Leonie Swann – Krocząc w ciemności

Leonie Swann – Krocząc w ciemności

Jerzy Doroszkiewicz

Kurier Poranny

Kurier Poranny

Nowa powieść Leonie Swann, autorki”Sprawiedliwości owiec” i „Triumfu owiec” uwodzi nieokiełznaną fantazją, przywołując najlepsze momenty prozy Borisa Viana czy Terry Prachetta.
Leonie Swann urodziła się w 1975 roku niedaleko Monachium. Studiowała filozofię, psychologię i literaturę angielską w Monachium i Berlinie. Jej dwie

Leonie Swann urodziła się w 1975 roku niedaleko Monachium. Studiowała filozofię, psychologię i literaturę angielską w Monachium i Berlinie. Jej dwie pierwsze powieści „Sprawiedliwość owiec" i „Triumf owiec" od razu okazały się sensacyjnym sukcesem: obie miesiącami utrzymywały się na szczycie list bestsellerów i do tej pory zostały przetłumaczone na 25 języków. Obecnie Leonie Swann mieszka otoczona bluszczem i glicyniami w Anglii i Berlinie. ©Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Z punktu widzenia posiadaczy „szkiełka i oka” ta proza to nagromadzenie absurdu, jakiś bełkot o śpiewających pchłach i kilkusetletnich istotach z kopytkami i różkami żyjących w Londynie i okolicy. Jednak właśnie po to wynaleziono literaturę, by niemożliwe stawało się realnym, opisanym, a przede wszystkim, by uruchamiało wyobraźnię. Tak właśnie czyni z czytelnikami Leonie Swann. Tłumacząc zasady pchlego cyrku, przywołując niemal obraz z obozu koncentracyjnego z karmicielami wszy zarażonych tyfusem, niepostrzeżenie zasysa ich do wykreowanego przez siebie świata. Tu każdy absurd wydaje się być całkowicie realnym, ludzie i ponadnaturalne stwory plotą intrygi i wspólnie przeżywają niecodzienne przygody. Wszystko to podane w anturażu współczesności, z reklamami iPhonów i internetem, a jednocześnie odwołujące się do historii iluzjonisty żyjącego w Anglii na przełomie XVII i XVIII wieku.

Przedmioty martwe mają cechy żywych, flora zdaje się być równorzędnym partnerem ludzi, a fauna… Od podnieconych ślimaków, przez gatunki zgoła fantastyczne – umie porozumiewać się z ludźmi, a nawet wywierać na nich spory wpływ. Wydaje się, że Leone Swann w dzieciństwie musiała zaczytywać się książkami Borisa Viana, nie pogardziła też wielce inteligentną ironią, z którą pod maskami fikcji, diagnozował społeczeństwo Terry Prachett. Swann dba, by jak najczęściej wyprowadzać czytelnika na manowce inteligentnymi nawiązaniami do współczesności, jednocześnie kpiąc z jej mód bezlitośnie. Tu terapeuta będzie pomagał zapomnieć, a detektyw nie będzie umiał wykonać najprostszego zlecenia.

Czy świat „Krocząc w ciemności” zwariował? Nie, po prostu został stworzony po to, by bawić, dawać wytchnienie i nie pozwalać oderwać się od lektury do ostatniej strony.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Poranny.pl poleca

Wideo