Hospicjum dla dzieci

Dodano: 19 listopada 2007, 0:20 Autor:

Białystok ma mieć hospicjum domowe dla dzieci. Już wszystko jest. Oprócz pieniędzy.
Szpital, nawet jeśli są w nim najlepsze warunki, nie zastąpi dziecku domu. Hospicjum jest bardzo potrzebne.

Szpital, nawet jeśli są w nim najlepsze warunki, nie zastąpi dziecku domu. Hospicjum jest bardzo potrzebne. (fot. fot. Wojciech Oksztol)

Miejscem dziecka jest dom. Zwłaszcza gdy już wiadomo, że nie potrafimy poradzić sobie z jego chorobą - mówi Katarzyna Muszyńska-Rosłan, lekarz onkolog.

W domu każdy czuje się swobodniej niż w obcym miejscu, w szpitalu - uważa Karolina. Ma 16 lat. Cztery lata temu wykryto u niej guza na żebrach. Skończyła leczenie trzy lata temu. Teraz wróciła do kliniki onkologii w białostockim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym. Choroba znów dała o sobie znać.

- W domu można częściej spotykać się ze znajomymi. No i jedzenie jest lepsze - dodaje Łukasz. W 2003 roku zachorował na białaczkę. Zwalczył ją. Teraz znów ma problemy onkologiczne - wykryto u niego guz rdzenia kręgowego.

Ale nie wszystkie dzieci wygrywają z chorobą. Dla tych, które nie mają już szans na wyleczenie, ma powstać w Białymstoku hospicjum domowe.

- Po co dziecko narażać jeszcze na nieprzyjemne doznania: pobyt w szpitalu, z daleka od domu, rodziny - mówi Katarzyna Muszyńska-Rosłan. - Ono powinno być w domu.

I właśnie dzięki hospicjum domowemu ciężko chore dziecko mogłoby przebywać w domu. Przyjeżdżaliby do niego specjaliści: lekarz, pielęgniarka, rehabilitant. Ma być także zatrudniony psycholog, pedagog.

Pomoc otrzymają nie tylko dzieci z nowotworami. - Tych będzie kilkoro w roku. Dzieci wymagających opieki hospicyjnej jest dużo więcej - mówi Katarzyna Muszyńska-Rosłan.

- Przede wszystkim myślimy o dzieciach z zespołami genetycznymi, z tak zwanymi schorzeniami ograniczającymi życie - wymienia Elżbieta Solarz, pomysłodawca idei hospicjum. - To są choroby, które są odpowiednikiem Alzheimera u dorosłych.
Opiekę miałyby również dzieci z nieoperacyjnymi wadami serca czy po wypadkach. Wsparcie psychiczne otrzymywaliby też rodzice, rodzeństwo.

Jest już lokal przy ulicy Wasilkowskiej, wyposażenie, sprzęt, nawet dwa samochody. Ale bez pieniędzy na utrzymanie hospicjum ruszyć nie może. A o nie najtrudniej. - Musimy mieć fundusze minimum na dwa lata - podkreśla Katarzyna Muszyńska-Rosłan. Nie może być tak, że ruszymy, a po trzech miesiącach lub po roku zabraknie nam funduszy.

Hospicjum liczy na pieniądze przekazywane z jednego procenta podatku. Bo powstaje ono na bazie Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci z Chorobami Rozrostowymi, które jest organizacją pożytku publicznego. Została też powołana Fundacja "Pomóż im” na rzecz hospicjum.

Czytaj więcej o:
  • białystok
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Poleska - obiecują, że naprawią

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
poranny24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 0 800 127 048

Napisz maila:

Napisz na Gadu-Gadu: 7119394

Serwisy tematyczne

Serwisy społecznościowe

poranny.pl jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.poranny.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.