NASZE
    GALERIE

    Białystok się buduje

    Rozwiń
    Wiesław Czaja: Płakać po nich nie będziemy

    Wiesław Czaja: Płakać po nich nie będziemy

    (ted)

    Kurier Poranny

    Kurier Poranny

    Alicja Leszczyńska jest trzecią siatkarką, która w ostatnich dniach zrezygnowała z gry w Pronarze AZS Białystok. Trener Wiesław Czaja zapewnia, że nie wpłynie to negatywnie na formę drużyny.
    Wiesław Czaja nie płacze po siatkarkach, które odeszły z drużyny

    Wiesław Czaja nie płacze po siatkarkach, które odeszły z drużyny ©Fot. B. Maleszewska

    Kurier Poranny: Alicja Leszczyńska jest już trzecią siatkarką, która w ostatnich dniach zrezygnowała z gry w Białymstoku. Nie przeraża to Pana?

    - Nie, dlaczego? Każdy ma prawo grać tam, gdzie chce i nie zamierzamy na siłę nikogo uszczęśliwiać. Nie będziemy za Alicją płakać, podobnie jak nie płakaliśmy za Małgorzatą Sikorą i Agnieszką Starzyk. Jestem przekonany, że poradzimy sobie bez nich.

    A nie obawia się Pan, że lawina ruszy i do grona tych co odeszły, dojdą kolejne zawodniczki i nie będzie kim grać w lidze?

    - Spokojnie. Zacznijmy od tego, że te, które odeszły nie były naszymi podstawowymi siatkarkami i miały niewielkie szanse na grę w wyjściowej szóstce.
    Myślę, że nie wytrzymały konkurencji i tylko użyły argumentu, że klub ma kłopoty finansowe, żeby odejść. To też nie jest do końca prawda, bo prezesi niedawno obiecali, że sytuacja się unormuje i zapewne słowa dotrzymają. A co do tego, czy ktoś jeszcze odejdzie, to na ostatnim treningu wprost spytałem dziewczyn: która następna? Jakoś nie zauważyłem chętnych.

    No dobrze, ale zespół opuściła zawodniczka, która jest rozgrywającą, a na tej pozycji mamy tylko kontuzjogenną Magdę Godos.

    - Przede wszystkim Magda nie jest wcale kontuzjogenna. To, że teraz akurat złapała uraz jest przypadkiem, mogło się zdarzyć równie dobrze mi, czy komu innemu. A fakt, że w ubiegłym sezonie grała z kontuzją Achillesa, to już historia. Wówczas podleczyliśmy ją, żeby mogła grać, a latem zrobiliśmy już z tym porządek. Przeszła operację, rehabilitację i nic nie powinno się już złego zdarzyć.

    Mimo to chyba przyzna Pan, że dobrze byłoby mieć kogoś wartościwoego w rezerwie?

    - Oczywiście, dlatego poczyniliśmy już stosowne kroki, by wzmocnić zespół na tej pozycji. W sobotę była w Białymstoku dziewczyna, która zapoznała się z naszymi warunkami i we wtorek ma podjąć ostateczną decyzję. W razie czego mamy także jeszcze opcję rezerwową. Mogę zdradzić, że obie kandydatki są Polkami i grały w Plus Lidze Kobiet.

    Na dwa tygodnie przed startem ligi chyba chyba jednak trudno się spodziewać jakiegoś głośnego nazwiska?

    - Nie jesteśmy potentatem finansowym jak Trefl Sopot, czy Muszynianka Muszyna, żeby pozwolić sobie na dwie równorzędne rozgrywające. Ale uważam, że ta, która przyjdzie, nie będzie wcale gorsza od Leszczyńskiej, bo szczerze mówiąc po Alicji spodziewałem się o wiele więcej.

    Jak dużo czasu potrzeba, by nowa rozgrywająca zgrała się z zespołem?

    - Myślę, że na pewno kilka tygodni, ale z treningu na trening będzie to wyglądało lepiej. Nasza pierwsza rozgrywająca to i tak Magda Godos, więc druga będzie miała trochę czasu, by poznać system gry.

    Ktoś jeszcze dojdzie do zespołu? Wcześniej mówił Pan, że może Natalia Ziemcowa?

    - W jej przypadku raczej już nic się nie zmieni. Natalia wodzi nas trochę za nos i ta sytuacja zaczyna być denerwująca, więc zostajemy z tym, co mamy.

    W ostatnich dniach klub podpisał kontrakty z młodymi zawodniczkami z Trynidadu i Tobago. Mają szansę na grę w tym sezonie?

    - Sinead Jack będzie grała, bo jest obok Dominiki Kuczyńskiej jedyną nominalną środkową. Channon Thompson na ostatnim turnieju także pokazała, że można na nią liczyć.

    Czytaj także

      Komentarze (18)

      Wszystkie komentarze (18) forum.poranny.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama