Jesteś tu: Strona główna Magazyn Artykuł

Monitoring w Białymstoku. Gdzie są kamery i co widzą.

Dodano: 5 lutego 2011, 8:00 Autor:

Kamery są wszędzie, w sklepach, szkołach, na stacjach benzynowych i w telefonach. Najwięcej jest ich na ulicach. System monitoringu ciągle się rozwija. Jego pracownicy codziennie obserwują mieszkańców. Widzą i pijane nastolatki, i pary uprawiające seks w parku, ale też uwieczniają na gorącym uczynku przestępców, wandali i chuliganów.

To był piątek jak każdy inny. O godzinie 22. Białystok, mimo mrozu tętni życiem. Miejska kamera obserwuje, jak z klubu Kontakt wychodzą trzy nastolatki. Chociaż to styczeń, ubrane są w krótkie spódniczki i szpilki. Ciągle się przewracają.

– Bardzo śliska ta droga – uśmiecha się jeden z pracowników monitoringu.Widać, że dziewczyny są mocno pijane. Trudno im dojść nawet do taksówki. Co chwila padają i z trudem się podnoszą.

Miejska kamera widzi wszystko. Kilkadziesiąt obiektywów przez 24 godziny na dobę obserwuje mieszkańców Białegostoku. Kolejnych kilkaset, a nawet kilka tysięcy kamer jest w sklepach, bankach, na stacjach benzynowych czy w szkołach.

Ale to ciągle nie wszystko. Dziś prawie każdy telefon komórkowy jest wyposażony w mobilną kamerę. Nieustanie ktoś nas podgląda, nagrywa i obserwuje.

– Już chyba wszyscy przyzwyczailiśmy się do życia, jak w Big Brother – mówi Anna Zalewska, mieszkanka Białegostoku. – Ale to cena bezpieczeństwa. Kamery mają nas chronić. Za to oddajemy im część swojej prywatności.

Rzeczywiście. Miejski monitoring jest największym sprzymierzeńcem policji i straży miejskiej.

Miejski Big Brother

Tak było też w grudniu zeszłego roku. Uwagę pracowników monitoringu miejskiego zwrócił mężczyzna, który początkowo bez celu kręcił się po Rynku Kościuszki.

– W pewnym momencie zauważyłem błysk na monitorze. Mężczyzna wyciągnął nóż – opowiada Michał Antoniuk, który od trzech miesięcy pracuje w monitoringu.

To przykuło uwagę operatorów kamer. Kiedy chwilę później mężczyzna wsiadał do taksówki, na miejsce jechała już policja. Dzięki monitoringowi śledzącemu taksówkę, mundurowi dokładnie wiedzieli, który pojazd trzeba zatrzymać.

– Być może zapobiegli tragedii. Nie wiadomo, jakie ten człowiek miał zamiary – komentuje obsługujący kamery.

Miejskim monitoringiem zajmuje się straż miejska, chociaż cała aparatura mieści się w komendzie miejskiej policji. W dużym pomieszczeniu, obok siebie pracują policyjni dyżurni, którzy odbierają zgłoszenia telefoniczne i przedstawiciele straży miejskiej, którzy na monitorach podglądają miasto. Szafę wyposażoną w szesnaście ekranów jednocześnie obserwuje dwóch ludzi. Kamer jest dużo więcej, więc to, co widzą, jest też ciągle zapisywane w pamięci komputera. Dzięki temu nawet to, co przeoczą strażnicy, można później odtworzyć z nagrania.

– Na pamięć wiemy, jak są rozmieszczone kamery – mówi pan Michał.

Najwięcej jest ich naturalnie w centrum Białegostoku. Ulice Białówny, Lipowa, Rynek Kościuszki, Malmeda są nieustannie pod obstrzałem obiektywów.

– To tak zwany trójkąt bermudzki. Tu jest skupionych najwięcej dyskotek w mieście, i w związku z tym najwięcej się dzieje – dodaje inny pracownik monitoringu.

Co widzi kamera?

Szczególną uwagę kamery zwracają na pomniki, rzeźby i ozdoby w mieście. Od kilku tygodni pilnują, na przykład nowej instalacji Kinooko. To tablica mająca upamiętniać twórczość Dżigi Wiertowa, jednego z najwybitniejszych reżyserów w dziejach kina. Rzeźba stanęła na skrzyżowaniu ulic Legionowej i Skłodowskiej, i już podczas odsłonięcia pojawiła się grupa kobiet protestujących. Kamera obserwuje, czy nikt nie próbuje jej zniszczyć.

– Wandale często próbują ukraść świąteczne dekoracje, zabierają bombki z choinki, czy wchodzą do fontanny. Dzięki kamerom możemy szybko zareagować – wylicza Jacek Pietraszewski, rzecznik straży miejskiej.

Nie zawsze się udaje. Tak jak w sierpniu 2009 roku, gdy ktoś obrzucił farbą mural przy ulicy Zamenhofa. Nie zarejestrowała tego kamera, bo była w tym momencie odwrócona w inną stronę. Na nagraniu z monitoringu tylko przez sekundę widać uciekającą postać. Wandala nie da się rozpoznać. Do dziś go nie złapano.

– Sprawca był przygotowany – tłumaczy Pietraszewski. – Mężczyzna ubrał się na czarno, chował się za samochodami, momentami nawet szedł tyłem. Wiedział, że tam jest kamera.

Inaczej było w kwietniu ubiegłego roku. Przed kościołem św. Rocha miała wtedy przejść manifestacja grupy anarchistów. Miał to być protest przeciwko obrażaniu i biciu obcokrajowców w Białymstoku. Kiedy naprzeciw nich wyszli skini, doszło do bójki. Musiała interweniować policja. Tego dnia ponad 130 osób trafiło do białostockich komisariatów.

To właśnie monitoring pomógł ustalić przebieg zdarzenia. Wynika z niego jasno, że to anarchiści wszczęli bójkę.

Na tej podstawie wskazano też osoby, które później usłyszały prokuratorskie zarzuty. W sierpniu przeciwko siedmiu mężczyznom trafił do sądu akt oskarżenia. Grozi im do trzech lat więzienia.

– Kamery pozwalają nam odtworzyć dokładny przebieg zdarzenia i dostrzec szczegóły, których już chwilę potem może nie być widać na miejscu – tłumaczy podinsp. Andrzej Baranowski, rzecznik prasowy podlaskiej policji.

Dowody nagrane na taśmie

Kamery sprawdzają się też przy ustalaniu sprawców wypadków drogowych. Na ekranie monitora dokładnie widać, w jakiej kolejności samochody wjechały na skrzyżowanie i jakie paliło się wtedy światło.

Coraz częściej po zapis z miejskiego monitoringu zgłaszają się osoby prywatne. Wiedzą, że wiele skrzyżowań w mieście jest obserwowanych i że nagranie może potwierdzić ich rację, w przypadku wypadku czy kolizji. Może być też dowodem w sądzie lub dla ubezpieczyciela.

– Jednak zapis z monitoringu możemy udostępnić tylko na wniosek sądu – mówi Pietraszewski.

Będzie więcej

Tylko w tym roku miasto wyda na nowe kamery ponad 400 tysięcy złotych.

– W Białymstoku funkcjonuje już 91 aparatów monitoringu wizyjnego. Do końca czerwca 2011 roku system zostanie rozbudowany o kolejnych 12 – mówi Karol Świetlicki z biura prasowego magistratu.
Nowe aparaty zostaną zainstalowane m.in. nad Skate Parkiem przy ul. Poleskiej, z obu stron tunelu im. Augusta Fieldorfa Nila, przy placu zabaw na ulicy Zachodniej na ulicy św. Mikołaja.

Czytaj więcej o:
  • białystok
  • centrum
  • kamery
  • monitoring
  • nagrywanie
  • policja
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Jan Leończuk: Niech każdy poeta pisze po swojemu

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
poranny24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 0 800 127 048

Napisz maila:

Napisz na Gadu-Gadu: 7119394

Serwisy tematyczne

Serwisy społecznościowe

poranny.pl jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.poranny.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.