AutoKurier Poranny

Czwartek 2.09.2010

poranny.pl » Auto

dodano: 28 grudnia 2009, 11:48

tagi:autoogrzewaniepostójsilnik

Ciepło i przyjemnie już od wejścia

Piotr Walczak

Ogrzewanie postojowe to coraz popularniejsze urządzenie, choć w niewielu autach jest montowane seryjnie. Zapewnia ono ustawienie wcześniej nie tylko żądanej temperatury, która ma panować w kabinie samochodu, ale zawczasu rozgrzewa też silnik. Dzięki temu jednostka napędowa dłużej zachowuje swoją sprawność.

Dzięki ogrzewaniu postojowemu nie trzeba uruchamiać zmarzniętej jednostki napędowej, gdyż od razu włącza się rozgrzany silnik. Ma to zbawienny wpływ na jego trwałość – mówi Karol Kukiełka, kierownik serwisu.

Dzięki ogrzewaniu postojowemu nie trzeba uruchamiać zmarzniętej jednostki napędowej, gdyż od razu włącza się rozgrzany silnik. Ma to zbawienny wpływ na jego trwałość – mówi Karol Kukiełka, kierownik serwisu.

(Fot. Wojciech Wojtkielewicz)

Na rynku znajdziemy dwa rodzaje ogrzewania postojowego: tzw. suche i mokre. Zdaniem fachowców to drugie jest zdecydowanie lepsze, stąd też popularniejsze. I choć na razie za te urządzenie trzeba najczęściej dodatkowo dopłacać, to np. w Volkswagenach Golfach III w krajach skandynawskich było ono montowane seryjnie. W Polsce na taką przyjemność mogą liczyć na razie kierowcy dużych ciężarówek i samochodów luksusowych.


Zbawienny wpływ na jednostkę napędową

– Zasadnicza różnica między ogrzewaniem postojowym suchym a mokrym jest taka, że to pierwsze za pomocą wentylatora nagrzewa powietrze jedynie w kabinie samochodu – mówi Karol Kukiełka, kierownik serwisu Rycar w Białymstoku. – Mokre natomiast to piec lub agregat, który grzeje płyn chłodniczy w silniku. Poprzez to ogrzewany jest zarówno silnik, jak i wnętrze pojazdu.

Dzięki ogrzewaniu postojowemu nie trzeba uruchamiać zmarzniętej jednostki napędowej np. na 20-stopniowym mrozie – tutaj od razu włączamy rozgrzany silnik, co ma zbawienny wpływ na jego trwałość. Samo urządzenie działa w bardzo prosty sposób.

Jak wyjaśnia Paweł Kukiełka, prezes Rycaru, przed pozostawieniem auta na noc pod domem lub na parkingu, programuje się godzinę, o której chcemy mieć już ogrzany samochód. Przez to możemy zapomnieć m.in. oblodzonych szybach. W zależności od tego jak ustawimy temperaturę, silnik w momencie uruchamiania może mieć już 50-60 stopni Celsjusza.

Piec czy agregat podłączony do układu paliwowego, napędzany jest benzyną lub olejem napędowym. Zużycie paliwa jest jednak w tym przypadku minimalne i praktycznie nieodczuwalne dla przeciętnego kierowcy.


Cena jest dość wysoka

Kompletne ogrzewanie postojowe, czyli piec ze sterownikiem kosztuje od 3,5 tysiąca złotych. Za 7 tys. zł kupimy już urządzenia do większych silników z porządnym agregatem i pilotem. Z pilota możemy wszystko zaprogramować, czyli włączyć czy też przestawić godzinę nagrzania z własnego domu. Jego zasięg wynosi do kilometra.

Warto wspomnieć, że jest sporo samochodów, np. BMW czy Kia z urządzeniami montowanymi seryjnie, tzw. dogrzewaczami. Taki pojazd ma zamontowany agregat, ale bez sterowania.

– Niekiedy właściciele nie wiedzą nawet, że mają w silniku dogrzewacz – twierdzi Paweł Kukiełka. – To też jest rodzaj ogrzewania postojowego. Dzięki niemu silnik szybko się nagrzewa. Odpalamy samochód i w jednostce napędowej od razu temperatura skacze do góry.


Tylko w sprawdzonym serwisie

Przeglądy ogrzewania postojowego trzeba robić przynajmniej raz do roku. W agregacie jest świeca żarowa i trzeba ją co jakiś czas wymieniać, bo bez działającej świecy nie uruchomimy ogrzewania postojowego. Czasem usterki związane są również z wystąpieniem błędów w komputerze.

Kontrole tych urządzeń dobrze jest sprawdzać w autoryzowanych przez danego producenta serwisach. Użytkownik może co najwyżej wymienić baterie w pilocie sterującym.


Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda

Nie ma ankiety dla tego dziaŁu.