Hodowla karpi - praca i hobby w jednym
Dodano: 21 grudnia 2009, 19:00 Autor: Julita Januszkiewicz
Wędkarze lubią pięciokilogramowe okazy, ale dają rybce buziaka. I ryba z powrotem ląduje w wodzie – śmieje się pani Zofia Pawlak, która od wielu lat prowadzi w Topilcu (gmina Turośń Kościelna) gospodarstwo rybackie.Znalazłam tu swój raj na ziemi - mówi z przekonaniem Zofia Pawlak, właścicielka gospodarstwa rybackiego w Topilcu. Pewnego dnia rzuciła życie w Białymstoku i przeniosła się na wieś. I nie żałuje decyzji. Bo dla niej praca i hobby to jedno. Tym bardziej że gospodyni ma wiele pomysłów. (fot. Fot. Julita Januszkiewicz)
Wędkarze spławikowi wędkowali na zawodach o puchar Wójta Orli
Największa ferma jeleni w Europie. Jak coś robić to z rozmachem
Przy dojlidzkich stawach ludzie znajdują odcięte rybie głowy (wideo)
W fosie przy Pałacu Branickich leżą śnięte ryby. Zabiła je mroźna zima. (zdjęcia, wideo)
Wędkarzom nie straszny mróz. Pokazują jak złapać okonia pod lodem. (wideo)
Wigilia w łapskiej straży. Mundurowi życzyli sobie radosnych świąt.
Z makaronu, buteleczek, masy solnej - nietypowe szopki wykonane przez dzieci
Mikołaj pracuje cały rok. Na pomoc potrzebującym zawsze jest czas.
Atak zimy w Łapach i regionie. Drogi są śliskie i nieodśnieżone . (zdjęcia)
Jasełka w Trypuciach. Byli trzej królowie, święta rodzina, aniołki i pasterze. (zdjęcia)
Święta coraz bliżej. Niemal na każdym wigilijnym stole pojawi się 12 dań, a wśród nich, obowiązkowo - karp. Sposób, w jaki zostanie przyrządzony, zależy od naszych kulinarnych pomysłów. W galarecie, w sosie greckim, po żydowsku lub smażony. Ale najważniejsze by był świeży i prosto ze stawu.
– Karpie sprzedajemy przez cały rok, ale tradycyjnie tuż przed świętami Bożego Narodzenia niesamowicie rośnie zainteresowanie tą rybą – ocenia Zofia Pawlak.
Jak hoduje się karpie?
Najpierw jednak karpia trzeba wyhodować. Trwa to całe trzy lata. W pierwszej kolejności trzeba kupić wylęg. Następny etap w hodowli to narybek, kroczek, a potem ryba towarowa.
Żeby mięso karpia było pyszne i świeże należy go karmić w sposób naturalny, czyli jęczmieniem, pszenicą i pszenżytem. – Najsmaczniejszy waży około trzech kilogramów – dodaje pani Zofia. – Dorosłe odławia się w październiku, a następnie trzyma się je w magazynach – tłumaczy.
Ważną rolę odgrywa również kolor. Ryba nie może być ani ciemna, ani jasna. Nie może mieć ran oraz stłuczeń.
Najbardziej popularne gatunki to karp królewski i lustrzeń. Chociaż smakują tak samo, to pierwszy z nich posiada charakterystyczny rząd łusek, zaś drugi jest gładki. Są też karpie pełnołuskie.
Są też inne ryby
Ale w czternastu stawach, które zajmują łącznie powierzchnię czterdziestu hektarów – żyją, również amury, szczupaki, sumy, liny i karasie.
Warto dodać, że najbardziej drapieżnym jest szczupak, który nie pogardza mniejszymi rybkami.
Jak opowiada pani Zofia, największy szczupak złowiony w jej stawach ważył 13 kilogramów. Przypomina też o karpiu olbrzymie ważącym aż osiem kilogramów.
Gospodarstwo leży w otulinie Narwiańskiego Parku Narodowego.
Co ciekawe, o jego powstaniu zdecydował przypadek.
Znalazła swój raj na ziemi
Jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych pani Zofia mieszkała i pracowała w Białymstoku. Jednak miała dosyć hałaśliwego miasta. Szukała ostoi, spokoju i zieleni. Ot tak po prostu chciała uciec od szarej, wielkomiejskiej rzeczywistości.
– Poza tym ciągnęło mnie na wieś – mówi pani Zofia.
W końcu znalazła ustronne miejsce w malowniczo położonym Topilcu.
Postanowiła się tutaj osiedlić. Wiedziała, że to miejsce o którym marzyła, że właśnie tutaj chce spędzić resztę swojego życia.
Sprzedała białostockie mieszkanie, rzuciła pracę. Wzięła kredyt i kupiła ziemię. – Spodobały mi się te okolice. – opowiada kobieta. – Takie dziewicze, zielone, położone wśród lasów.
Wiedziała, że to nieużytki, a tereny są bagniste i nieurodzajne. Jednak nie zniechęciło jej to, postanowiła zaryzykować. Jak mówi, ma wojowniczą naturę.
I tak z dnia na dzień powstawała posiadłość.
Najpierw wykopano stawy. Ich budowa trwała przez dwa lata. – Wtedy nie myślałam czy to się opłaca – nie kryje pani Zofia. – Najważniejsze było to, że mieszkam na wsi. Chociaż po cichu liczyłam na jakiś zarobek – dodaje. Tuż obok powstał też duży i piękny dom.
Kocha swoją pracę
Głębokość stawów sięga od metra od dwóch. Pani Pawlak nie narzeka na brak pracy. – Stawy trzeba odmulać co dwa lata. Potem czyścić, wypompować, zalać wodą i wpuszczać narybek. Poza tym należy uporządkować teren wokół zbiorników – wylicza właścicielka.
Warto pamiętać, że przy hodowli ryb trzeba zachować czujność. Bo wystarczy chwila nieuwagi, a na teren gospodarstwa mogą wkraść się norki, wydry czy też czaple.
Do gospodarstwa przyjeżdżają nie tylko wędkarze, ale również złaknieni wypoczynku turyści. Posiadłość to przyjemne miejsce na urlop.
A pani Zofia uwielbia zajmować się agroturystyką: – Można u mnie wypoczywać latem oraz zimą – mówi gospodyni. – Organizujemy kuligi, ogniska oraz imprezy integracyjne dla firm. Jest kuchnia oraz naczynia, łazienki i pokoje. Jest też wiata z miejscem na ognisko.
Głowa pełna pomysłów
Pani Zofia ma wiele interesujących pomysłów. Myśli jak rozwinąć swoje gospodarstwo i urozmaicić turystyczną ofertę. Zdradza, że chce wyremontować dom dla letników oraz wybudować salę bankietową. – Powstanie smażalnia i wędzarnia ryb. Będę organizowała pokazy sprzętu wędkarskiego oraz pikniki i zawody – wylicza. I wierzy, że się uda.

Laborant, inżynier mechanikAPC Presmet, (opolskie)
Specjalista ds. sprzedażyTFP Sp. z o.o., (lubuskie)
InżynierOrgadata, (zachodniopomorskie)
KonstruktorDEBA Sp. z o.o., (zachodniopomorskie)
Operator wózka widłowegoRockwool Polska Sp. z o.o., Cigacice (lubuskie)
Nowi PracownicyKospel, Koszalin (zachodniopomorskie)
Business Intelligence Administrators and Helpdesk AdministratorsAlexander Mann Solutions Ltd, Kraków (małopolskie)




