UWAGA!
    WYPADEK

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Rozwiń
    UWAGA!
    Zwiń

    Tragiczniejsze wypadki w Białymstoku

    Do śmiertelnych wypadków w Białymstoku dochodzi rzadko. Przypominamy te najtragiczniejsze

    Lipcowe upały to nie tylko topielcy ale i wisielcy

    Lipcowe upały to nie tylko topielcy ale i wisielcy

    Andrzej Lechowski dyrektor Muzeum Podlaskiego w Białymstoku

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Przekupki z koszami pełnymi jaj, serów, masła na Rynku Siennym w 1938 r.

    Przekupki z koszami pełnymi jaj, serów, masła na Rynku Siennym w 1938 r. © Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.

    Lipcowe upały: w kinach letnia tandeta, a kąpieliska pełne ludzi. W takie gorąco ludzie się topią albo wieszają.
    Przekupki z koszami pełnymi jaj, serów, masła na Rynku Siennym w 1938 r.

    Przekupki z koszami pełnymi jaj, serów, masła na Rynku Siennym w 1938 r. © Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.

    W 1928 roku po Białymstoku w lipcu snuł się kurz, smród, upał, nudy na pudy, wisielcy na Antoniuku i topielcy w Supraślu. Niezbyt to optymistyczna wizja. Obezwładniający upał sprowokował mnie do poszukania pociechy w historycznych, skwarnych lipcach.

    Dobrze, że dziś mamy tylko upał. Jednak pewne podobieństwa do obecnych dni, przy wnikliwym szukaniu są. Oto w 1928 roku mimo lejącego się z nieba żaru "miasto się remontowało".
    W kinach szła "letnia tandeta" i pustki na widowniach. Teatr (tu mowa o Palace) "zupełnie zasnął". Nawet w restauracjach serwowano "ogórkowe" potrawy. Mendelbaum w Akwarium na Rynku Kościuszki "karmił swych gości truskawkami ze śmietaną i bułeczką".

    W Luxie na Sienkiewicza zaprzestano nawet dancingów, a w Ritzu za tłumem gości "tęskniła samotnie orkiestra". Wzmożony ruch widać było natomiast, co wieczór, w Rozkoszy, czyli letnich restauracjach w Zwierzyńcu. Tu białostoczanie mimo upałów "tańczyli charlestona z szansonistkami, jedli sznycle, popijali czarną kawę z likierami i … nie płacili rachunków".

    Tak, tak. Przez kilka upalnych dni w Rozkoszy zjedzono i wypito za ponad 600 zł na krechę. Spiekota spowodowała, że na "ulicach białostockich prawie nie ma publiczności. Pozostali w mieście obywatele w godzinach poobiednich ciągną do Ogrodu Miejskiego lub do lasu Zwierzynieckiego gdzie łaskawie pozwalają naturze pieścić siebie publicznie."

    I jak to w sezonie ogórkowym, najważniejszymi doniesieniami były te oznajmiające kto właśnie udał się na urlop bądź z niego już powrócił. Oto i najświeższy serwis A.D. 1926. "Komendant policji państwowej w Białymstoku, p. Skalski w dniu 17 b.m. (tzn. lipca) rozpoczął urlop wypoczynkowy… Wicewojewoda p. Skrzyński wrócił 16 b.m. (nadal lipiec) z urlopu 5-tygodniowego i objął urzędowanie. Starosta białostocki p. M. Bilek rozpoczął urlop wypoczynkowy".

    W 1929 roku lipiec znów przyniósł rekordowe upały. Białostoczanie, oczywiście ci majętniejsi, ruszyli na zagraniczne wojaże. Działająca w Białymstoku Liga Samowystarczalności Gospodarczej gorąco apelowała, aby zaniechać tego obyczaju. Przecież pieniądze "urlopowe" powinny zostać u nas. "Setki, tysiące, miliony złotych wywozimy bezprodukcyjnie, wzbogacając obce bady i kurorty. Piękno naszych Tatr, rozległe pola mazowieckie, urok i czar Bałtyku wzgardzane są przez ludzi nierozumnych lub złej woli".

    A Państwo gdzie bawicie tego lata? Bo w 1929 roku to "w letniskach podmiejskich i zamiejskich jak: w Zwierzyńcu, Supraślu, Ignatkach, Horodnianach, Dobrzyniewie itp. jest gwarno i rojno od letnikowiczów szczególnie w dnie świąteczne".

    Z ulgą stwierdzano, że z Białegostoku wyjechały wszystkie "grube ryby". Dzięki temu i o dorożkę łatwiej i w teatrze się to nie rozpycha nie mówiąc już o restauracjach i kawiarniach.

    W te upały, w "zupełną bezczynność" popadła biblioteka miejska. W związku z tym jej dyrektor Filip Echeński postanowił zarządzić w niej "stan nieuczynności". Sezon ogórkowy w sennie od upału snującym się mieście najlepiej opisał felietonista ukrywający się pod literką "h".

    Pisał ni mniej ni więcej tylko o ogórkach. "Na Siennym Rynku targ. Ogórki, ogórki, ogórki. Tu są tanie ogórki. Proszę kupować - będą smakować. (…) Piekielnie gorąco. Lipiec. Przed sklepikami wystają stroskani handlowcy, zapraszając przechodniów i wzdychając. Oj, ogórkowe czasy, ciężkie czasy. Ulicą Suraską suną wozy chłopskie, autobusy i zgrzani, spoceni ludzie pchają przed sobą dwukołowe wózki z bryłami lodu i miedzianymi syfonami wody sodowej. Chodnikiem śpieszą przechodnie, przekupki z koszami pełnymi jaj, serów, masła i handlarze lemoniady i obwarzanków. Wszyscy spoceni, zgrzani i zmęczeni (…) Gorąco!

    Patrzę i ja na Rynek Kościuszki. Biblioteka bliska "zupełnej bezczynności", przekupek z serami i masłem to już dawno tu nie ma. Wiele się zmieniło przez te ponad 80 lat. Jedno tylko jest niezmienne - białostocki upalny lipiec.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Poranny.pl poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama