Anatomia zła – thriller i komedia

Anatomia zła – thriller i komedia

Jerzy Doroszkiewicz

Kurier Poranny

Aktualizacja:

Kurier Poranny

Krzysztof Stroiński i Marcin Kowalczyk stanowią klasyczną parę mistrz i uczeń.

Krzysztof Stroiński i Marcin Kowalczyk stanowią klasyczną parę mistrz i uczeń. ©Mat. dystrybutora

Thriller nawiązujący do polskiej współczesności z jedną komediową rolą, czyli rozrywka a la Jacek Bromski.
Krzysztof Stroiński i Marcin Kowalczyk stanowią klasyczną parę mistrz i uczeń.

Krzysztof Stroiński i Marcin Kowalczyk stanowią klasyczną parę mistrz i uczeń. ©Mat. dystrybutora

Co by o Bromskim nie mówić, umie i podpatrywać życie „U pana Boga za…” i zekranizować kryminał „Uwikłanie”, kiedyś zdarzył się mu i musical. Dlaczegóż miał nie zrobić thrillera? Scenariusz owego filmu to zestaw kalek z mrugnięciem oka w stronę zabójstwa generała Papały i masakrą cywili w Nangar Khel. Ważne, ze filmowo ma to sens, wszak kino ma być ucieczka od życia.

Głównym bohaterem filmu jest przebywający na warunkowym zwolnieniu płatny zabójca.
W tej roli absolutnie genialny Krzysztof Stroiński, nagrodzony zresztą za tę rolę na festiwalu w Gdyni. Przebrany w strój klasycznego polskiego emeryta, dobrotliwy jednym strzałem prosto między oczy pozbawia życia nazbyt ciekawską kobietę pilnującą jego rybackiej łódki. - Wreszcie jakiś konkret w polskim kinie – powiedział oglądający film miłośnik filmu, nie tylko polskiego. Takich konkretów będzie nieco więcej. I chociaż zadanie, jakie ma wykonać Stroiński wraz z pomocnikiem przeczy starotestamentowemu przykazaniu, Bromski sprawia że lubimy tę parę i chcemy żeby im się udało. W tle gdzieś miga wielka polityka, służby specjalne, spiskowe teorie o biznesie sięgającym po Polskę. Jest męsko i groźnie. Skąd więc przypuszczenie, że to komedia?

W niezwykle przejaskrawionej roli prokuratora pojawia się na ekranie Piotr Głowacki. Świetnie ogrywa rekwizyt – papierosa, którego w Polsce nie wszędzie już można zapalić. Kiedy ma przewagę, pali bez oglądania się na innych, kiedy czuje respekt, zapalniczka pozostanie w kieszeni. Jego bezczelność jest niemal operetkowa, a późniejsze pojawienie się nawet sylwetki w oddali, u mnie wywoływało uśmiech. Podobne życie tchnął w swoją postać i w cały film pojawiając się w „Karbali” o kluczowej postaci w „Disco polo” nie wspominając.

„Anatomia zła” to tak naprawdę porcja niezłej rozrywki, z aktorami lepszymi niż dialogi, porządnie sfilmowana i mająca biblijne niemal zakończenie. Profesjonalista nakręcił film o profesjonalistach, ku uciesze widowni. Bawi, a nie zbawia świat.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Poranny.pl poleca

Wideo