dodano: 11 kwietnia 2008, 17:46
Cztery dziewczyny nie żyją
Jarosław Sołomacha, jsolomacha@poranny.pl, tel. 085 748 95 54
Tir wbił się w poloneza. Jechały nim młode dziewczyny. Nie miały szans na przeżycie - opowiada nadkom. Jacek Dobrzyński.
Ciężarowy kolos wepchnął poloneza do rowu, najechał i przewrócił się na niego. Osobówka została kompletnie zmiażdżona. W środku zginęły cztery dziewczyny. Auto było tak zniszczone, że strażacy nie mogli dotrzeć do wszystkich ciał ofiar. Udało im się dopiero, gdy z Białegostoku przyjechał samochód ratowniczy.
(fot. Artur Reszko)
Zginęły na miejscu, w piątkowym wypadku pod Szczuczynem. Trzy z nich były siostrami. Czwarta to ich koleżanka. Pod tira wepchnął je młody kierowca renault.
To najtragiczniejszy wypadek na drogach Podlasia w tym roku - przypomina Dobrzyński. - Tragedia dla rodziny i znajomych ofiar.
Dramat wydarzył się kilkanaście minut przed ósmą. Polonezem podróżowały cztery dziewczyny. Trzy z nich: 17-, 19- i 20-latka to siostry. Towarzyszyła im 17-letnia koleżanka. Wszystkie pochodziły z okolicznych miejscowości.
Jechały drogą prowadzącą do niewielkiej miejscowości Bęćkowo. Z niej skręciły w stronę Szczuczyna, w bardzo ruchliwą trasę numer 61 (Augustów-Łomża). Korzysta z niej wielu kierowców tirów, którzy chcą sobie skrócić drogę z Suwałk do Warszawy.
Na głównej drodze przejechały około 50 metrów. Później zatrzymały się, bo chciały skręcić w lewo. Czekały, aż z naprzeciwka przejadą inne samochody.
Nagle w tył poloneza uderzyło rozpędzone srebrne, leciwe renault 19. Zepchnęło auto na przeciwny pas ruchu.
- Tam doszło do czołowego zderzenia z nadjeżdżającym tirem. Oba samochody wpadły do rowu - wyjaśnia Rafał Kozłowski, naczelnik podlaskiej drogówki.
Litewski tir, przewożący samochody, przewrócił się i przygniótł poloneza. Jego pasażerki zginęły na miejscu.
Auto zostało tak sprasowane, że strażacy nie mogli dostać się do dwóch ciał. Udało im się dopiero, gdy z Białegostoku dojechał ciężki samochód ratownictwa drogowego.
19-letniemu kierowcy renault, mieszkańcowi Grajewa, nic się nie stało. Zatrzymali go policjanci.
- W sobotę ma przesłuchać go prokurator. Wtedy zadecyduje, czy wystąpi do sądu z wnioskiem o areszt - wyjaśnia Maria Kudyba, rzeczniczka łomżyńskiej prokuratury okręgowej.
Droga była zablokowana przez pięć godzin. Auta osobowe mogły objechać wypadek lokalnymi drogami. W Łomży i Augustowie tiry były kierowane na Białystok lub na parkingi.
Przeczytaj więcej
- Trzy córki zginęły (14-04-2008)
