. 1200 osób. W maju 2002 roku przyszła kolej na andrychowski Andropol - duży zakład włókienniczy z południa Polski. Ktoś zapyta - jakim cudem zadłużone po uszy Fasty (ok. 50 mln zł długu) mogły sobie pozwolić na takie zakupy? Ano z kredytów. Taką zdolność miała bowiem, utworzona w 2001 roku oddłużona spółka-córka Fast: Przedsiębiorstwo Handlu Tekstyliami, która obsługiwała zbyt całego holdingu. Banki ufały jej i udzielały pożyczek, z których korzystała cała grupa.
    Kupno kolejnych zakładów stało się sposobem zarządu holdingu na pozyskiwanie nowoczesnych linii technologicznych, rozszerzanie asortymentu i rynków zbytu.

    Kołodko nie pomógł
    W 2003 roku wykańczalnia - jeden z głównych zakładów należących do białostockich Fast - stała się filią fabryki w Andrychowie. Zarząd tłumaczył tę roszadę fiaskiem programu pomocy Kołodki, zakładającego oddłużenie dużych przedsiębiorstw. Fasty bardzo liczyły na tę pomoc, ale się przeliczyły. Program nie wypalił.
    Andrychowski zakład miał tę przewagę nad Fastami, że nie miał długów. By ratować miejsca pracy i produkcję, Wojciech T. w 2003 roku zdecydował się sprzedać wykańczalnię andrychowskiemu zakładowi. Podobny los spotkał inne białostockie zakłady.
    W efekcie całą działalność holdingu Fasty przejęły Andrychowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego Andropol SA. Z białostockiej mapy zniknęło nawet dochodowe i liczące się w wielu ogólnopolskich rankingach Przedsiębiorstwo Handlu Tekstyliami (zakończyło rok 2003 z przychodami ze sprzedaży w wysokości 250 mln zł i zyskiem 1,5 mln), które zarząd grupy zdecydował się przenieść do stolicy.
    Po holdingu została jedynie Białostocka Wykańczalnia Tkanin. Na terenie byłych Fast działa jeszcze, niezwiązana z Andropolem kapitałowo, białostocka spółka Fokus, która przejęła będące w upadłości zakłady przędzy i tekstylne. Pracuje tam ok. 150 osób, z których 60 - jak się dowiedzieliśmy - w najbliższym czasie straci pracę.

    Prezesi pod kluczem
    Przełomowym momentem w działalności Fast był luty 2004 roku, kiedy to funkcjonariusze białostockiej delegatury ABW zatrzymali Wojciecha T. i Grzegorza Ł. Prokurator przedstawił im zarzut niegospodarności w nadzorowanych przez siebie spółkach. Chodziło o wyprowadzenie 8,5 mln zł z łódzkiego Unionteksu (firmy zależnej od Fast) w okresie od kwietnia do czerwca 2001 roku.
    Po aresztowaniu prezesów w białostockich Fastach zawrzało. Niektóre banki wstrzymały kredytowanie zakładów. Inne - swoje posunięcia uzależniały od decyzji sądu - czy zatrzymani wyjdą na wolność. Niepokoili się kontrahenci, w każdej chwili gotowi zerwać kontrakty. Część pracowników murem stanęła za prezesami: pikietowali przed prokuraturą, wysłali petycję do sądu, w której prosili "wymiar sprawiedliwości" o cofnięcie decyzji o tymczasowym aresztowaniu prezesów. Argumentowali, że to dzięki zapobiegliwości zatrzymanych załogi Fast otrzymują wynagrodzenie, a firma istnieje. Produkcja w zakładzie trwała nadal.
    Do zażalenia na areszt dołączono też poręczenie złożone przez znane osobistości życia publicznego, m.in.: Tadeusza Mazowieckiego, Jacka Kuronia, Bronisława Geremka i Czesława Bieleckiego. Prezesów wypuszczono za kaucją.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo