dodano: 20 maja 2008, 0:01
Studenci Politechniki nagrodzeni
Agata Sawczenko, asawczenko@prasapodlaska.pl, tel. 085 748 96 59
Nie chcieli robić projektu "z kosmosu”. Pomysł do wykorzystania w praktyce podpowiedzieli im strażacy.
Studenci Politechniki Białostockiej znów odnieśli sukces. Od lewej: Jakub Jałbrzykowski, Krzysztof Chomutowski, Marcin Bartoszuk i Arkadiusz Kondratiuk.
(Fot. Bogusław F. Skok)
Chyba zostaniemy na drugi rok, żeby jeszcze raz wziąć udział w konkursie Microsoftu - żartują studenci z Politechniki Białostockiej, którym przyznano czwarte miejsce w Polsce.
Krzysztof Chomutowski, Jakub Jałbrzykowski, Arkadiusz Kondratiuk i Marcin Bartoszuk pod kierunkiem dr Jolanty Koszelew z Politechniki Białostockiej napisali program, który ma ułatwić pracę strażaków. Zaprojektować interfejs pomógł im Michał Jałbrzykowski, student Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
Już po raz kolejny
Ekipa z Politechniki Białostockiej pod kierunkiem dr Jolanty Koszelew w konkursie Imagine Cup startowała już po raz kolejny. I po raz kolejny odniosła sukces.
- Choć chcielibyśmy czegoś więcej niż czwartego miejsca - przyznają studenci.
W tym roku konkurs Imagine Cup został zorganizowany pod hasłem "technologia, która pomaga chronić środowisko”.
- Chcieliśmy zrobić coś, co można wykorzystać w praktyce. Nie zależało nam na prezentowaniu projektu z kategorii "sztuka dla sztuki” - mówi Marcin Bartoszuk.
Wspólnie wymyślili, że opracują projekt, który pomoże w pracy straży pożarnej.
Chcieli, aby informacje o pożarze można było wysłać również SMS-em. Opowiedzieli to białostockim strażakom.
- I okazało się, że straż dostaje kilkaset telefonów dziennie. Z tego zaledwie kilka jest prawdziwych. Gdyby do tego doszły jeszcze SMS-y, nie byłoby komu gasić pożarów. Wszyscy musieliby siedzieć za biurkiem, tyle byłoby papierkowej pracy - opowiada Jakub Jałbrzykowski.
Wszystko pod kontrolą
Dzięki ich projektowi straż może mieć pogląd na całą sytuację.
- To działa na zasadzie GPS - tłumaczy Krzysztof Chomutowski.
- Bo czasami bywa tak. Dyżurny w biurze prosi: Podajcie swoją pozycję. I nie otrzymuje odpowiedzi. Trudno się dziwić, pożar to są nerwy. Ale z drugiej strony przez to utrudniona jest pomoc - dodaje Arkadiusz Kondratiuk.
Projekt studentów może pomóc to zmienić. Dzięki niemu zarządzający akcją z biura może mieć podgląd całej sytuacji. Na specjalnym monitorku nie dość, że widzi, gdzie są poszczególni strażacy, ale też jak rozprzestrzenia się ogień. Dzięki temu może podpowiedzieć dowódcy akcji, gdzie ma skierować dodatkowych ludzi, gdzie ma spodziewać się niebezpieczeństwa. Urządzenie zaprojektowane przez studentów Politechniki to również źródło informacji meteorologicznych.
- To po prostu wspomaganie komunikacji - mówi Marcin Bartoszuk. - Bo przecież różnie z tym bywa. Czasami radiotelefon się nie sprawdza.
Projekt ma też drugi aspekt. Jest źródłem wiedzy dla dowodzącego akcją na miejscu pożaru. On specjalny monitorek ma przytwierdzony do przedramienia. A na nim - te same informacje, co dyżurny za biurkiem.
System ma też jednak możliwości wysyłania SMS-ów.
- Ale nie od ludności - tak jak to my proponowaliśmy - przyznaje Jakub Jałbrzykowski. - W momencie wielkiego zagrożenia dyspozytor może wysłać do strażaków informację: Uciekajcie!
System ma też funkcję monitorowania życia. Gdy którykolwiek ze strażaków zasłabnie - dyspozytor i dowódca momentalnie się o tym dowiadują.
